Dziennik Gazeta Prawana logo

Ruszył proces ws. wybicia okien w mieszkaniu Michała Tuska. Syn byłego premiera zeznawał przed sądem

2 kwietnia 2019, 17:43
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Sądownictwo, trzecia władza. Zdjęcie ilustracyjne.
Sądownictwo, trzecia władza. Zdjęcie ilustracyjne./Shutterstock
Syn b. premiera Michał Tusk i jego żona zeznawali we wtorek w procesie przed Sądem Rejonowym w Gdańsku w procesie dwóch mężczyzn oskarżonych o uszkodzenie mienia w ich mieszkaniu, poprzez wybicie kamieniem dwóch szyb okiennych.

- zeznał przed sądem Michał Tusk.

Syn b. premiera opowiadał, że najpierw zauważył w kuchni rozbite szkło, a potem dostrzegł kamień. - stwierdził.

W zeznaniach złożonych w prokuraturze, odczytanych we wtorek przez sąd, Michał Tusk powiedział, że nikogo nie podejrzewa o popełnienie tego czynu. - mówił. - powiedziała przed sądem żona Michała Tuska.

Przed sądem stanął też m.in. jako świadek 62-letni Krzysztof Z., mieszkający niedaleko małżeństwa Tusków.

- zeznał świadek.

Mężczyzna przyznał, że po jakimś czasie poszedł w kierunku mieszkania Tusków i zauważył rozbite okno. - nadmienił. Krzysztof Z. do prokuratury zgłosił się po kilku miesiącach, kiedy organa ścigania opublikowały w internecie nagranie z monitoringu.

Do zdarzenia doszło 3 września 2017 r. w Gdańsku-Wrzeszczu. Według prokuratury, kamieniem rzucił 42-letni Tomasz K., przy czym działał w porozumieniu z 38-letnim Adamem Z. Oskarżeni w trakcie śledztwa nie przyznali się do winy. W ocenie śledczych, oskarżeni swoim zachowaniem narazili właściciela mieszkania na "bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu". Mężczyznom grozi do pięciu lat więzienia.

42-latek sam stawił się w prokuraturze pod koniec stycznia 2018 r. po tym, jak w mediach opublikowano zdjęcia z monitoringu pokazujące zajście. Tłumaczył wówczas, iż nie "rzucił" on kamieniem, a jedynie "odrzucił go". Upubliczniając zdjęcia i film policja nie informowała, kto mieszka w lokalu, w którym wybito szybę. Fakt, że mieszkanie zajmuje rodzina syna b. premiera Donalda Tuska potwierdził w rozmowach z dziennikarzami Roman Giertych, pełnomocnik Michała Tuska.

W swoich wypowiedziach na łamach mediów, a także na swojej stronie w portalu społecznościowym Giertych krytykował działania śledczych w tej sprawie. Napisał m.in.: "nie wpadliście przez kilka miesięcy na to, że jak ma się zdjęcie sprawcy i nie można ustalić jego nazwiska, to warto je upublicznić". Informował, że 4 stycznia 2018 r. wysłał do sądu zażalenie na decyzję prokuratury z końca 2017 r. o umorzeniu postępowania z żądaniem upublicznienia wizerunku. "W mojej dwudziestoletniej praktyce w adwokaturze nie spotkałem takiego umorzenia, jak w sprawie kamieni rzuconych przez szybę w miejsce, gdzie przebywały na co dzień wnuki Donalda Tuska" - pisał w mediach adwokat.

Odpowiadając na zarzuty pełnomocnika syna b. premiera rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk tłumaczyła w styczniu ub. roku, że postępowanie zostało zakończone decyzją o umorzeniu, bo zabezpieczone nagranie z monitoringu i inne czynności prowadzone w tej sprawie nie pozwoliły na ustalenie tożsamości sprawców. Prokurator zaznaczyła wówczas, że "umorzenie postępowania nie zakończyło czynności wykrywczych policji".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj