Szef dyplomacji odniósł się w ten sposób do pytania o perspektywę powołania nowego ambasadora Polski przy Unii Europejskiej. Stanowisko to pozostaje nieobsadzone po tym, jak na początku października zrezygnował z niego ówczesny stały przedstawiciel przy UE Jarosław Starzyk. Szef dyplomacji powiedział wówczas, że motywem rezygnacji ambasadora były względy osobiste. Portal Onet podał z kolei, iż Starzyk, który kierował Stałym Przedstawicielstwem w Brukseli od lutego 2016 r., został poproszony o rezygnację przez MSZ w związku z odnalezieniem dokumentów na jego temat w zbiorze zastrzeżonym IPN. Według portalu Starzyk miał pod koniec PRL podjąć współpracę ze służbami wojskowymi, który to fakt zataił w swoim oświadczeniu lustracyjnym.
W rozmowie z PAP minister zaznaczył, że obecnie trwa w dalszym ciągu "proces wyłaniania" kandydatury na to stanowisko. Dodał, że jest dziś za wcześnie, żeby przewidywać, kiedy proces ten mógłby się zakończyć albo mówić o konkretnych nazwiskach.
Szef MSZ zaprzeczył jednocześnie pojawiającym się w mediach opiniom, iż nieobsadzenie tej funkcji jest problemem w kontekście toczących się wobec Polski postępowań Komisji Europejskiej, w tym niedawnego uruchomienia wobec Polski art. 7 unijnego traktatu.
- - mówił Waszczykowski.
Zaznaczył, że "to nie placówka przeszkadza w dialogu, tylko brak woli politycznej po stronie Brukseli, po stronie KE, aby ten dialog prowadzić w sposób rzeczywisty". - - dodał minister.
Szef MSZ zwrócił w tym kontekście uwagę, że od Nowego Roku Polska będzie - obok czterech innych państw UE: dwóch stałych członków, Francji i Wielkiej Brytanii, a także Szwecji i Holandii - zasiadać w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, współtworząc tam "silny blok państw UE".
- - podkreślił, powołując się na wysokie poparcie uzyskane przez Polskę w głosowaniu w Zgromadzeniu Ogólnym. "To inne kraje, jak Holandia, a wcześniej Szwecja, Włochy, uzyskały znacznie gorsze wyniki niż Polska" - zauważył Waszczykowski.
- - podkreślił.