- Nie zgadzamy się z tym wyrokiem. Nie zamierzamy przepraszać KOD i złożymy wniosek o kasację wyroku do Sądu Najwyższego - poinformował we wtorek PAP rzecznik prasowy przewodniczącego "S" Marek Lewandowski po obradach prezydium KK NSZZ Solidarność.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku wydał w poniedziałek wyrok, w którym nakazał "S" przeprosić Komitet Obrony Demokracji za stwierdzenie, że w szeregach KOD są m.in. byli funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa i Wojskowych Służb Informacyjnych. Wyrok jest prawomocny.

Sąd Apelacyjny utrzymał tym samym w mocy wyrok sądu niższej instancji.

3 października 2018 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku orzekł, że NSZZ Solidarność ma przeprosić KOD. Apelację od tego wyroku wniosła "S". Sąd pierwszej instancji uznał, że przeprosiny mają ukazywać się przez miesiąc na stronie internetowej NSZZ "Solidarność" oraz jednorazowo na pierwszej stronie "Tygodnika Solidarność". Solidarność ma także przekazać 10 tys. zł dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. KOD żądał w pozwie wpłaty na rzecz WOŚP 50 tysięcy złotych.

Sąd Apelacyjny w swoim wyroku skrócił jedynie treść przeprosin z usuwając z nich fragment, który miał zobowiązywać "S" w przyszłości do niewygłaszania podobnych krytycznych opinii na temat KOD.

- Z perspektywy statutowych celów powoda (Komitet Obrony Demokracji) wiążących się z propagowaniem i umacnianiem wartości demokratycznych, słowne uwikłanie powoda na forum społecznym w działalność represyjną aparatu PRL podważa zaufanie społeczne niezbędne do skutecznego urzeczywistnienie zamierzonych przezeń celów - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Jarosław Zawrot.

Sędzia wyjaśnił, że sąd niższej instancji słusznie uznał, że jedynym członkiem kierownictwa KOD, mającym związek z systemem władzy PRL, jest płk Adam Mazguła.

Obecna w sądzie przewodnicząca KOD Magdalena Filiks powiedziała, że wyrok przyjęła z ulgą i zadowoleniem.

- Takiego wyroku się spodziewaliśmy – ciągle wierzymy w wolne, niezależne i niezawisłe sądy. Dzisiejszy wyrok to nie jest triumf Komitetu Obrony Demokracji nad Solidarnością. Ten wyrok dla nas to jest triumf prawdy nad kłamstwem i przyzwoitości nad hipokryzją - powiedziała dziennikarzom.

Sprawa ma związek ze sporem wokół organizacji obchodów 37. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych na Placu Solidarności w 2017 r. w Gdańsku.

Organizujący własne uroczystości pomorski KOD zaprosił wówczas Solidarność do udziału w nich. W odpowiedzi na to prezydium Komisji Krajowej NSZZ Solidarność przyjęło stanowisko, w którym zaproszenie od KOD uznało za "bezczelną prowokację". Jak podkreślono, centralne uroczystości związku dla uczczenia Sierpnia'80 zaplanowano 31 sierpnia w Lubinie (Dolnośląskie) z okazji 35. rocznicy protestów przeciwko stanowi wojennemu w tym mieście - 31 sierpnia 1982 r. zostały tam śmiertelnie postrzelone trzy osoby.

- Będziemy przypominać ofiary tych ludzi, którzy tak chętnie zasilają dzisiaj szeregi KOD-u. Mamy tu na myśli tak widocznych i aktywnych prominentnych działaczy KOD, jak byli SB-cy, funkcjonariusze WSI, TW i liczni przedstawiciele resortowej PRL-owskiej nomenklatury. Słowem: nie potrafimy sobie wyobrazić wspólnego świętowania z ludźmi, dla których refleksją nie jest słowo przepraszam, a jedynie rozpacz, że nie da się wyżyć za 2 tys. po zmniejszeniu SB-eckiej emerytury - stwierdziły władze Solidarności w sierpniu 2017 r.

Ostatecznie pomorski KOD przeniósł miejsce organizacji obchodów 37. rocznicy Sierpnia'80 z Placu Solidarności przed Pomnikiem Poległych Stoczniowców w okolice pobliskiej Sali BHP Stoczni Gdańskiej. Było to skutkiem decyzji wojewody pomorskiego, który w odpowiedzi na pismo władz komisji zakładowej NSZZ "S" Stoczni Gdańskiej, udzielił związkowi zgody na organizowanie "zgromadzeń cyklicznych" w rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych przyznał Solidarności.