Przeprosiny Płażyński zamieścił we wtorek rano na Twitterze. "Moja wypowiedź, że P. Aleksandra Dulkiewicz +została prezydentem przez przypadek+, była niefortunna" - napisał na Twitterze. Wyjaśnił, że miał na myśli oczywisty fakt, jakim była śmierć Pawła Adamowicza i to, że gdyby do niej nie doszło, to w wyborach by nie startowała.

Poprosił, aby Dulkiewicz przyjęła jego przeprosiny.

Płażyński w wyborach samorządowych, które odbywały się w październiku ubiegłego roku, był kandydatem PiS. O fotel prezydenta Gdańska walczył ze zmarłym tragicznie Pawłem Adamowiczem.

- To nie jest nic nadzwyczajnego, ten wynik (Aleksandry Dulkiewicz - red.). Zarówno pan Braun, jak i pan Skiba to w Gdańsku raczej postaci, z całym szacunkiem dla tych panów, anonimowe - powiedział w rozmowie z Telewizją Republika.

Stwierdził również, że "stała się pani Dulkiewicz prezydentem trochę przez przypadek". - Nie sądzę, żeby gdańszczanie w normalnych wyborach ją wybrali - powiedział.

Aleksandra Dulkiewicz, prawniczka i samorządowiec, wygrała w niedzielę w I turze przedterminowe wybory prezydenta Gdańska uzyskując 82,22 proc. poparcia. Frekwencja wyniosła 48,6 proc.

Płażyński na poniedziałkowej konferencji prasowej pogratulował jej zwycięstwa. - Wspólnie z radnymi klubu PiS chcieliśmy złożyć pani Dulkiewicz gratulacje - powiedział.  Zapowiedział też, że radni PiS będą "opozycją konstruktywną", która poprze "każdy dobry projekt dla Gdańska".

- Cenimy to, raczej szanujemy, że pani prezydent Dulkiewicz zamierza wykonywać swoją funkcję w oparciu o przesłanie, czy o te poprzednie lata rządów prezydenta Pawła Adamowicza - podkreślił Płażyński. Ocenił jednak, że właśnie teraz jest "nadzieja na pewne nowe otwarcie, w którym Gdańsk naprawdę będzie miastem otwartym dla wszystkich, nie będzie wykluczał i ten samorząd będzie samorządem lepszej jakości".

Płażyński zwrócił się też z pięcioma pytaniami do nowo wybranej prezydent. - Jeżeli pani Dulkiewicz odpowie twierdząco na te pytania, w naszych oczach będzie to świadczyło o tym, że naprawdę jest gotowa poprawić jakość samorządności w Gdańsku - powiedział.

Radny PiS chce wiedzieć, "czy nowe władze Gdańska zerwą z patologią polegającą na tym, że członkowie rodzin wysoko postawionych urzędników czerpią korzyści z piastowania stanowisk w przedsiębiorstwach podległych miastu Gdańsk bądź z prowadzenia interesów z miastem i zależnymi od niego spółkami".

Pyta również, czy nowe władze Gdańska "zerwą z zasadą pozwalającą na to, by we władzach spółek z dominującym udziałem miasta Gdańska zasiadały osoby, na których ciążą zarzuty karne popełnienia poważnych przestępstw", a także o to, czy "prezydent Gdańska zrezygnuje z zasiadania w radach nadzorczych podległych miastu i czy zabroni urzędnikom w randze zastępcy prezydenta zasiadania w tych radach".

- To jest postulat, który często pojawiał się w trakcie kampanii wyborczej, w której ja uczestniczyłem - wskazał Płażyński. Jak przypomniał, zarówno on sam, jak i PO twierdziła wówczas, że zastępcy prezydenta i prezydent nie powinni zasiadać w radach nadzorczych. - To jest pytanie, czy pani Dulkiewicz będzie szła drogą pana prezydenta Adamowicza, który, jak wiemy, zasiadał w dwóch takich radach nadzorczych w zasadzie cały czas. Obecnie pani prezydent zasiada w jednej radzie nadzorczej, tj. operatorze stadionu na Letnicy i otrzymuje z tego naprawdę sowite pieniądze - dodał.

Kolejne pytania dotyczą zerwania z "nietransparentnym, całkowicie przestarzałym sposobem prowadzenia relacji z biznesem, w szczególności z deweloperami" oraz tego, czy zatrzymany zostanie proces "upolityczniania gdańskiego samorządu, objawiający się m.in. finansowaniem ze środków publicznych przedsięwzięć o wyraźnie politycznym, dzielącym społeczeństwo charakterze".

W tym kontekście Płażyński wymienił działalność Europejskiego Centrum Solidarności. Jego zdaniem od "pewnego czasu" dochodzi tam do "wieców wyborczych". - My chcemy, żeby taka instytucja jak ECS naprawdę spełniała swoją kulturową, muzealną rolę. Nie powinny tam się odbywać wiece wyborcze którejkolwiek z partii - powiedział radny.

Przedterminowe wybory na prezydenta Gdańska były wynikiem wygaśnięcia mandatu długoletniego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, który zmarł 14 stycznia, po tym, jak dzień wcześniej został zaatakowany nożem w czasie gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Po tym, jak Platforma Obywatelska nie poparła Adamowicza w staraniach o reelekcję i wystawiła swojego kandydata, Dulkiewicz zrzekła się członkostwa w Platformie Obywatelskiej, do której należała od lat i objęła funkcję szefowej sztabu wyborczego Adamowicza.