Dziennik Gazeta Prawana logo

Kolejki są po to, by nas upodlić

19 listopada 2007, 03:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Polacy grzęzną w biurokratycznym bagnie. Ale nie wszyscy - pisze "Fakt". Jak tylko wyszło na jaw, że minister finansów Jacek Rostowski nie figuruje w naszej skarbówce, wszystkie urzędy pospieszyły z pomocą, by niemal w jeden dzień załatwić mu PESEL i NIP, szybko wyrobić dowód osobisty i wszelkie dokumenty, których urodzony w Wielkiej Brytanii ekonomista nigdy w Polsce sobie nie wyrobił.

A skoro dla niego jest to możliwe, to czemu przeciętnych Polaków nie można tak traktować. Po co ustawia się nas w kolejkach, po co każe się nam tygodniami czekać na nowy papier?! Chyba tylko po, by biurokraci mogli nas w ten sposób upodlić - uważa "Fakt".

Mimo że kolejki w urzędach są od zawsze, politycy niespecjalnie się tym przejmują. No cóż, oni są na innych prawach. Władza ma luksusy i przywileje, o jakich nie śnią zwykli ludzie. Przeciętny Polak na każdym kroku styka się z biurokracją, która sprawia, że nawet najprostsze urzędnicze sprawy urastają do gigantycznych problemów - twierdzi bulwarówka.

Urzędnicy wymagają od nas dziesiątek opłat, dokumentów, wniosków i każą czekać w nieskończoność. "To filozofia rodem z PRL" - przyznaje Andrzej Sadowski, ekspert z Centrum im. Adama Smitha. "Kolejki świadczą o złym funkcjonowaniu państwa. A wystarczy dobra organizacja i dobre rządzenie. Naprawdę" - przekonuje Sadowski. I podaje najprostszy przykład: po co wypełniać formularze do wymiany dowodu osobistego, skoro urząd już ma nasze dane wpisane w system przy okazji wyrabiania tego pierwszego dokumentu? O wiele prostsze by było, gdyby przysyłali nam te plastikowe dowody do domu, tak jak to robią banki w przypadku kart płatniczych czy kredytowych.

"Politycy muszą tylko zechcieć zmienić ten stan rzeczy. I zacząć się przejmować jakością usług, jakie dostarczają obywatelom" - mówi "Faktowi" Sadowski, podając następny przykład. W niektórych wydziałach komunikacji urzędnicy znacznie szybciej załatwiają dowody rejestracyjne - to znaczy, że sami wypracowali sobie lepszy system.

Dlaczego inni nie mogą z niego korzystać, tylko stosują skostniałe metody?. "Przy dobrej organizacji można wiele poprawić - podkreśla Sadowski.

Sugestie Sadowskiego wydają się być bardzo proste. Tylko kto je wreszcie zrealizuje? - pyta "Fakt". Może gabinet Donalda Tuska, który zapowiadał walkę z biurokracją i bzdurnymi przepisami. Oby ich obietnice jak najszybciej zostały zamienione w konkretne decyzje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj