Samorządy z przytupem angażują się w konflikt na linii rząd-nauczyciele. W czwartek zorganizowali Samorządową Debatę Oświatową w stolicy, na którą zjechało się kilkuset włodarzy z całej Polski. Spotkanie z mocnym akcentem rozpoczęła wiceprezydent stolicy Renata Kaznowska. - - stwierdziła.
Policja na bieżąco dementuje tego typu doniesienia na swój temat. - - informuje polska policja na swoim oficjalnym profilu społecznościowym.
Wiceprezydent stolicy wskazała również, że w 2019 roku Warszawa przeznaczy aż 4,4 mld zł na edukację, podczas gdy z subwencji oświatowej miasto otrzyma niecałe 2 mld zł. - - powiedziała wiceprezydent Kaznowska.
Wtórował jej Marek Olszewski, szef Związku Gmin Wiejskich RP. - - ocenił.
Na dzisiejsze debacie nie pojawił się nikt z rządowych decydentów (obecny był tylko jeden z dyrektorów w MEN). Samorządowcy wskazywali na puste krzesła przygotowane dla premiera, ministrów finansów, edukacji narodowej czy inwestycji i rozwoju. - - ocenił Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.
W pewnym momencie na sali pojawili się jednak przedstawiciele ludowców - przewodniczący Władysław Kosiniak-Kamysz i poseł Piotr Zgorzelski. - - stwierdził szef PSL. - - ocenił. Zasugerował też, by w system finansowania oświaty zaangażować pieniądze z Funduszy Pracy, w którym są spore nadwyżki. - - zaapelował Władysław Kosiniak-Kamysz.
Wypowiedź ta została nagrodzona oklaskami. I nic dziwnego, skoro szef ludowców poniekąd powtórzył postulat, z którym już dawno wyszli sami samorządowcy. - - dodała Iwona Waszkiewicz, wiceprezydent Bydgoszczy.
Były wieloletni prezydent Poznania Ryszard Grobelny przedstawił prezentację dotyczącą sytuacji finansowej samorządów w kontekście narastających problemów w oświacie. - - przekonywał Grobelny. W późniejszych prezentacjach samorządowcy ocenili, że reforma edukacji, przygotowana przez minister Annę Zalewską, kosztowała lokalne władze dodatkowo 6,6 mld zł.
Samorządowcy odnieśli się też do rządowych danych dotyczących przeciętnych wynagrodzeń nauczycieli, którymi w dyskusjach podpiera się rząd. Jak podał wiceprezydent Koszalina Przemysław Krzyżanowski, w jego mieście średnie wynagrodzenie dla nauczycieli wynosi nieco ponad 3,1 tys. zł na rękę. Ze wszystkich kategorii nauczycielskich jedynie zarobki nauczyciela dyplomowanego przekraczają kwotę 3 tys. zł (3506 zł).
Samorządowcy nie mają jednak na ten moment złudzeń, że podwyżki dla nauczycieli mogłyby być znaczące. - - ocenił Gołembiewski. Dodał, że nie ma innej drogi, jak dołożyć pieniędzy do systemu oświaty. - - wskazał burmistrz.
Na koniec samorządowcy zaapelowali do rządu o zmianę sposobu naliczania subwencji oświatowej i większej decentralizacji zarządzania systemem oświaty. MEN konsekwentnie nie zgadza się z tezami samorządowców. Gdy w marcu zapytaliśmy resort o "rozdźwięk" pomiędzy danymi resortowymi i samorządowymi, ministerstwo zwróciło uwagę, że subwencja oświatowa w tym roku (ok. 46 mld zł) wzrosła o ponad 2,8 mld zł. Ponadto - twierdzi resort - samorządy "z własnej woli płacą nauczycielom więcej niż zobowiązuje ich do tego prawo" (chodzi o Kartę Nauczyciela) i że skala tych "nadpłat" wyniosła aż 1,4 mld zł w 2017 r. MEN podnosi też, że nie ma przepisu, z którego wynikałoby, że budżet państwa gwarantuje w ramach subwencji oświatowej środki na pokrycie wszystkich wydatków oświatowych samorządów.