W niedzielnym programie "Kawa na ławę" politycy dyskutowali o podpisanym w połowie lutego przez prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego dokumencie "Warszawska polityka miejska na rzecz społeczności LGBT+" zwanym "Deklaracją LGBT". W dziedzinie edukacji w deklaracji zapowiedziano m.in. wprowadzenie edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej w każdej szkole, uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej, zgodnej ze standardami i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

Zdaniem szefa klubu PO-KO Sławomira Neumanna, mówienie o tym, że w przedszkolach będzie się odbywać seksualizacja dzieci w wieku 4 lat jest "absurdem". - Po prostu nie ma żadnego takiego dokumentu (...) W polskiej szkole wychowanie do życia w rodzinie jest od 4 klasy. To nie jest 4-letnie dziecko. Mówienie takich głupot jest czymś nieprawdopodobnym - ocenił Neumann. Jak ocenił, jest to próba ucieczki PiS od porażki na arenie europejskiej.

- W polskim systemie edukacji nie ma ani w przedszkolu, ani w żłobku, żadnych lekcji o seksualności. I nie będzie. W 4 klasie szkoły podstawowej są dopiero - powiedział Neumann.

Zdaniem europosła Krzysztofa Hetmana (PSL), należy dyskutować o edukacji seksualnej, jednak w czasie kampanii do Parlamentu Europejskiego jest to "temat zastępczy". - Wyraźnie widać, że ten ruch, który wykonał prezydent Trzaskowski (...) dał całą amunicję dzisiejszemu obozowi rządzącemu, ku temu, żeby całkowicie przykryć ważne tematy dla Polski w zbliżających się wyborach do europarlamentu (...) Moim zdaniem, z punktu widzenia całej dyskusji w tej chwili, która jest w Polsce, był to błąd polityczny, był to błąd taktyczny - ocenił.

Hetman przypomniał, że w Polsce za podstawę programową odpowiada MEN. - Jest podstawa programowa, za którą odpowiada kuratorium oświaty i żaden samorząd nie może jej zmieniać (...). W szkole nie da się tego wprowadzić ani w przedszkolu - oświadczył.

Zdaniem lidera Kukiz'15 Pawła Kukiza, państwo powinno ingerować w wychowanie seksualne dzieci "w jak najmniejszym stopniu". - Odnoszę wrażenie, że bardziej to, jak gdyby uczłowiecza pedofila niż broni dzieci - te wszystkie projekty z Kartą LGBT (...) Jeżeli w ogóle porusza się temat dzieci, które mają się uczyć seksualności od dzieciństwa i mieć radość z dotykania swojego ciała, to w jakiś sposób - tak to czuję - tę pedofilię udelikatniamy - zaznaczył.

Jak dodał, "są pewne granice, których nie wolno przekroczyć, bo za chwileczkę będzie masowa nauka masturbacji w przedszkolu jako zajęcia - zamiast spania dzieci pójdą się masturbować".

Wiceszef resortu sprawiedliwości Patryk Jaki przekonywał, że prezydent Trzaskowski, zamiast realizować obietnice programowe dotyczące poprawy jakości życia mieszkańców Warszawy, przeznaczył duże środki na to, żeby "lepiej się żyło organizacjom LGBT". - W tej deklaracji jest jeszcze jedna rzecz absolutnie skandaliczna i niezgodna z konstytucją mówiąca o tym, że będą w pewien sposób preferowani przedsiębiorcy, którzy będą popierali ten katalog wartości (...) uważam, że przedsiębiorca, który wyznaje świat wartości katolickich, nie może być dyskryminowany. W tej karcie jest również mowa o sankcjach dla ludzi, którzy nie będą jej przestrzegali - mówił Jaki.

Sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Andrzej Dera podkreślił, że działania samorządu warszawskiego pokazują, że dla ratusza priorytetem jest wspieranie środowisk LGBT. - Czymś innym jest szacunek (...) a czymś innym jest afirmowanie. Afirmowanie to jest pokazywanie, że coś jest dla nas ważne i my będziemy robili takie rzeczy: hostele budowali, ośrodki kultury dla tych środowisk - wymieniał Dera. Dodał, że w jego opinii, to rodzice powinni decydować o czym będą się uczyć w szkołach ich dzieci.

Zdaniem Barbary Dolniak (Nowoczesna) nie jest dobrze, kiedy temat edukacji seksualnej dzieci jest "w szarej strefie". - Jeżeli nie będziemy mieli edukacji, nie będziemy o tym rozmawiać, nie znajdziemy sposobu rozmowy, to szara strefa będzie istniała - zastrzegła.