Dziennik Gazeta Prawana logo

Analiza reparacyjna BAS z dykty. Prof. Żerko: Materiał jest nieuporządkowany. Są błędy w faktach

4 stycznia 2018, 07:28
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Grupa rekonstrukcyjna. Niemieccy żołnierze z czasów II wojny światowej
Grupa rekonstrukcyjna. Niemieccy żołnierze z czasów II wojny światowej/Shutterstock
Opracowanie Biura Analiz Sejmowych nie pokazuje, jak uzyskać odszkodowanie za straty poniesione podczas II wojny światowej. Informacje w nim zawarte są niekompletne. Jeśli jakość zabiegów dyplomatycznych o pieniądze od RFN będzie podobna, nie ugramy wiele

Informacja na temat działań prawnych związanych z dochodzeniem roszczeń odszkodowawczych od Niemiec za straty materialne i osobowe wywołane II wojną światową – brzmi tytuł opracowania. Przeanalizowano środki podejmowane na drodze krajowej i międzynarodowej przez: Albanię, Bośnię i Hercegowinę, Bułgarię, Czarnogórę, Czechy, Danię, Estonię, Finlandię, Francję, Grecję, Holandię, Irlandię, Izrael, Litwę, Łotwę, Macedonię, Norwegię, Słowację, Węgry, Wielką Brytanię i Włochy. Dokument powstał w Biurze Analiz Sejmowych.

Do zleceniodawcy, posła Prawa i Sprawiedliwości Arkadiusza Mularczyka, został przesłany 27 grudnia 2017 r.

– piszą autorzy publikacji.

To dane historyczne, które pokazują, że niektóre kraje starały się o reparacje dosyć skutecznie (np. Izrael, Francja), inne wręcz przeciwnie (Grecja). Mimo że autorzy często sięgają do wypłat, które miały miejsce tuż po wojnie – w przypadku niektórych krajów część wypłaconych rekompensat pomijają (chodzi np. o Grecję i Francję). I to mimo że zostały one uwzględnione w dokumencie dotyczącym reparacji przygotowanym przez Biuro Analiz Sejmowych we wrześniu.

Opracowanie nie uwzględnia również niektórych krajów (m.in. Szwecja, Belgia), które odszkodowania od Niemiec uzyskały. – – mówi poseł Arkadiusz Mularczyk. –– dodaje polityk.

Dokument przygotowany przez Biuro Analiz Sejmowych ocenił na naszą prośbę historyk prof. Stanisław Żerko, który naukowo zajmuje się m.in. reparacjami. – – tłumaczy historyk. –

Pod analizą podpisani są doktorzy Dobromir Dziewulak i Marcin Mróz, obaj przedstawieni jako specjaliści ds. międzynarodowych w Biurze Analiz Sejmowych. Na pytanie DGP, jakie ma podstawy merytoryczne, by przygotować taki dokument, dr Dziewulak odesłał nas do Kancelarii Sejmu, która wczoraj nie odpowiedziała na nasze pytania. Potwierdził jednak, że jest m.in. adiunktem w Zakładzie Dydaktyki Wydziału Pedagogicznego i członkiem zespołu rektorskiego ds. kształcenia nauczycieli na Uniwersytecie Warszawskim. Z kolei dr Mróz wcześniej pisał np. analizy dotyczące posiadania broni w krajach UE.

73,4 mld euro tyle odszkodowań po wojnie wypłaciła w sumie RFN według posła Karla-Georga Wellmanna. Dla porównania w ramach pierwszego programu ratującego przed bankructwem Grecji zapewniono środki w wysokości 110 mld euro

2,6 mld euro tyle z tej kwoty dostała Polska

1,5 mld euro takie szacunki odszkodowań przedstawia prof. Jerzy Sułek

Prawnie nie ma tematu. Politycznie, jak najbardziej

Roszczenia publiczno-prawne (reparacje) Polski w stosunku do Niemiec nie mają obecnie uzasadnienia w świetle prawa międzynarodowego. W związku z tym, że stanowisko w tym zakresie zasadza się na postanowieniach Umowy Poczdamskiej, powrót do tego rodzaju odszkodowań od Niemiec mógłby hipotetycznie pójść dwiema drogami proceduralnymi – wyjaśnia profesor prawa Jan Barcz w artykule „Odszkodowania wojenne od Niemiec dla Polski po upływie 70 lat od zakończenia II wojny światowej w świetle prawa międzynarodowego” zamieszczonym w listopadowym numerze miesięcznika „Państwo i Prawo”, który jest wydawany przez Komitet Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk.

– Po pierwsze, adresatem roszczeń musiałyby być nie Niemcy, a Federacja Rosyjska (jako państwo reprezentujące ciągłość podmiotowości prawnomiędzynarodowej ZSRR), ponieważ na mocy Umowy Poczdamskiej Polska miała zaspokajać swoje roszczenia z części przypadającej ZSRR. Uzasadnienie mogłoby odwoływać się do narzuconych, skrajnie niekorzystnych dostaw węgla oraz do wymuszonego „przyłączenia się” do decyzji o rezygnacji z pobierania reparacji. Abstrahując od realności takiego zabiegu i jego politycznych konsekwencji, napotkałby on na istotną barierę prawną w postaci wspomnianej umowy z 4 lipca 1957 r.

Po drugie, powrót do roszczeń odszkodowawczych wobec Niemiec w tym zakresie mógłby też zmierzać do podważenia formuły poczdamskiej. W tym przypadku wkroczono by na bardzo niebezpieczny dla Polski teren, ponieważ Umowa Poczdamska zawiera decyzje ówczesnych mocarstw sprzymierzonych o egzystencjalnym znaczeniu dla Polski w co najmniej trzech dziedzinach: ustalenia granicy polsko-niemieckiej, przesiedlenia ludności niemieckiej z byłych niemieckich obszarów wschodnich przekazanych Polsce oraz odszkodowań od Niemiec – tłumaczy prawnik.

Jednak to, że nie ma podstaw prawnych ku reparacjom, nie zmienia faktu, że temat zaistniał w niemieckiej debacie publicznej. Jak donosił portal Politico w połowie grudnia, w czasie zakończonych porażką rozmów o tworzeniu niemieckiego rządu przez chadeków, zielonych i liberałów dyskutowano nad pomysłem, by wycofać się z budowy gazociągu Nord Stream II w zamian za rezygnację przez Polskę z tematu reparacji wojennych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj