Trybunał ma wydać dziś orzeczenie w sprawie pytania prejudycjalnego dotyczącego Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym oraz Krajowej Izby Sądownictwa w nowym składzie. Rząd liczy, że orzeczenie nie będzie szło tak daleko jak opinia rzecznika generalnego trybunału Ewgeniego Tanczewa.
– Może być tak, że powiedzą, jak sugerował wcześniej prezes trybunału, że w trybie prejudycjalnym nie da się pewnych rzeczy wyłożyć systemowo – mówi osoba z rządu. Wskazywałoby to, że z systemową decyzją TSUE może czekać na rozpatrzenie skargi Komisji Europejskiej w tej samej sprawie.

Problemy także dla innych krajów

„Izba Dyscyplinarna polskiego Sądu Najwyższego nie spełnia wymogów niezawisłości określonych w prawie Unii Europejskiej, a sposób powoływania członków Krajowej Rady Sądownictwa ujawnia nieprawidłowości, które mogą zagrozić jej niezależności od organów ustawodawczych i wykonawczych” – stwierdził w czerwcowej opinii Tanczew. Dotyczyła ona pytań prejudycjalnych naszego Sądu Najwyższego.
Reklama
Gdyby TSUE podzielił zdanie rzecznika (zwykle tak się dzieje), w praktyce mogłoby to nawet podważać obecny kształt Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym, KRS, a pośrednio także Izby Kontroli Nadzwyczajnej oraz sędziów wskazanych prezydentowi do nominacji przez nową KRS.
Wyrok, bez względu na jego treść, trzeba będzie wykonać
Ale w takim przypadku rząd prawdopodobnie zwróci się do Trybunału Konstytucyjnego.
– Gdyby z wyroku TSUE wynikała konieczność zmiany przepisów KRS i jej wyboru na nowo, to naruszałoby to konstytucyjną kadencję Rady. Tak samo gdyby orzeczenie było sprzeczne z zasadą nieusuwalności sędziów. Wówczas adresatem pytania, co z tym zrobić, jest Trybunał Konstytucyjny mówi nam osoba z rządu.
Takie wyjście sugerował także premier Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla PAP. Powiedział tam, że wykonamy każdy wyrok, który będzie zgodny z traktatami i konstytucją RP.
Rząd liczy jednak, że aż tak daleko TSUE w orzeczeniu nie pójdzie. – Gdyby w orzeczeniu znalazły się konkretne wskazówki, jak ma wyglądać kształt KRS, to w ponad połowie państw UE otwierałoby to drogę do podważania orzeczeń tamtejszych sądów, bo ich odpowiedniki naszej KRS mają konstrukcję niepasującą do takiego orzeczenia TSUE. To rodziłoby dużo problemów – uważa nasz rozmówca.

Wyrok zostanie wykonany

Prawnicy nie mają wątpliwości: wyrok TSUE, obojętnie, jaka będzie jego treść, trzeba będzie wykonać.
– Wyrok TSUE będzie wiążący dla wszystkich organów państwa, w tym dla organów Sądu Najwyższego, takich jak I prezes SN czy kolegium SN. I tam, gdzie będzie to możliwe ze względu na konkretność ustaleń TSUE, organy te powinny od razu podjąć działania zmierzające do zrealizowania wyroku. Natomiast tam, gdzie do wykonania wyroku konieczna jest ingerencja w prawo, do podjęcia odpowiednich działań legislacyjnych zobowiązany jest parlament. Tak więc natychmiastowa wykonalność jutrzejszego wyroku TSUE zależeć będzie tak naprawdę od jego treści, od zdolności do jej bezpośredniego wykonania – tłumaczy dr hab. Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.
Jego zdaniem gdyby TSUE stwierdził, że Izba Dyscyplinarna jest powołana niezgodnie z przepisami unijnymi, to będzie to miało wpływ nie tylko na to postępowanie, w ramach którego zostały postawione TSUE pytania prejudycjalne, ale i na inne postępowania toczące się w SN.
Michał Laskowski, rzecznik prasowy SN, zapewnia, że pod uwagę brane są wszelkie możliwe scenariusze. – Decyzje zapadną, co oczywiste, dopiero po tym, jak już znana będzie treść wyroku. Jedno natomiast jest pewne – wyrok zostanie wykonany – mówi.
Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, zdradza, że gdyby okazało się, iż Krajowa Rada Sądownictwa jest powołana niezgodnie z wymogami unijnymi, to jego organizacja będzie apelować do sędziów, aby wycofali swoje kandydatury z konkursów toczących się przed obecną KRS i aby w przyszłości nie brali w nich udziału.
Popłochu nie widać w samej KRS. – Adresatem dzisiejszego wyroku będzie przede wszystkim polski parlament – mówi Leszek Mazur, przewodniczący rady. Jak dodaje, poszczególni członkowie KRS będą zapewne dokonywali własnych analiz wyroku. I niewykluczone, że na tej podstawie będą podejmować indywidualne decyzje.

Tysiące decyzji

Orzeczenie, gdyby było takie, jak opinia rzecznika generalnego TSUE, będzie mieć daleko idące skutki dla całego systemu prawnego. Obecna Krajowa Rada Sądownictwa wskazała bowiem prezydentowi już grubo ponad pół tysiąca kandydatów na sędziów. Co najmniej połowa z nich orzeka w sądach, pozostali czekają na powołanie. Osoby te orzekają zarówno w sądach powszechnych, jak i administracyjnych czy Sądzie Najwyższym. Wydają wyroki zarówno w sądach rejonowych, jak i okręgowych i apelacyjnych.
Miesięcznie jeden sędzia może wydawać nawet ok. 30 wyroków, nie licząc przy tym postanowień czy zarządzeń. A to oznacza, że w obrocie prawnym mogą być dziesiątki tysięcy orzeczeń wydanych przez sędziów i asesorów, których do powołania przedstawiła prezydentowi obecna KRS. Jakie mogą być losy tego orzecznictwa?
– Z całą pewnością TSUE będzie musiał się tym problemem zająć i przewidzieć konsekwencje, jakie wywoła jego orzeczenie – uważa sędzia Beata Morawiec, prezes Stowarzyszenia Sędziów „Themis”.
A te mogą być ogromne, przede wszystkim dla stron postępowań zakończonych prawomocnymi orzeczeniami wydanymi przez osoby powołane na urząd sędziego przez obecną KRS. – Gdyby TSUE uznał, że te powołania były nieprawidłowe i w związku z tym osoby te nie są sędziami, oznaczałoby to konieczność powtórzenia wszystkich postępowań, które były prowadzone z ich udziałem – tłumaczy sędzia Morawiec.
Trzeba by było na nowo rozpisać także konkursy na stanowiska sędziowskie, dziś zajmowane przez osoby wskazane prezydentowi przez obecną KRS. Postępowania mogłyby być przeprowadzone dopiero po wybraniu na nowo, zgodnie z ewentualnymi wytycznymi TSUE, sędziowskiej części rady. A do tego niezbędne byłyby zmiany w prawie.