- Takie oskarżenia muszą być udowodnione, a, póki co, są to wszystko pomówienia – powiedział w środę PAP przewodniczący Stowarzyszenia Godność Czesław Nowak.

W liście do wojewody pomorskiego Dariusza Drelicha, wysłanym w ub. tygodniu, władze Stowarzyszenia Godność napisały, że z "uwagą i zażenowaniem" obserwują działania prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz i większości radnych skupionych w klubie Koalicji Obywatelskiej w sprawie przeszłości ks. Jankowskiego.

"Te działania spowodował artykuł Gazety Wyborczej, w którym kobieta mieszkająca w Australii pomawia ks. Henryka Jankowskiego o czyny pedofilskie sprzed 40 lat. Ta grupa radnych na fali sztucznego oburzenia po śmierci śp. Pawła Adamowicza w dniu 7 marca podjęła 3 uchwały – naszym zdaniem – z naruszeniem prawa, bowiem żaden świadek prawomocnie nie udowodnił czynów pedofilskich ks. Henrykowi Jankowskiemu. Uchwały podjęto na podstawie niepotwierdzonych zeznań przed organami wymiaru sprawiedliwości w okresie, kiedy żył ks. Henryk Jankowski. Obecnie od śmierci kapłana minęło 8 lat. On sam nie może się bronić" – czytamy w piśmie.

Zdaniem Stowarzyszenia Godność radni, podejmując te uchwały, "naruszyli konstytucję i inne artykuły prawne dotyczące ochrony czci zmarłego".

"Uchwały rady miasta nie tylko oburzyły zwolenników ks. Henryka Jankowskiego. Szczególnie boli to nas, ludzi represjonowanych w stanie wojennym, którym pomagał w więzieniach i osłaniał nasze rodziny. Jakże łatwo radni miasta Gdańska osądzili kapłana, który całe życie poświęcił dla odbudowy ze zniszczeń wojennych kościoła św. Brygidy, a także wniósł znaczący wkład w organizację NSZZ Solidarność i jej działalność w stanie wojennym" – głosi pismo.

Członkowie Stowarzyszenia Godność uważają, że decyzje Rady Miasta Gdańska "wprowadzają dalszy zamęt i podziały nie tylko wśród gdańszczan, ale także w Polsce", a "zlekceważenie podjętych uchwał może rozpętać dalszą nagonkę na ludzi Kościoła".

"Panie wojewodo, w imieniu byłych działaczy NSZZ Solidarność i byłych więźniów politycznych zrzeszonych w Stowarzyszeniu Godność z lat 1980-89 zwracamy się z wnioskiem, aby Pan w trybie nadzoru zaskarżył, bądź uchylił te sprzeczne z prawem uchwały" – zaapelowali.

Założone w Gdańsku w 1993 r. Stowarzyszenie Godność skupia ponad 40 członków, w większości byłych działaczy opozycyjnych z czasów PRL. Z inicjatywy organizacji powstało m.in. kilka tablic upamiętniających działaczy opozycyjnych i pomników, w tym sopocki pomnik poświęcony poecie Zbigniewowi Herbertowi i gdańskie pomniki marszałka Józefa Piłsudskiego, papieża Jana Pawła II, prezydenta USA Ronalda Reagana i działaczki Solidarności Anny Walentynowicz.

Pomnik ks. Jankowskiego do rozbiórki, obywatelstwo Gdańska odebrane. Dulkiewicz cytuje papieża Franciszka

- Dziś stoicie państwo przed decyzją historyczną, ale decyzją niełatwą – mówiła w czwartek do radnych prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. Dodała, że "widząc to, do czego nieodpowiedzialne podgrzewanie emocji przez różnych ludzi doprowadza, pewnie decyzja może być tylko jedna".

Rada Miasta Gdańska zdecydowała w czwartek o rozbiórce pomnika ks. Jankowskiego i zmianie nazwy skweru noszącego dotychczas imię kapłana. Na tej samej sesji radni pozbawili ks. prałata Henryka Jankowskiego tytułu honorowego obywatela miasta Gdańska.

