Wicepremier i minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński odniósł się do reakcji opozycji i części mediów na słowa, które padły w listopadzie w rozmowie z tygodnikiem "Wprost". "Język, którym mówi się o PiS, ma wykluczać, unicestwiać, ma nas odczłowieczać, delegitymizować, mamy być tak traktowani, jak Żydzi przez Goebbelsa. Ma wzbudzać w nas obrzydzenie" - powiedział wówczas Gliński.
- powiedział minister kultury i dziedzictwa narodowego tygodnikowi.
Gliński zaznaczył, że dobrym przykładem "języka nienawiści" są słowa "pisowska szarańcza".
Ich autorem jest lider PO Grzegorz Schetyna, który podczas październikowej konwencji regionalnej Koalicji Obywatelskiej w Poznaniu mówił, że w najbliższych wyborach (samorządowych - PAP) Polacy wybiorą między "wolnością" a "brakiem wolności". "Musimy wygrać te wybory i zmobilizować wszystkie pozytywne siły i strząsnąć ze zdrowego drzewa naszego państwa PiS-owską szarańczę" - stwierdził wówczas szef Platformy.
Gliński pytany, czy popełnił błąd, porównując język propagandy III Rzeszy do języka używanego przez opozycję odpowiedział, że nie był to błąd merytoryczny, ale "polityczny - być może".
- dodał.
- ocenił minister.