W czwartek trzy Izby Sądu Najwyższego podjęły uchwałę dotyczącą udziału w składach sędziowskich osób wyłonionych przez KRS w nowym składzie i statusu takich sędziów. "Nienależyta obsada sądu występuje wtedy, gdy w składzie sądu znajduje się osoba wyłoniona na sędziego przez Krajową Radę Sądownictwa w obecnym składzie" - wynika z tej uchwały.

Reklama

Resort sprawiedliwości wydał oświadczenie po ogłoszeniu uchwały SN uznając ją za niezgodną z prawem.

Myślę, że najważniejszy komunikat, na jaki państwo czekacie, to mój stosunek, jako ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego do tego, co stało się dzisiaj w Sądzie Najwyższym - powiedział minister Ziobro na konferencji prasowej w Sejmie. Chciałem państwu powiedzieć to, co tak naprawdę mówi dzisiaj obowiązująca ustawa i polskie prawo też, i co wynika z zapisów konstytucji - że Sąd Najwyższy procedował z rażącym naruszeniem prawa i jego tak zwana "uchwała" nie powoduje żadnych skutków prawnych - powiedział.

Jak podkreślił, to "jedyna możliwa interpretacja", która wynika z analizy prawa polskiego, a także międzynarodowego.

Odnosząc się do faktu, że w środę marszałek Sejmu Elżbieta Witek skierowała do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego między Sejmem a Sądem Najwyższym oraz prezydentem RP a SN, Ziobro powiedział, że w tej sprawie nie ma wątpliwości i "w momencie zainicjowania postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym z mocy ustawy postępowanie uległo zawieszeniu, a więc nie mogło być prowadzone".

Wiceminister MS Marcin Warchoł zaznaczył, iż ta uchwała jest bezskuteczna. Oświadczył, że przekroczono w niej uprawnienia "uzurpując sobie prawo do oceny prerogatyw prezydenckich w zakresie nominacji sędziowskich". Konstytucja jasno stanowi, że sędziowie podlegają konstytucji i ustawom - podkreślił Warchoł. Nominacje odbywają się na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa i dokonuje ich prezydent - dodał.

Doszło do rażącego przekroczenia uprawnień przez sędziów Sądu Najwyższego, poprzez uzurpację prawa do oceny prerogatyw prezydenta w zakresie nominacji sędziowskich - ocenił.

Warchoł mówiąc o bezskuteczności uchwały wskazał też, że "doszło do bezprawnego wkroczenia w kompetencje Sejmu". Dodał przy tym, że w Polsce "nie mamy do czynienia z sędziokracją, ale z demokracją". To prawo jest stanowione w sposób demokratyczny w tym miejscu - polski parlament stanowi prawo, dlatego też doszło również do rażącego pogwałcenia zasady trójpodziału władzy - dodał.

Sędziowie, którzy podjęli tę uchwałę, wkroczyli w kompetencje Krajowej Rady Sądownictwa, która z mocy konstytucji sprawuje jasne zadanie, jeżeli chodzi o nominacje sędziowskie, również jeżeli chodzi o kompetencje Trybunału Konstytucyjnego - mówił wiceminister i po raz kolejny podkreślił, że uchwała SN jest bezskuteczna.

Ziobro podkreślił, że konstytucja, do której odwołują się przedstawiciele partii opozycyjnych i część środowiska sędziowskiego, "w sposób jasny stanowi uprawnienia i kompetencje poszczególnych organów polskiego państwa, do których należą sądy, w tym Sąd Najwyższy, ale też i Krajowa Rada Sądownictwa, która też jest organem konstytucyjnym, prezydent czy Sejm".

Nie może być tak, że jeden organ państwowy wchodzi niejako w kompetencje wszystkich trzech organów i podejmuje za nie decyzje leżące w ich wyłącznej kompetencji, bo wtedy nie mielibyśmy do czynienia z demokracją, ani też konstytucją czy państwem prawa, tylko mielibyśmy do czynienia z zupełnie innym porządkiem ustrojowym, który na szczęście w Polsce nie obowiązuje - mówił.

Nawet za czasów komunistycznych - tych, których niemała część tych sędziów dzisiaj obecnych na spotkaniu w Sądzie Najwyższym doskonale pamięta, bo uzyskiwali oni mandat do pełnienia obowiązków sędziego nie od demokratycznych organów państwa, tylko od komunistycznej Rady Państwa, nawet wtedy tamtejsze władze komunistyczne nie zdecydowałyby się na usuwanie sędziów, podważanie ich niezawisłości, (sędziów) którzy uzyskali już mandat do sądzenia, bez zachowania właściwej drogi prawnej - taką może stanowić oczywiście usunięcie sędziego w skutek wyroku niezawisłego sądu związanego z postępowaniem dyscyplinarnym, natomiast tego rodzaju uchwała - trudno ją sobie wyobrazić nawet w realiach państwa komunistycznego, bo również i tam dbano o pozory i zachowywano gwarancję powołanych sędziów w zakresie ich nieusuwalności i niezawisłości - podkreślił minister.

Ziobro zaznaczył, że gdyby przyjąć stanowisko przyjęte przez trzy izby SN, "to musielibyśmy dojść do wniosku, że sędziów już powołanych w ramach procedury przewidzianej w konstytucji przez prezydenta, można odwoływać, można w ten sposób wpływać na ich status w kontekście prawa wszystkich obywateli do sądu, do niezawisłego, niezależnego, nieusuwalnego sędziego". Na to nikt racjonalny w żadnym praworządnym europejskim państwie nigdy zgodzić się nie może i my oczywiście też tego nie moglibyśmy zaakceptować - oświadczył.