Za przyjęciem uchwał w tej sprawie głosowali radni Koalicji Obywatelskiej i klubu Wszystko dla Gdańska. Radni PiS nie brali udziału w głosowaniu.

Przed głosowaniami głos zabrała Dulkiewicz. "Stoimy w bardzo trudnym momencie" – powiedziała, dodając, że sprawa ks. Henryka Jankowskiego jest "niełatwa dla wielu z nas i bolesna". - Dla mnie bolesna także jako matki, matki 11-letniej córki. Kiedy myślimy o możliwej krzywdzie dzieci, jest czymś dla nas bardzo jasnym, że zawsze trzeba stawać po stronie ofiar, ale tutaj nie mamy jednoznaczności. Naprawdę, mimo apeli pana prezydenta Adamowicza, apeli wielu środowisk, organizacji prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się prawdy, bo główny zainteresowany nie żyje – powiedziała Dulkiewicz.

- Apele o powołanie komisji, komisji kościelnej, komisji mieszanej padają z różnych stron. Ja jako prezydent miasta nie mam narzędzi komisji śledczej czy jakiejkolwiek innej, by tę sprawę wyjaśnić. To państwo radni dzisiaj stoicie przed decyzją, to państwo radni od grudnia zajmujecie się tym tematem. Dziś przychodzi taki moment, że należy podjąć ostateczną decyzję – powiedziała.

Przypomniała, że z wykształcenia jest prawnikiem i "bardzo bliska jest jej zasada domniemania niewinności". - Ale widząc poziom emocji, widząc to, do czego nieodpowiedzialne podgrzewanie emocji przez różnych ludzi doprowadza, pewnie decyzja może być tylko jedna – powiedziała Dulkiewicz, dodając, że w sprawie księdza Henryka Jankowskiego otrzymuje bardzo dużo korespondencji, listów od gdańszczan i nie tylko.

Zacytowała słowa papieża Franciszka z 28 grudnia 2018 roku: "Także dzisiaj są liczni, namaszczeni przez Pana, którzy nadużywają słabych, dopuszczają się obrzydliwości i dalej sprawują posługę". - Dziś stoicie państwo przed decyzją historyczną, ale decyzją niełatwą. Rozważaliście różne racje. Moje zdanie jest takie: nikt nie może łamać prawa – powiedziała Dulkiewicz, zaznaczając, że wbrew zarzutom radnego PiS Kacpra Płażyńskiego władze miasta potępiły akt wandalizmu – obalenie pomnika duchownego.

W grudniu 2018 r. w "Dużym Formacie", magazynie "Gazety Wyborczej", opublikowano reportaż "Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?", w którym kapelan Solidarności, wieloletni proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku Henryk Jankowski został oskarżony m.in. o seksualną przemoc wobec nieletnich.

Publikacja wywołała falę protestów przeciwko czczeniu pamięci duchownego. W nocy z 20 na 21 lutego br. doszło do przewrócenia pomnika ks. Jankowskiego, który stanął w 2012 r. w sąsiedztwie kościoła św. Brygidy w Gdańsku staraniem społecznego komitetu. Środki na budowę pomnika pochodziły głównie ze zbiórki przeprowadzonej przez komitet. Za zgodą Rady Miasta Gdańska monument stanął na miejskim skwerze, który otrzymał też imię ks. Jankowskiego.

Sprawcy obalenia pomnika przesłali portalowi Oko.press kilkustronicowy manifest, w którym napisali, m.in. że podjęli działanie, którego celem było "symboliczne strącenie ze wspólnotowego piedestału fałszywej pamięci i czci osoby Henryka Jankowskiego".

23 lutego kilkudziesięciu pracowników Stoczni Gdańskiej na powrót ustawiło monument mimo stanowiska władz miasta, że takie działanie wymaga zgody magistratu.

Uchwała RMG weszła w życie z dniem podjęcia.