Na ławie oskarżonych oprócz Kijowskiego zasiada też były skarbnik Komitetu Obrony Demokracji Piotr Ch. Obu grozi do 8 lat pozbawienia wolności. Akt oskarżenia trafił do sądu w marcu 2018 r.
Kijowskiemu i Ch. zarzuca się m.in., że poświadczyli nieprawdę w dokumentach w postaci 9 faktur wystawionych przez MKM Studio sp. z o.o. - firmę należącą do Kijowskiego i jego żony - na rzecz komitetu społecznego KOD (6 faktur) i stowarzyszenia KOD (3 faktury) w zakresie wykonanych usług informatycznych. Faktury, zdaniem prokuratury, wystawiono za usługi informatyczne, które firma Kijowskiego i jego żony miała wykonać dla komitetu społecznego i stowarzyszenia KOD. Zdaniem śledczych, usługi te nie zostały wykonane, a Kijowski oraz Ch. mieli przywłaszczyć sobie z tego tytułu 121 tys. zł.
W piątek w sądzie rejonowym w Pruszkowie odbyła się kolejna rozprawa w tej sprawie. Mateusz Kijowski podkreślił, że decyzja o wypłacaniu dla niego wynagrodzenia za usługi informatyczne, które świadczył nie była w pełni formalna, a pieniądze były wypłacone z komitetu społecznego na podstawie faktur. - – powiedział Kijowski.
Na sali rozpraw sędzia Albert Parzyszek pytał świadków m.in. o te kwestie. Zeznawał były pełnomocnik zarządu oraz jego była członkini i jedna z założycielek KOD-u. Były pełnomocnik zarządu podkreślał, że "procedura uchwał była luźniejsza", a ich podejmowanie odbywało się w "atmosferze dyskusji".
Była członkini zarządu podkreśliła natomiast, że nie było uchwały, która jasno i wyraźnie mówiła, że takie pieniądze mogą być wydatkowane. Zaznaczyła jednak, że odbyło się posiedzenie zarządu, podczas którego zaproponowano, by Kijowski dostawał za swoją pracę wynagrodzenie.
Dodała, że o sprawie faktur i zarzutów wobec byłego lidera KOD-u dowiedziała się z mediów. - - stwierdziła.
Dopytywana przez sędziego o usługi informatyczne świadczone dla stowarzyszenia zeznała, że według jej wiedzy serwer informatyczny był własnością Kijowskiego, ale w pewnym momencie pojawił się nowy adres i strona została przeniesiona na inny serwer. - – powiedziała. Według prokuratury i zeznań złożonych przez świadków w prokuraturze, od kwietnia 2016 r. Kijowski "nie mógł już nic robić przy stronach internetowych KOD, ponieważ nie posiadał haseł do serwera". Wówczas miało dojść do zakupu nowej domeny KOD i migracji danych na nowy serwer.
Mateusz Kijowski nie przyznaje się do winy. W wyjaśnieniach składanych w śledztwie - jak informowała prokuratura - podawał, że na posiedzeniu zarządu KOD ustalono, iż będzie mu wypłacane wynagrodzenie w wysokości 10 tys. złotych miesięcznie plus podatki.
- – stwierdził Mateusz Kijowski.
Sędzia Albert Parzyszek wyznaczył dwa kolejne terminy rozpraw, najbliższy na 8 marca tego roku.