Podczas wtorkowej konferencji prasowej w Sejmie Bosak oświadczył, że opracowany przez Konfederację projekt nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych jest kolejną próbą realizacji postulatów partii i elementem kampanii prezydenckiej. Zapewnił, że jednym z priorytetów Konfederacji jest "wspieranie polskich przedsiębiorców, wolności gospodarczej i niskiego opodatkowania, a przynajmniej nie zabierania przedsiębiorcom, ciężko pracującym Polakom tego, co są zdolni wypracować" oraz "pozwolenie im na bogacenie się, budowanie rzeczywistego państwa, społeczeństwa i narodu opartego na dobrobycie, a nie na państwowej redystrybucji i uszczęśliwianiu wszystkich na siłę".

Reklama

Projekt dobrowolnego ZUS-u ma dać wybór przedsiębiorcom, w jaki sposób chcą zadbać o swoją przyszłość. Jeżeli ZUS jest pomocą, jeżeli jest ubezpieczeniem, a nie podatkiem, a nie sposobem na drenaż najciężej pracujących, to powinien być fakultatywny - podkreślił kandydat na prezydenta. Zaznaczył, że taka nowelizacja wpisuje się również w jego pierwsze zobowiązanie, że jako głowa państwa "nie podpisze żadnego projektu podnoszącego daniny i opłaty podatkowe, i wszelkiego rodzaju obciążenia fiskalne".

Szef koła Konfederacja Jakub Kulesza przekonywał, że składki na ZUS "zabijają polską przedsiębiorczość" i są główną przyczyną wpadania mikroprzedsiębiorców w finansowe tarapaty. Każdy kto rozmawiał z mikroprzedsiębiorcami wie, że seryjnym mordercą polskiej przedsiębiorczości jest ryczałtowy, obowiązkowy ZUS, który nie pozwala małym firmom na rozwój. Nasz projekt wprowadza w pełni dobrowolny ZUS, na wzór na przykład Niemiec - oświadczył Kulesza.

Według niego Konfederacja jest pierwszym ugrupowaniem w obecnej kadencji Sejmu, które przedstawia takie rozwiązanie. Zaapelował do premiera Mateusza Morawieckiego, aby wzorował się w tej sprawie na niemieckich rozwiązaniach, a tym samym wziął przykład z ministra sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który 28 stycznia, po spotkaniu z wiceszefową KE Verą Jourovą w Warszawie, mówił, że "w geście dobrej woli" zaproponował "kompromis" w sprawie powoływania sędziów, aby w Polsce byli oni wybierani tak, jak w Niemczech.

Według projektu zmiany weszłyby w życie 1 lipca 2020 r. W uzasadnieniu zaznaczono, że projekt zawiera przepisy przejściowe, zgodnie z którymi przedsiębiorcy prowadzący pozarolniczą działalność gospodarczą, w ciągu trzech miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy będą mieli czas na zgłoszenie braku chęci podlegania ubezpieczeniom społecznym. "Brak zgłoszenia będzie oznaczał dalsze podleganie ubezpieczeniom społecznym na dotychczasowych zasadach" - czytamy.

"W celu złagodzenia negatywnych skutków dla budżetu państwa projekt zakłada stopniowe wprowadzanie dobrowolności składek na ZUS. W pierwszym roku miałby on objąć jedynie tych, którzy najbardziej odczuwają negatywne skutki obowiązkowych ubezpieczeń społecznych, czyli mikroprzedsiębiorców. W dalszych etapach dobrowolność byłaby rozszerzana na kolejne grupy przedsiębiorców" - podkreślono w uzasadnieniu. Według wnioskodawców projekt ustawy jest zgodny z prawem Unii Europejskiej.

Zakładamy w pierwszym roku ubytek na poziomie 2,5 mld zł z tytułu braku tych składek, ale zakładamy też ogromny rozwój gospodarczy, związany z tym, że ci wszyscy, którzy bali się założyć działalność gospodarczą, bali się, że w ciągu pierwszego miesiąca, pierwszego roku, pierwszych dwóch lat nie będą mieli odpowiednich przychodów, że nie "pójdą z torbami", że nie pójdą w zadłużenie - przekonywał Kulesza.

Polityk przyznał, że podobny projekt złożył klub PSL-Kukiz'15, ale - jak wyjaśniał - "zakładał on jedynie przerwy w płaceniu". Zaznaczył, że projekt Konfederacji nie uwzględnia żadnych przerw, a jego celem jest to, żeby przedsiębiorcy mogli dobrowolnie i "na stałe" zrezygnować ze zryczałtowanego ZUS-u.