Trwa gaszenie pożaru wokół przyjętej w bezprecedensowym tempie nowelizacji kodeksu karnego. Po tym, jak eksperci z Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego wytknęli ustawodawcy wiele błędów skutkujących uchwaleniem bubla prawnego - o czym pisaliśmy w środę - zareagowało Ministerstwo Sprawiedliwości.

Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej Zbigniew Ziobro tłumaczył, że interpretacja, jakoby zmiany prowadziły do zniesienia karalności jednego z czynów pedofilnych, jest błędna. Choć przekonywał, że doprowadzenie małoletniego poniżej 15. roku życia do obcowania płciowego nadal byłoby karalne na podstawie przepisówo pomocnictwie, to - aby uciąć spekulacje - przepis zostanie poprawiony.

Minister zapowiedział także wycofanie się ze zmian w art. 212 k.k. dotyczącym zniesławienia, a także naprawienie kuriozalnej pomyłki, która mogła prowadzić do uchylenia karalności przekręcania licznika samochodowego (to nowe przestępstwo, które zacznie być ścigane od soboty). Tutaj również autorzy nowelizacji przekonywali, że nadanie tego samego numeru (306a)
dwóm różnym przepisom wchodzącym w życie jeden po drugim… oznaczałoby tyle, że będą funkcjonować równolegle. Prawnicy nie mają jednak wątpliwości, że taka sytuacja prowadziłaby do bezprecedensowego chaosu.

Ale to nie wszystko. Jak ustaliliśmy, w ustawie ma być naprawionych więcej niedoróbek stanowiących konsekwencję szaleńczego tempa prac w Sejmie, m.in. błąd umożliwiający skazanym na karę 25 lat pozbawienia wolności ubieganie się o warunkowe zwolnienie o 2,5 roku wcześniej niż pod rządami obowiązujących regulacji. Poprawiony będzie także art. 37 k.k., który w wersji przyjętej przez Sejm stanowi, że „jeżeli ustawa nie stanowi inaczej”, kara pozbawienia wolności trwa najdłużej 30 lat. Jak na próżno zwracali uwagę sejmowi legislatorzy, takie sformułowanie oznacza, że limit 30 lat więzienia jest teoretyczny. Zawsze bowiem można by wprowadzić przepis szczególny, który przewidywałby karę np. 50 lat więzienia za jakiś czyn.

Jak przekonuje MS, zmiany nie oznaczają rezygnacji z obranego kursu. Konsekwentnie realizujemy politykę zaostrzenia kodeksu karnego. Polacy tego oczekują – deklaruje wiceminister Marcin Warchoł. Teraz  nad ustawą mają pracować senatorowie.

MS: Mamy rację, ale przepisy poprawimy

Resort sprawiedliwości zarzuca autorom opinii o nowelizacji kodeksu karnego nierzetelność. Choć przedstawia własną wykładnię, to poprawki i tak wprowadzi.

Nie milkną burzliwe spory na temat przyjętej w ubiegłym tygodniu przez Sejm nowelizacji kodeksu karnego. Resort sprawiedliwości deprecjonuje wartość bardzo krytycznej ekspertyzy sporządzonej przez Krakowski Instytut Prawa Karnego, jednocześnie jednak zapowiada, że sam przygotuje lub zgodzi się na ewentualne poprawki na etapie prac senackich. Zamiana dotyczyć będzie m.in. art. 200 k.k., w który w obecnym brzmieniu – według krakowskich karnistów – najpewniej w niezamierzony sposób prowadzi do dekryminalizacji czynu polegającego na doprowadzeniu małoletniego poniżej 15. roku do obcowania płciowego. Przepis zostanie zmieniony, choć wczoraj minister Zbigniew Ziobro przekonywał, że nawet i bez dodatkowej ingerencji legislacyjnej wskazany czyn nadal byłby penalizowany na podstawie przepisów o pomocnictwie.

To kwestie językowe…

Doprowadzenie do obcowania płciowego jest szczególną formą pomocnictwa, a za pomocnictwo do przestępstwa co do zasady odpowiedzialność karna jest taka sama jak za sprawstwo. Przy czym my w tej nowelizacji jeszcze podwyższyliśmy kary za to przestępstwo – tłumaczył Ziobro. – Oczywiście, można powiedzieć, że kierując się konserwatywnym podejściem do zmian w prawie i przywiązaniem do tych utartych pojęć, możemy pozostawić formę doprowadzenia i efekt będzie ten sam – zapowiadał minister.

Nie przyszło mi do głowy, że MS chce traktować sprawców doprowadzających dzieci do obcowania płciowego jako jedynie pomocników, czego konsekwencją jest samoistna podstawa do złagodzenia im kary, co wynika z art. 19 k.k. Czyli ministerstwo proponowało łagodzenie kar dla sprawców pedofilii. Ubolewam, że minister Ziobro sprowadza to do kwestii językowych – komentuje dr Mikołaj Małecki, współautor ekspertyzy.

