Wszystko zaczęło się od zapowiedzi przedstawienia marszałkowi Sejmu ustawy "anty fake newsowej" – Dominik Tarczyński mówił o niej w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl. Przekonywał w nim, że media powinny płacić za publikację "zawoalowanego kłamstwa" karę 1 mln euro, czyli ponad 4 mln zł.
To kolejna już taka zapowiedź Tarczyńskiego, ale w tym przypadku to odpowiedz na publikację Onet.pl, który informował o ochłodzeniu relacji między Polską a USA i braku możliwości spotkań między prezydentami.
Na propozycję Tarczyńskiego zwrócił uwagę Janusz Schwertner z Onet.pl, który napisał na Twitterze, że poseł PiS chce "odgórnie dyscyplinować dziennikarzy".
"Redaktorze, dobra rada: Nie zaczepiaj mnie, bo już kilku takich jak Ty przekonało się, że to antyskuteczne i nieprzyjemne. Wstydu przy ludziach mam Ci narobić? Skończyła się dyktatura łżemediów. Nikt się Was nie boi. Wręcz przeciwnie. Gardzę waszymi #FakeNews" – odpowiedział Dominik Tarczyński.
"Nie zaczepiaj mnie, mam Ci wstydu przy ludziach narobić?". Poseł @D_Tarczynski w całej swojej krasie. Racja, macie w rękach policję, prokuraturę i pośrednio sądy. Wiem, że to potwornie niebezpieczna siła. Można się Was bać, ale nie od tego jest dziennikarz, żeby się bać. https://t.co/LZmEfxRCLD
— Janusz Schwertner (@SchwertnerPL) 8 March 2018
Ale to był dopiero początek dyskusji.
"Poseł Dominik Tarczyński w całej swojej krasie. Racja, macie w rękach policję, prokuraturę i pośrednio sądy. Wiem, że to potwornie niebezpieczna siła. Można się Was bać, ale nie od tego jest dziennikarz, żeby się bać" - zareagował Schwertner. Tarczyński odpisał z kolei: "Dziennikarz jest od tego, aby pełnić służbę informowania, a nie manipulacji. Wasz ostatni #FakeNews pokazał kim jesteście. Dno. A stany lękowe proszę zostawić specjalistom. "Męczenniku”".
Dominik Tarczyński został wybrany do Sejmu po raz pierwszy w 2015 roku. Od tamtej pory głośno było i o innej jego wypowiedzi. "Bolek mówi przez media do posła na Sejm RP, że ‘wyrwie mnie z korzeniami’. Zapraszam cię na solo, bydlaku” - pisał na Twitterze do Lecha Wałęsy.
Tarczyński chce lustracji dziennikarza
Teraz w rozmowie z "Rzeczpospolitą" polityk przekonywał, że "to nie była żadna groźba".
– stwierdził Tarczyński.
Poseł PiS poszedł krok dalej i dodał, że chce wiedzieć, co robił dziadek dziennikarza. – mówił Tarczyński. .
Janusz Schwertner odniósł się do słów Tarczyńskiego na Twitterze. "Pluje na mojego dziadka, którego nie zna. Mój jeden dziadek porzucił moją babcię, gdy ta była w ciąży, nigdy go nie poznałem. Po drugim - moja cudowna 88-letnia babcia płacze do tej pory, bo zmarł nagle, w 74 roku. Babciu, spokojnie, nie pozwolę mu nas obrażać" – napisał.
Pan Tarczyński pluje na mojego dziadka, którego nie zna. Mój jeden dziadek porzucił moją babcię, gdy ta była w ciąży, nigdy go nie poznałem. Po drugim - moja cudowna 88-letnia babcia płacze do tej pory, bo zmarł nagle, w 74 roku. Babciu, spokojnie, nie pozwolę mu nas obrażać. pic.twitter.com/cRHMdzYnJG
— Janusz Schwertner (@SchwertnerPL) 9 March 2018