poinformowała mec. Stępniak w wieczornym programie "Kropka nad i" w TVN24. - wyjaśniła.
Dodała, że nie jest upoważniona, aby ujawniać, jak wysokie wynagrodzenie otrzymała jej klientka, ale - jak zaznaczyła - "nie były to duże pieniądze". Podkreśliła również, że nie wszyscy sędziowie, których nazwiska pojawiają się w związku z tą sprawą, "byli aktywni". Mec. Stępniak stwierdziła, że jej klientka czuje się zagrożona. - mówiła. Wyjaśniła, że Emilia - powiedziała adwokat.
W poniedziałek portal Onet.pl opisał, że wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak utrzymywał w mediach społecznościowych kontakt z kobietą o imieniu Emilia, która miała prowadzić akcje dyskredytujące niektórych sędziów, m.in. szefa Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia prof. Krystiana Markiewicza. Działania Emilii miały polegać na anonimowym rozsyłaniu, m.in. do mediów i sędziów, materiałów, które miały służyć kompromitowaniu sędziów. Miało się to odbywać za wiedzą wiceministra Piebiaka.
Po tych informacjach Piebiak przekazał w oświadczeniu przesłanym PAP, że podał się do dymisji. Poinformował też, że złoży pozew przeciwko redakcji Onet.pl, która - jak dodał - "rozpowszechnia pomówienia" na jego temat