Dziennik Gazeta Prawana logo

Toksyczny układ znaczeń. PiS jest mistrzem władania językiem

17 stycznia 2020, 08:51
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jarosław Kaczyński i Joachim Brudziński
<p>Jarosław Kaczyński i Joachim Brudziński</p>/Shutterstock
Ten, któremu uda się podstawić swoje przenośnie w miejsce tych wcześniej użytkowanych przez ludzkie umysły, zdobywa znaczącą przewagę nad oponentami. PiS jest w tym mistrzem

Władza nad językiem – kontrolowanie społecznej i politycznej rzeczywistości za pomocą słów – kojarzy się nam z powieścią "Rok 1984” George’a Orwella bądź innymi dziełami kultury wymierzonymi w totalitarne utopie wszelkiej maści, z reportażami z Korei Północnej, ewentualnie (w formie bardziej tragikomicznej) z partyjnym ględzeniem rodem z PRL-u. Po transformacji ustrojowej rozsmakowaliśmy się w wolności słowa i w przekonaniu, że nikt już nie będzie w stanie narzucić nam jednolitej narracji i wizji świata, bo zmieniliśmy jego architekturę. To była, rzecz jasna, iluzja: lata 90. przemawiały perswazyjnie narzeczem reklamy, ucząc nas neoliberalnego kapitalizmu, bycia konsumentem, dyspozycyjności i elastyczności, mamiąc nas emeryturą pod palmami, potępiając roszczeniowość, strasząc pijanym i wykolejonym pegeerem, stępiając w nas wrażliwość na ludzką krzywdę. Ciekaw jestem, czy istnieje jakiś spójny słownik ówczesnej propagandy sukcesu – w każdym razie byłby fascynującą lekturą.

Innymi słowy, władza nad językiem to pole działania zbyt cenne, by leżało odłogiem. Wszystko to jednak przez lata odbywało się w miarę dyskretnie, bez jasno sformułowanych ośrodków nadawczych, w bardzo ogólnie sformułowanym kontekście postępu cywilizacyjnego i powrotu do Europy. Oczywiście wśród wielu konkurujących dyskursów praktycznie od początku transformacji wybrzmiewał również ten prawicowy, postromantyczny, katolicki, nacjonalistyczny, wpatrzony w przeszłość, wzywający do zemsty i rozliczeń – dobijał się do mainstreamu, zawsze jednak był głosem mniejszościowym i niejednorodnym (nawet jako głos rządu w latach 2005–2007).

Wydaje się, że jako społeczeństwo byliśmy nieprzygotowani na to, co się wydarzyło w 2015 r. i w latach późniejszych – owa rozpaczliwa bezradność obejmuje wiele sfer, o których trudno tu szerzej rozprawiać; ktoś bardziej złośliwy ode mnie mógłby powiedzieć, że była to kara boska za pychę oraz ogólny brak wyobraźni i empatii.

CZYTAJ WIĘCEJ W NOWYM WYDANIU DGP >>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj