Korwin-Mikke jest także kandydatem w prawyborach prezydenckich Konfederacji. Pytany o program, z jakim pójdzie ewentualnie do wyporów prezydenckich oświadczył, że programem partii KORWiN jest „powrót do normalności”.

Reklama

Program, w którym ludzie żyją za swoje pieniądze, w którym rządowi nie wolno zabierać jednemu, żeby dać drugiemu, czyli polityka Janosika, to co dzisiejsze rządy robią, a my partia prawicy zakazujemy rządowi, żeby zabierał jednym i dawał drugim – podkreślił Korwin-Mikke. Jak dodał, prawica tym się różni od lewicy, że wyznaje zasadę „chcącemu nie dzieje się krzywda” (volenti non fit iniuria). Jest to podstawa wolności obywatelskiej - dodał.

Nas nie interesuje, czy jedna partia chce, żeby dzieci chodziły do szkoły w wieku lat załóżmy pięciu, a druga chce, żeby chodziły w wieku lat siedmiu. Nas interesuje, żeby o tym decydowali rodzice, a rząd żeby w ogóle się do tego nie mieszał, bo dzieci należą do rodziców, a nie do państwa – zaznaczył polityk.

W tym kontekście wymienił wybór każdego człowieka dotyczący zapinania pasów bezpieczeństwa podczas jazdy samochodem, samodzielne decydowanie rodziców w sprawie szczepienia dzieci, czy w kwestii własnego ubezpieczenia. Według niego państwo nie powinno się wtrącać w te kwestie.

Rząd traktuje mnie jak małe dziecko. Rząd za mnie podejmuje decyzje, bo ja mogę zrobić głupotę. A my uważamy, że człowiek ma prawo zrobić głupotę, bo człowiek się uczy na błędach. Jak nie będzie robił błędów, to się niczego nie nauczy i niestety mamy takich ludzi, którzy się niczego nie nauczyli – ocenił Korwin-Mikke. Jego zdaniem takich ludzi nic nieumiejących jest w Polsce ponad 90 proc., bo – jak twierdził - nigdy się samodzielnie nie zmagali z życiem, bo im rząd pomagał.

Reklama

Dopytywany, jakie działania w tym zakresie podejmie jako prezydent odpowiedział, że może np. wyśmiewać taką postawę, tłumaczyć, że jest ona niewłaściwa. Prezydent ma pewne uprawnienia w dziedzinie polityki zagranicznej, w dziedzinie wojska, ma prawo wnoszenia ustaw i będę to robił jako prezydent z całą pewnością. Ale ma również prawo mówienia i jeżdżenia po kraju i tłumaczenia ludziom, że żyją w złym świecie - zauważył Korwin-Mikke.

Według niego po raz pierwszy od 1920 roku istnieje niewielka, ale realna szansa, że prawica w Polsce zdobędzie stanowisko prezydenta. Tłumaczył, że obecnie jest taki „dziwny układ”, że prawica ma 12 proc. i idzie w górę i za trzy miesiące może być to już 15 albo nawet 16 proc. Będziemy mieli cztery ugrupowania, które będą miały około 15 proc. i PiS, który będzie miał około 40 proc. Wśród tych czterech ugrupowań wyjdziemy na drugie miejsce, to w drugiej turze może się zdarzyć bardzo wiele. Wielu ludzi nie lubi PiS – podkreślił polityk.

Jak dodał, demokracja jest czymś złym i oni ją odrzucają. W jego ocenie w państwie nie powinna decydować większość, ale ten, kto ma rację.

W prawyborach w Konfederacji jest 9 kandydatów. Są to posłowie Janusz Korwin-Mikke, Grzegorz Braun, Krzysztof Bosak, Konrad Berkowicz i Artur Dziambor, a także Jacek Wilk, Paweł Skutecki, Krzysztof Tołwiński i Magdalena Ziętek-Wielomska. Głosować będzie mógł każdy dorosły Polak mieszkający w Polsce. Kandydat Konfederacji na prezydenta znany będzie w drugiej połowie stycznia.