Wcześniej umorzono postępowanie, mimo nagrań z monitoringu nie udało się wykryć sprawców.

Roman Giertych w gorzkich słowach opisał działania prokuratury.

"Droga Prokuraturo! Nie wpadliście przez kilka miesięcy na to, że jak ma się zdjęcie sprawcy i nie można ustalić jego nazwiska, to warto je upublicznić? Zażalenie wysłałem 4 stycznia, a więc dostaliście je dwa tygodnie temu. Czyżby akurat do dziś trwała analiza treści uzasadnienia zażalenia? Podjęliście sprawę dzisiaj, bo sprawę upubliczniliśmy i zainteresowały się tym media w kontekście nazistów na Śląsku. I dalsze ukręcanie sprawy jest niemożliwe", przekonywał.

Zarzucił też prokuraturze polityczne motywacje - we wpisie nawiązał do Marty Kaczyńskiej.

"Argumenty za tym, że rzucanie ciężkim kamieniem do czyjegoś domu to tylko zniszczenie mienia są śmieszne. Proponuję takie intelektualne ćwiczenie: wyobraźcie sobie, że ten kamień wpada do mieszkania Marty Kaczyńskiej, a atak jest podyktowany polityczną niechęcią do jej stryja (mam nadzieję, że nigdy nic takiego się nie wydarzy!) Wówczas łatwiej Wam przyjdzie zastosować właściwą kwalifikację, prawda?" – pytał retorycznie.

"Jeżeli nie będziemy ścigać bezwzględnie jakiejkolwiek formy agresji wobec osób publicznych i ich rodzin, to zaraz dojdzie do jakiegoś nieszczęścia. Jako naród jesteśmy już bardzo podzieleni. Jeśli do tego podziału dojdzie krew, to możemy się już nie pozbierać" – apelował też Roman Giertych.

We wrześniu 2017 r. nieznani sprawcy rzucili kamieniem w okno mieszkania Michała Tuska. Wybili szybę; sprawa została zgłoszona na policję. Funkcjonariusze zabezpieczyli monitoring z okolicznych kamer.

Na nagraniach widać grupę mężczyzn z nacjonalistycznymi hasłami na ubraniach, skandują hasła, wznoszą w górę pięści, a na koniec rzucają kamieniem. "Kamień był tak duży, że jego uderzenie, nawet w głowę dorosłej osoby, mogło zabić" - napisał Roman Giertych. A postępowanie prokuratury określił mianem "hańby".

Prokuratura w Gdańsku odpowiada

Gdańska prokuratura odpowiedziała na zarzuty Romana Giertycha. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk zaprzeczyła twierdzeniom mecenasa.

"Postępowanie zostało zakończone decyzją o umorzeniu w sprawie uszkodzenia mienia w postaci dwóch szyb okiennych poprzez ich wybicie za pomocą kamienia, który wpadł do wnętrza mieszkania, powodując szkodę i narażając pokrzywdzonego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, to jest o czyn z art. 288 § 1 k.k. w zb. z art. 160 § 1 k.k. w zw. art. 11 § 2 k.k. wobec niewykrycia sprawcy" - można przeczytać w oświadczeniu. Wawryniuk podkreśliła, że umorzenie postępowania nie zakończyło czynności policji.

"Przed publikacją krytycznej opinii prokurator podejmował czynności w celu publicznego przedstawienia wizerunków sprawców. Nie jest prawdą, że w ocenie prokuratora w sprawach o przestępstwa uszkodzenia mienia nie można upublicznić wizerunku sprawy" - napisano też.