Grzelak podczas środowych obchodów 74. rocznicy zakończenia II wojny światowej pod Pomnikiem "Tym, co za Polskość Gdańska" mówił m.in.:". Wypowiedź Grzelaka wzbudziła kontrowersje. Po kilku godzinach wiceprezydent przeprosił za tę wypowiedź.
Kacper Płażyński, szef klubu PiS w Radzie Miasta Gdańska, powiedział na czwartkowej konferencji prasowej, że wiceprezydent Grzelak sugeruje, iż to "jakieś polskie słowa, jakaś polska mowa nienawiści miały doprowadzić do wybuchu II wojny światowej". -- ocenił Płażyński.
Jego zdaniem "takie słowa nigdy nie miały prawa paść". - - podkreślił radny PiS.
- - zaznaczył.
Płażyński ubolewał, że "tak się w Polsce robi politykę". - - oświadczył.
- - powiedział Płażyński.
Jak dodał, taki program edukacyjny przypominałby losy Polaków, którzy "chronili naszą polską kulturę i tożsamość w bardzo trudnych czasach opresyjnego, faszystowskiego reżimu, który szczególnie w latach 30. w Wolnym Mieście Gdańsku rządził". - - podkreślił polityk PiS.
Poinformował też, że rozmawiał o tym telefonicznie z wiceministrem kultury i dziedzictwa narodowego Jarosławem Sellinem, od którego uzyskał zapewnienie, że resort jest przychylny temu pomysłowi.
- - powiedział samorządowiec PiS.
Według niego program edukacyjny polegałby głównie na wyjazdach młodzieży szkolnej do miejsc kaźni Polaków, takich jak Lasy Piaśnickie i Stutthof oraz wykładach w miejscach związanych z polskością w międzywojennym Gdańsku.
Piotr Grzelak podczas środowych uroczystości rocznicowych zakończenia II wojny światowej mówił o tym, że światowy konflikt pochłonął dziesiątkach milionów ofiar. Przypomniał, że jedną z nich była "Erwina Barzychowska, 11-letnia wychowanka dozorcy, który opiekował się Pocztą Polską w Gdańsku". Wspomniał też o eksponowanym w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku domku dla lalek należącym do "dziewczynki, Niemki, która w oblężonym Berlinie chowała się w schronieniu, tymi lalkami się bawiła".
- – podkreślił Grzelak.
- – zakończył przemówienie Grzelak.