Dziennik Gazeta Prawana logo

Schetyna ostrzega prezesa PiS: Jeśli nie chce komisji śledczej, to musi się liczyć z przyspieszonymi wyborami

20 listopada 2018, 21:55
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Władysław Kosiniak-Kamysz i Grzegorz Schetyna
Władysław Kosiniak-Kamysz i Grzegorz Schetyna/Shutterstock
Jeśli prezes PiS Jarosław Kaczyński nie chce powołania komisji śledczej ds. KNF, musi się liczyć z przyspieszonymi wyborami parlamentarnymi - uważa lider PO Grzegorz Schetyna. Jego zdaniem wyjaśnienia wymaga też sprawa zatrudnienia syna Mariusza Kamińskiego w Banku Światowym.

Klub PO złożył we wtorek w Sejmie projekt uchwały w sprawie powołania "komisji śledczej do zbadania prawidłowości i legalności działań organów i instytucji publicznych podejmowanych wobec Getin Noble Bank S.A. oraz Idea Bank S.A. w latach 2016-2018". Komisja miałaby liczyć 11 posłów, w tym 6 posłów klubów opozycyjnych. Rzeczniczka PiS Beata Mazurek wykluczyła we wtorek możliwość poparcia inicjatywy PO.

O stanowisko PiS został we wtorek po południu zapytany lider PO Grzegorz Schetyna.- podkreślił Schetyna. - dodał szef Platformy.

Wyraził też pogląd, że jeśli prezes PiS Jarosław Kaczyński nie chce powołania komisji śledczej, zaznaczył polityk.

Podkreślił, że on sam nie boi się przedterminowych wyborów parlamentarnych. - ocenił lider PO.

Schetyna został też zapytany o doniesienia "Gazety Wyborczej" i portalu TVN24 o tym, że syn ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego, Kacper Kamiński pracuje w Banku Światowym. Według portalu decydujący wpływ na wybór reprezentantów Polski w tej instytucji ma prezes NBP Adam Glapiński. "GW" twierdzi, że Kacper Kamiński miał otrzymać "intratną posadę" w Banku Światowym "dzięki NBP" w lipcu 2018 r.

W ocenie Schetyny sprawa ta wymaga wyjaśnienia w kontekście - jak podkreślił - reakcji służb na ujawnione m.in. przez "GW" nagranie rozmowy biznesmena Leszka Czarneckiego z byłym już szefem KNF Markiem Chrzanowskim. - powiedział lider PO.

Schetyna krytycznie ocenił postawę po ujawnionych przez "GW" nagraniach. Za "absurd" uznał fakt, iż do siedziby KNF można dotrzeć szybkiej z Singapuru niż z gmachu CBA. - powiedział polityk, nawiązując do faktu, że Marek Chrzanowski, tuż po złożeniu dymisji pojawił się w swoim biurze szybciej niż przeszukania dokonali w nim funkcjonariusze Biura. - dodał lider PO.

"Gazeta Wyborcza" napisała w zeszły wtorek, że w marcu 2018 r. Chrzanowski, wówczas przewodniczący KNF zaoferował Czarneckiemu przychylność dla jego banku, Getin Noble Banku w zamian za około 40 mln zł - miało to być wynagrodzenie dla wskazanego przez szefa KNF prawnika. Czarnecki nagrał rozmowę i zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Na nagraniu nie znalazła się jednak wypowiedź Chrzanowskiego o tej kwocie. Według biznesmana Chrzanowski miał mu pokazać kartkę, na której zapisał 1 proc., co według "Wyborczej" miało stanowić część wartości Getin Noble Banku "powiązaną z wynikiem banku".

Jeszcze w dniu publikacji Chrzanowski złożył dymisję, która została przyjęta przez premiera. W poniedziałek Leszek Czarnecki został przesłuchany przez prokuraturę. Złożył obszerne zeznania; przekazał też śledczym nagrania audio i wideo.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj