Autorzy komentarza Martin Miszerak i Dalibor Rohac wskazują, że sądząc po sondażach, perspektywy progresywnej lewicy w Europie nie są zbyt dobre mimo kilku wyjątków, do której zaliczają niemieckich Zielonych czy poparcie dla segmentów radykalnej lewicy we Francji. Z tego wyciągają wniosek, że stawianie na postępowy i liberalny program byłoby ryzykownym posunięciem, szczególnie w Europie Wschodniej.

"A przecież to właśnie chce zrobić Robert Biedroń, 43-letni (były) prezydent położonego na północy Polski miasta Słupsk i były członek postkomunistycznego SLD" - pisze Politico. Portal dodaje, że przyznający się otwarcie do homoseksualności, obdarzony charyzmą Biedroń jest porównywany do prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który zburzył porządek polityczny Francji w 2017 r.

"Jego perspektywy wyglądają z całą pewnością dobrze: jego ruch, oficjalnie jeszcze nie partia polityczna, dostał już 9-procentowe poparcie w niedawnych sondażach, w porównaniu z 37 proc. dla rządzącego prawicowego PiS i 25 proc. dla głównej partii opozycyjnej PO" - zauważają autorzy.

Ich zdaniem poglądy Biedronia, w porównaniu z programami PiS i PO, są "niepoprawnie lewicowe". Przypominają w tym kontekście, że opowiada się on za całkowitym rozdziałem państwa i Kościoła, zlikwidowaniem przywilejów podatkowych dla duchowieństwa i zastąpieniem lekcji religii w szkołach publicznych językiem angielskim.

Miszerak i Rohac oceniają, że być może najbardziej kontrowersyjnym stanowiskiem byłego prezydenta Słupska jest odmowa dołączenia do Platformy Obywatelskiej i niewzbranianie się również przed krytykowaniem opozycji przy jednoczesnym krytykowaniu rządu za "terroryzowanie demokracji" w Polsce.

Politico zaznacza, że Biedroń na cel wziął w pierwszej kolejności osiągnięcia gospodarcze poprzedniego rządu, który według niego wprowadził uproszczony model rozwoju i spowodował drenaż mózgów w mniejszych miastach. Portal przypomina także inne postulaty polityka, takie jak zwiększenie redystrybucji gospodarczej z zamożnych miast do biedniejszych ośrodków i obszarów wiejskich oraz wprowadzenie emerytury obywatelskiej w wysokości 1600 złotych.

Autorzy komentarza oceniają, że sugerowana przez Biedronia polityka, w kraju, w którym lewica kojarzona jest z komunizmem, może po raz pierwszy od 1989 r. zostać wysłuchana. Ich zdaniem wypełnia on lukę na scenie politycznej, zwłaszcza wśród młodych i wykształconych mieszkańców miast. "Ruch Biedronia pobudził wyobraźnię polskich millenialsów, wśród których wielu nie czuje się reprezentowanymi przez polityczny establishment" - czytamy w artykule.

Politico zwraca uwagę, że niepowodzenia postępowej lewicy w Czechach i na Słowacji są złym znakiem dla Biedronia, podobnie jak to, że zostało mu mało czasu do wyborów parlamentarnych w listopadzie. "Wiele będzie zależało od tego, czy będzie potrafił uniknąć sfragmentaryzowania polskiej opozycji przed wyborami" - piszą autorzy, przekonując, że ani Biedroń, ani PO nie mogą pozwolić, by narcyzm czy niewielkie różnice programowe przesłoniły im najważniejsze problemy, wśród których wskazują: "pełzający autorytaryzm PiS, osłabianie praworządności i rosnącą geopolityczną izolację kraju".