Klub PO złożył we wtorek w Sejmie projekt uchwały w sprawie powołania "komisji śledczej do zbadania prawidłowości i legalności działań organów i instytucji publicznych podejmowanych wobec Getin Noble Bank S.A. oraz Idea Bank S.A. w latach 2016-2018". Komisja miałaby liczyć 11 posłów, w tym 6 posłów klubów opozycyjnych. Rzeczniczka PiS Beata Mazurek wykluczyła we wtorek możliwość poparcia inicjatywy PO.

O stanowisko PiS został we wtorek po południu zapytany lider PO Grzegorz Schetyna. Ta sprawa jest nie do zatrzymania i musi znaleźć swój dalszy ciąg. Komisja śledcza to jest honorowe wyjście, żeby pokazać dobrą wolę, skutki, przyczyny, taką fotografię rzeczywistości tej afery - podkreślił Schetyna. Jeżeli nie chcą tego robić, muszą się liczyć z tym, że ta sprawa będzie ciągle wracać, będzie przynosić następne pytania, pokazywać rodzinne powiązania, to wszystko, co jest PiS-owską patologią od trzech latn- dodał szef Platformy.

Wyraził też pogląd, że jeśli prezes PiS Jarosław Kaczyński nie chce powołania komisji śledczej, musi się liczyć z przyspieszonymi wyborami. Skala tej afery będzie rosła, a to może się skończyć tylko - albo przegranymi wyborami za rok, albo przyspieszonymi, które być może będą miały - w intencji Kaczyńskiego - próbować ocalić PiS - zaznaczył polityk.

Podkreślił, że on sam nie boi się przedterminowych wyborów parlamentarnych. Stworzyliśmy Koalicję Obywatelską, wygraliśmy w pierwszych turach w wielu miastach, blisko remisu byliśmy w wielu sejmikach. Uważam, że to jest zły czas dla PiS - ocenił lider PO.

Schetyna został też zapytany o doniesienia "Gazety Wyborczej" i portalu TVN24 o tym, że syn ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego, Kacper Kamiński pracuje w Banku Światowym. Według portalu decydujący wpływ na wybór reprezentantów Polski w tej instytucji ma prezes NBP Adam Glapiński. "GW" twierdzi, że Kacper Kamiński miał otrzymać "intratną posadę" w Banku Światowym "dzięki NBP" w lipcu 2018 r.

W ocenie Schetyny sprawa ta wymaga wyjaśnienia w kontekście - jak podkreślił - reakcji służb na ujawnione m.in. przez "GW" nagranie rozmowy biznesmena Leszka Czarneckiego z byłym już szefem KNF Markiem Chrzanowskim. To jest ważne; myślę, że najbardziej zależy na tym Mariuszowi Kamińskiemu, żeby pokazać, że tutaj nie ma żadnego związku i że spóźniona akcja CBA w biurze Komisji Nadzoru Finansowego oraz mieszkaniu Chrzanowskiego nie jest związana z tym, że jego syn jest zatrudniony na intratnym stanowisku w Banku Światowym - powiedział lider PO.

Schetyna krytycznie ocenił postawę CBA po ujawnionych przez "GW" nagraniach. Za "absurd" uznał fakt, iż do siedziby KNF można dotrzeć szybkiej z Singapuru niż z gmachu CBA. To jest wstyd - powiedział polityk, nawiązując do faktu, że Marek Chrzanowski, tuż po złożeniu dymisji pojawił się w swoim biurze szybciej niż przeszukania dokonali w nim funkcjonariusze Biura. Co znaczy, że CBA przeprowadza przeszukanie w mieszkaniu Chrzanowskiego po pięciu dniach? Przecież to jest kompromitacja - dodał lider PO.

"Gazeta Wyborcza" napisała w zeszły wtorek, że w marcu 2018 r. Chrzanowski, wówczas przewodniczący KNF zaoferował Czarneckiemu przychylność dla jego banku, Getin Noble Banku w zamian za około 40 mln zł - miało to być wynagrodzenie dla wskazanego przez szefa KNF prawnika. Czarnecki nagrał rozmowę i zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Na nagraniu nie znalazła się jednak wypowiedź Chrzanowskiego o tej kwocie. Według biznesmana Chrzanowski miał mu pokazać kartkę, na której zapisał 1 proc., co według "Wyborczej" miało stanowić część wartości Getin Noble Banku "powiązaną z wynikiem banku".

Jeszcze w dniu publikacji Chrzanowski złożył dymisję, która została przyjęta przez premiera. W poniedziałek Leszek Czarnecki został przesłuchany przez prokuraturę. Złożył obszerne zeznania; przekazał też śledczym nagrania audio i wideo.