Projekt zakłada rozciągnięcie obowiązku lustracyjnego na wszystkie kategorie pracowników zatrudnionych w MSZ, w polskich placówkach zagranicznych oraz jednostkach nadzorowanych przez ministra spraw zagranicznych. Wnioskodawcy zapowiedzieli zgłoszenie poprawek doprecyzowujących zakres ustawy i sposób jej wykonania.

Projekt trafi ponownie do sejmowych komisji: spraw zagranicznych i ustawodawczej.

- Jeśli mamy wolne państwo, to nie powinniśmy zgadzać się na to, żeby dyplomaci tego państwa byli splamieni współpracą z komunistycznymi służbami specjalnymi - przekonywała Joanna Lichocka (PiS). Według niej "miliony Polaków" czekają na to, żeby w służbie dyplomatycznej nie było "ludzi splamionych pracą w aparacie represji PRL". Lichocka zaznaczyła, że ustawie mają podlegać wyłącznie członkowie służby zagranicznej oraz że dotychczas przyznanie się do współpracy nie uniemożliwiało pracy w dyplomacji wolnej Polski.

Marek Krząkała (PO) zapowiedział poparcie projektu, pomimo - jak mówił - świadomości, że rozwiązanie ma charakter symboliczny i nie wpłynie na kształt obecnej polityki zagranicznej. Dodał, że wnioskodawcy nie odpowiedzieli jednoznacznie, czy przewidywany sposób wygaszania stosunku pracy będzie zgodny z prawem krajowym.

Zwrócił uwagę na błędy w uzasadnieniu projektu, w tym na wskazane przez Biuro Analiz Sejmowych wątpliwości dotyczące sposobu wyliczenia liczby osób, z którymi ma zostać wygaszony stosunek pracy. Według wnioskodawców ma to być ok. 100 osób. Wyraził nadzieję, że "ambasador Andrzej Przyłębski z Berlina o pseudonimie TW Wolfgang w świetle projektowanej ustawy straci pracę".

Za projektem opowiedział się Józef Brynkus (Kukiz'15), chociaż - jego zdaniem - należałoby najpierw zmienić ustawę lustracyjną, a obowiązkiem lustracyjnym objąć sferę życia publicznego i pewne gałęzie przemysłu, w tym energetykę, komunikację, telekomunikację, przemysł surowcowy oraz media. Za wadę projektu uznał, że nie obejmuje on sądów, prokuratury ani wyższych szczebli PZPR.

- Przez 30 lat Rzeczpospolita Polska nie potrafiła wyeliminować ze służby zagranicznej ludzi związanych z aparatem tzw. bezpieczeństwa Polski Ludowej bezpośrednio podporządkowanego Sowietom - mówił poseł Kukiz'15. Przytoczył pseudonimy kilku współpracowników służb PRL, w tym także "Wolfganga", którzy - jego zdaniem - pełnili funkcje w służbie zagranicznej. - PiS nie umie lub nie chce całościowo oderwać się od spuścizny Polski Ludowej, wybiera sobie obszary życia publicznego, w których chce wprowadzić zmiany dla siebie wygodne - ocenił.

Marek Sawicki (PSL-UED) zapowiedział poparcie projektu, pomimo wątpliwości związanych z trybem zwalniania ze służby zagranicznej. Pozytywnie o projekcie wypowiedziała się też Małgorzata Zwiercan (koło WiS).

Przeciw projektowi opowiedział się klub Nowoczesnej. Adam Szłapka (N) uznał za wadę, że zwolnienie ze służby miałoby następować bez względu na faktyczną rolę w dawnych służbach bezpieczeństwa. Zaznaczył, że jego klub nie ma zastrzeżeń do rozszerzenia katalogu osób zobowiązanych do złożenia oświadczenia lustracyjnego, ale ma wątpliwości do wygaszania stosunku pracy z mocy prawa. Jego zdaniem, naraża to Polskę na konsekwencje prawne i ewentualne pozwy w trybunałach.

Projekt nowelizacji ustawy o służbie zagranicznej oraz ustawy o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990, autorstwa posłów PiS, zakłada m.in., że w MSZ nie będą mogły być zatrudnione osoby, które między 22 lipca 1944 r. a 31 lipca 1990 pracowały, pełniły służbę lub były współpracownikami organów bezpieczeństwa państwa. Celem projektu - jak podkreślają wnioskodawcy - jest rozciągnięcie obowiązku lustracyjnego na "wszystkie kategorie pracowników zatrudnionych w MSZ, polskich placówkach zagranicznych, a także w jednostkach nadzorowanych przez MSZ".