Lider PO pytany był w programie "Jeden na jeden" w TVN24 o poprawki PiS do ustawy o KRS, do których dotarło RMF FM. Według radia, posłowie będą głosowali na listę 15 kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, przygotowaną wcześniej przez prezydium Sejmu, a nie na poszczególnych kandydatów.; klub parlamentarny będzie mógł przedstawić maksymalnie 9 swoich kandydatów i co najmniej jeden z nich musi zostać uwzględniony.

- Ja jestem zdumiony i uważam, że to jest bardzo typowy obraz tego, co robi teraz PiS, niestety, razem z prezydentem Andrzejem Dudą - ocenił Schetyna. Przypomniał, że 2 miesiące wcześniej, podczas spotkania z przedstawicielami opozycji, prezydent zapowiadał, że ponownie zawetuje ustawy, jeśli poprawki PiS zmienią je tak, że będą one podobne do lipcowych ustaw o SN i KRS. - Teraz prezydent jest zakładnikiem ustaleń z prezesem (PiS Jarosławem) Kaczyńskim i to wygląda smutno i przykro - podkreślił lider Platformy.

Dodał, że rozmowa o fundamentalnej dla ustroju państwa reformie sądownictwa, w której powołuje się na przecieki rozgłośni radiowej, a nie na informacje z parlamentu oznacza, że "wszystko staje na głowie". - To jest znak kompromitacji, w którym, niestety bierze udział także prezydent Duda - zauważył polityk.

- Jestem przekonany, że ceną za poddanie się przez prezydenta Dudę woli Kaczyńskiego ws. ustaw sądowych będzie głowa Antoniego Macierewicza. Ogromna cena jaką płaci prezydent Duda za ograniczenie i przyzwolenie na złamanie niezależności sądów, zrujnowanie ordynacji samorządowej, za ustawę o mandacie posła i senatora, czyli taką putinizację polskiego Parlamentu, za to wszystko płaci prezydent Duda, a ceną jest głowa Macierewicza – powiedział w "Jeden na Jeden" w TVN24 Grzegorz Schetyna, przewodniczący PO.

Jego zdaniem jeżeli prezydent Duda zawiedzie Polaków, ułoży się i podpisze polityczną umowę, deal z Jarosławem Kaczyńskim, to zapłaci za to polityczną cenę, gdy Polacy znów wrócą do protestów. - Wierzę w to, podobnie jak było w lipcu. Tam też nie zdarzyło się to od pierwszego dnia – powiedział.

W środę wieczorem Sejm przeprowadził I czytania prezydenckich projektów ustaw o SN i KRS.

Projekt ustawy o SN zakłada m.in. badanie przez SN skarg nadzwyczajnych na prawomocne wyroki sądów, w tym z ostatnich 20 lat; utworzenie Izby Dyscyplinarnej z udziałem ławników oraz przechodzenie sędziów SN w stan spoczynku po ukończeniu 65. roku życia, z możliwością przedłużania tego przez prezydenta.

Projekt ustawy o KRS zakłada m.in wybór przez Sejm 15 członków KRS-sędziów większością 3/5 głosów; w przypadku klinczu, każdy poseł głosowałby tylko na jednego kandydata. Dotychczas członków KRS-sędziów wybierały środowiska sędziowskie.

Kwestia wyboru do Rady była w ostatnich tygodniach tematem rozmów prezydenta z PiS - mają się do tego odnosić poprawki tej partii. Wstępny kompromis ma zakładać, że gdyby w Sejmie nie było 3/5 głosów, wówczas - w drugim etapie - do wyboru członków KRS wystarczyłaby większość bezwzględna. Kluby opozycyjne mogłyby wskazać sześciu kandydatów do Rady, a większość parlamentarna - dziewięciu.

Schetyna przeprasza za zachowanie posła Szczerby

Podczas środowej debaty nad prezydenckim projektem ustawy o SN poseł PO Michał Szczerba nazywał projekty prezydenckie ustaw dotyczących Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa "bujdą na resorach", po czym rzucił wydruk z propozycjami Andrzeja Dudy na podłogę sali plenarnej. Pouczony przez wicemarszałek Sejmu Małgorzatę Kidawę-Błońską (PO) podniósł go. Posłowie PiS zaczęli krzyczeć: "Przeproś panią". Wicemarszałek ogłosiła przerwę, po której powrócono do rozpatrywania projektu.

Schetyna o zachowanie posła Szczerby pytany był w czwartek w TVN24. Jak zauważył, była to emocjonalna debata; dodał jednocześnie, że on sam jest przeciwny takim incydentom. - Ale przeprosił: i poseł Szczerba, i przewodniczący (klubu Sławomir) Neumann. Ja także przepraszam za takie emocje, które czasami wyrywają się i dają swój kontekst politycznej debacie - podkreślił szef PO. - Sprawa jest zamknięta i bierzemy to na siebie, mówimy o tym głośno - oświadczył.

Schetyna zapowiedział, że sprawa będzie wyjaśniana przez kolegium klubu parlamentarnego Platformy, jednak - jak dodał - nie będzie kar dla posła Szczerby. - To incydent, uważam go za zamknięty - oświadczył.