MS wycofuje się też ze zmian w obszarze kontrowersyjnego art. 212 k.k. dotyczącego zniesławienia. – Wbrew temu, co się nam przypisuje, wysokość kary grożąca za to przestępstwo nie zmienia się nawet o jeden dzień, zakres odpowiedzialności też się nie zmienia, dodaliśmy jedynie paragraf, który odnosi się do fabrykowania fałszywych dowodów na użytek postępowania przed sądem. Ale to skoro ta sprawa budzi takie emocje, podjąłem decyzję, aby wycofać tę zmianę, po to by uszanować potrzebę debaty na temat tej kwestii – stwierdził Ziobro.

Przeciwko zaostrzeniu art. 212 k.k. w ostatnich dniach solidarnie protestowało środowisko dziennikarskie.

…a to prosta pomyłka

Władze resortu odniosły się też do nieopatrznego uchylenia karalności z art. 306a. Ten wchodzący w najbliższą sobotę (Dz.U. z 2019 r. poz. 870 ) przepis przewiduje do 5 lat więzienia za cofanie liczników samochodowych. Nowelizacją wprowadzono inny przepis o tej samej numeracji, lecz o innej treści.

Rzeczywiście doszło do prostej pomyłki pisarskiej. Jednak w takiej sytuacji doszłoby do równoległego stosowania dwóch przepisów. Oczywiście trzeba było to później naprawić i zmienić numerację, ale obydwie normy miałyby moc – wyjaśniał Tomasz Szafrański z Prokuratury Krajowej. Jak tłumaczył, taka wykładnia jest możliwa, ponieważ w uchwalonej nowelizacji kodeksu karnego użyto zwrotu "dodaje się art. 306a", a nie napisano "artykułowi 306a nadaje się brzmienie". – A skoro tak, to dodano dodatkową treść – przekonywał wczoraj prokurator.

Jednak zdaniem dr. Małeckiego istnienie w kodeksie dwóch przepisów o identycznej numeracji byłoby rażącym naruszeniem zasad legislacyjnych. Nie może być ono interpretowane inaczej jak zastąpienie starego przepisu nowym. – Przeciwna wykładnia destabilizuje system prawny – uważa karnista. Na szczęście ewentualnych sporów na tym tle nie będą rozstrzygać sądy, ponieważ ten błąd również zostanie naprawiony w Senacie.

Z kolei wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, który nadzorował prace nad nowelizacją kodeksu, punktuje nietrafne, jego zdaniem, zarzuty wysuwane pod adresem nowelizacji.

Autorzy ekspertyzy wytykają nam, że wskutek uchwalonej ustawy spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym stanie się okolicznościami łagodzącymi w stosunku do nieumyślnego spowodowania śmierci człowieka w inny sposób. Widocznie nie znają orzecznictwa i utrwalonej praktyki w orzecznictwie SN – mówi prof. Warchoł. Jak wskazuje, już od lat 70. w orzecznictwie panuje pogląd, że kierujący pojazdem mechanicznym, który, naruszając zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia, nie odpowiada na postawie przepisów o przestępstwie przeciwko zdrowiu i życiu.

Nie rozumiem też, dlaczego zarzucają nam, że rozwiązania dotyczące przestępstwa z art. 296 k.k. polegającego na wyrządzeniu szkody w obrocie gospodarczym naruszają zasadę określoności znamion czynu zabronionego pod groźbą kary. W nauce prawa powszechnie wskazuje się, że ten typ czynu zabronionego charakteryzuje się siłą rzeczy blankietowością. "Taka konstrukcja ma tą zasadniczą zaletę, że zwiększa elastyczność przepisów karnych" – czytamy w literaturze. A inni autorzy piszą np., że "w sytuacji gdy prawo karne wkracza w takie sfery jak gospodarka czy ochrona środowiska, stosowanie norm blankietowych jest nieuniknione". Inna interpretacja uniemożliwiałaby konstruowanie i stosowanie norm karnych – zaznacza wiceminister.

Przedstawiciele MS przekonują też, że nie ma potrzeby dodawania przepisów przejściowych, by regulacje wydłużające przedawnienie przestępstw o charakterze pedofilskim objęły sprawców czynów popełnionych przed wejściem w życie zmian. – Zmiana przepisów stosuje się do wcześniej popełnionych przestępstw, których przedawnienie nie upłynęło przed wejściem zmian. Potwierdzają to orzeczenia SN i TK. A eksperci ze szkoły krakowskiej niech się wytłumaczą lepiej z tego typu prezentów dla przestępców, jak w 2015 r. skrócenie terminów przedawnienia – zaznacza Marcin Warchoł. – Być może przez autorów przemawia żal, że przygotowany w ich środowisku kodeks karny z 1997 r., który pozwolił na zawieszenie 41 proc. kar za molestowanie dzieci, a w 51 proc. na wymierzanie kar za zgwałcenie w wymiarze do 2 lat, odchodzi do lamusa – konkluduje minister Warchoł.