Na konferencji prasowej w siedzibie Razem, w której wzięli udział m.in. przedstawiciele Unii Pracy, PPS, OPZZ, Ruchu Sprawiedliwości Społecznej oraz ruchu Wolność i Równość, Zandberg poinformował, że organizacje te deklarują, że "będzie lewicowa lista w wyborach do PE", a Polacy "nie będą skazani na wybór między prawicą zamordystyczną a prawicą liberalną".

- Budujemy otwarty, lewicowy blok, wyciągamy rękę do wszystkich, którzy są na lewo od PO, ale też mówimy jasno: już powoli nadchodzi czas decyzji. Bo taki jest wybór, przed którym stoimy. Można budować albo prospołeczną, propracowniczą lewicę, która stoi po stronie pracowników, która stoi po stronie lokatorów, która walczy o Europę socjalną, albo można zostać wasalem liberałów, wasalem Grzegorza Schetyny - mówił Zandberg.

Jak ocenił, pomysł, że wybór "tylko pomiędzy Grzegorzem Schetyną i byłym przewodniczącym Młodzieży Wszechpolskiej Romanem Giertychem u jego boku a Jarosławem Kaczyńskim i byłym przewodniczącym Młodzieży Wszechpolskiej Adamem Andruszkiewiczem u jego boku" jest "obraźliwy dla Polaków".

- Miliony Polaków chcą polityki prospołecznej i chcą państwa, które nie decyduje za nich w sprawach obyczajowych, w sprawach światopoglądowych. Ich interesy może reprezentować tylko lewica - przekonywał członek zarządu Partii Razem.

Ostatecznej decyzji w sprawie formuły startu do europarlamentu nie podjęło dotąd SLD, które równolegle do negocjacji ze środowiskami lewicowymi prowadzi rozmowy m.in. z PO, PSL i Nowoczesną o szerokiej liście "ugrupowań prodemokratycznych".