Projekt PiS nowelizacji ustawy o SN zakłada, że decyzje o uchyleniu immunitetów sędziów, m.in. sądów powszechnych w pierwszej i drugiej instancji, miałaby podejmować Izba Dyscyplinarna SN. W sprawach immunitetów w pierwszej instancji SN orzekałby w składzie jednego sędziego Izby Dyscyplinarnej, a w drugiej instancji w składzie trzech sędziów Izby Dyscyplinarnej. Dotychczas w pierwszej instancji sprawę ewentualnego uchylenia immunitetu sędziego rozstrzygały sądy apelacyjne jako sędziowskie sądy dyscyplinarne. Według kolejnej zmiany, gdyby Zgromadzeniu Ogólnemu sędziów Sądu Najwyższego nie udało się wyłonić dla prezydenta pięciu kandydatów na I prezesa SN, prezydent dokonywałby wyboru spośród wszystkich sędziów tego sądu.

Bodnar zapytany w piątek w TOK FM, czy nowy projekt nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym jest zgodny z konstytucją, powiedział, że konstytucja mówi wyraźnie o tym, że prezydent wybiera pierwszego prezesa Sadu Najwyższego spośród kandydatów wskazanych przez Zgromadzenie Ogólne SN i kompetencje tego organu nie mogą być pomijane.

Na pytanie, dlaczego PiS tak bardzo śpieszy się teraz z projektem nowelizacji ustawy o SN, skoro kadencja pierwszego prezesa SN kończy się w kwietniu 2020 r., Bodnar wskazał, że być może chodzi o to, aby "zdążyć z tym przed wyborami parlamentarnymi, żeby na koniec mieć kontrolę nad tym, co się dzieje w SN". Jak dodał, "z punktu widzenia przyszłości, tego chociażby, co będzie mogło się dziać po zmianie władzy – także z możliwością wpływania na to, jak są rozpatrywane różne sprawy przed SN, sprawy również związane z odpowiedzialnością karną – może mieć istotny wpływ, kto będzie pierwszym prezesem SN".

- Należy pamiętać, że w tym projekcie też są rozwiązania, które odnoszą się do toczących się postępowań w sprawie pytań prejudycjalnych zadanych przez nasze sądy, które zmierzają w skrócie do tego, żeby te postępowania umorzyć za pomocą rozwiązań legislacyjnych – zaznaczył Bodnar.

Jego zdaniem powodem pośpiechu w pracach nad nowelizacją ustawy o SN może być również to, że na 14 maja jest zaplanowana rozprawa przed TSUE ws. pytań prejudycjalnych Sądu Najwyższego. - Rozprawa, w której będą uczestniczyli także przedstawiciele KRS, którzy, żeby nie dopuścić do orzekania, będą prawdopodobnie mówili: "Słuchajcie, tutaj mamy nie tylko wyrok TK, ale też normę ustawową - w ogóle nie powinniście się tymi kwestiami zajmować". Niezależnie od tego, co zrobi z tym TSUE, to spowoduje przeciągniecie w czasie rozpatrywania tych wszystkich kwestii, bo będzie konieczność dalszych analiz - zaznaczył RPO.

- Całe środowisko prawnicze i społeczeństwo obywatelskie - które jest zaniepokojone tym, co się dzieje z niezależnością sądownictwa w Polsce - powinno ten projekt jak najszybciej przeczytać, przygotować odpowiednie opinie prawne i nie uznawać, że to musi stać się obowiązującym prawem - podkreślił Bodnar. - Jeżeli my w tak lekceważący sposób podchodzimy do naszych zobowiązań wynikających z członkostwa w Unii Europejskiej, do zasady rządów prawa, to społeczeństwo powinno o tym wiedzieć, powinno być tego świadome - zdawać sobie sprawę, że lekceważenie tych zobowiązań to jest w zasadzie powolne wychodzenie z UE - dodał.