Dziennik Gazeta Prawana logo

Dlaczego Kaczyński chce Morawieckiego na premiera? TRZY POWODY

5 grudnia 2017, 13:17
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki w Sejmie.
Wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki w Sejmie./PAP
W PiS panuje przekonanie o determinacji Jarosława Kaczyńskiego do przeprowadzenia takiego wariantu rekonstrukcji rządu, który skończy się wymianą Beaty Szydło na Mateusza Morawieckiego na stanowisku premiera. Ale jest też świadomość, że ostateczną decyzję podejmie w tej sprawie komitet polityczny partii. W czasie wczorajszego spotkania Jarosława Kaczyńskiego z działaczami regionalnymi, na którym prezes przedstawił swoją koncepcję, pojawiły się również inne warianty rozwiązań.

Nasi rozmówcy wskazują, że koncepcja zmiany na stanowisku premiera i objęcia fotela szefa gabinetu przez Mateusza Morawieckiego jest osadzona na trzech filarach. PiS liczy przede wszystkim na to, że będzie on sprawniej poruszał się na arenie międzynarodowej, szczególnie w Brukseli. To istotne ze względu na zaogniające się relacje Polski z Komisją Europejską. Morawiecki ma też być premierem wygodnym z punktu widzenia lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego. Nie ma własnej frakcji w partii rządzącej, będzie lojalny wobec jej kierownictwa politycznego i gwarantuje neutralność.

Nasze źródła podkreślają również, że nowe otwarcie polityczne ze zmianą szefa rządu powinno nadać gabinetowi dynamikę, której brakowało mu w ostatnich miesiącach. Blokada dla części projektów szczególnie dotknęła właśnie odpowiadającego za politykę gospodarczą Morawieckiego. Wdrażanie jego „Konstytucji dla biznesu” ciągnęło się prawie rok i dopiero w drugiej połowie listopada – na fali rekonstrukcyjnych spekulacji – zostało przyjęte przez rząd. Podobnie projekt pracowniczych planów kapitałowych dostał zielone światło dopiero w ostatnich dniach.

Ale pomysł zmiany premiera nie został przyjęty przychylnie przez wszystkich polityków PiS, krytyczna jest również część środowiska sprzyjającego partii rządzącej. Najlepszym dowodem są tweety prawicowych publicystów. – zastanawiał się Piotr Semka. Podobnie, choć nieoficjalnie, wypowiada się także cześć polityków PiS. Tyle że wycofanie się z tej propozycji osłabiłoby pozycję prezesa PiS.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj