Posłanka Koalicji Obywatelskiej była pytana o zachowanie działaczy KOD oraz o to, czy Małgorzata Kidawa-Błońska powinna przeprosić za to, że chwilę potem się z nimi spotkała odparła: "Działacze KOD tylko przypominali panu prezydentowi, jak trzeba przestrzegać konstytucji". Dodała, że okrzyki pod adresem Dudy dotyczyły jedynie "rozliczenia go za niekonstytucyjną działalność".
- przekonywała Nowacka. - - dodała.
Barbara Nowacka przyznała jednocześnie, że język polityczny "poszedł za daleko". podkreśliła.
Dopytywana przez reportera TVP, czy Małgorzata Kidawa-Błońska nie powinna jednak przeprosić, Nowacka powiedziała: "to państwo powinniście przeprosić za falę hejtu, którą siejecie".
"To nie były tylko gwizdy, tylko były wyzwiska i bardzo dużo nieparlamentarnych słów"
- mówił szef Komitetu Wykonawczego i poseł PiS Krzysztof Sobolewski.
W poniedziałek na Pomorzu prezydent Andrzej Duda uczestniczył w uroczystościach z okazji 100. rocznicy zaślubin Polski z morzem. W Pucku i Wejherowie grupa manifestujących próbowała zakłócić spotkanie z prezydentem. Pikietujący mieli ze sobą transparenty, na których widniały hasła m.in. "Konstytucja", "Duda jesteś wstydem narodu", "Duda = 4 litery", "Przestańcie kraść, wyPAD 2020". Demonstrujący gwizdali i wykrzykiwali hasła: "Marionetka", "Będziesz siedział", "Cała Polska z was się śmieje komuniści i złodzieje".
W uroczystościach uczestniczyła też wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO), kontrkandydatka Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich. Na filmikach zamieszczonych w internecie widać, że spotyka się ona z protestującymi wcześniej osobami, które pytają: "było słychać?".
Do tego zdarzenia odniósł się we wtorek w Polsat News Sobolewski, który zwrócił uwagę, że w ten sposób nie powinno odnosić się do pierwszej osoby w państwie, niezależnie od tego kto jest prezydentem. Podkreślił jednocześnie, że w Pucku "to nie były tylko gwizdy, tylko były wyzwiska i bardzo dużo nieparlamentarnych słów".
oświadczył Sobolewski.
- dodał polityk PiS. - dodał Sobolewski.
Grabiec: Entuzjazmu mieszkańców nie było widać
Po tym incydencie rzecznik PO Jan Grabiec ocenił na Twitterze, że podczas wizyty Andrzeja Dudy w Pucku "entuzjazmu mieszkańców nie było widać". - dodał Grabiec.
Do tych słów Grabca odniósł się wicerzecznik PiS Radosław Fogiel. ocenił Fogiel. Podał też w wątpliwość, że to mieszkańcy Pucka zakłócili uroczystości z udziałem prezydenta i zasugerował, że byli to działacze Komitetu Obrony Demokracji (KOD) - napisał wicerzecznik PiS na Twitterze.
We wtorek Grabiec powiedział PAP, że "politycy PiS nie mają żadnego moralnego prawa do zarzucania komukolwiek hejtu", gdyż - jak zaznaczył - "sami od ponad czterech lat tworzą instytucjonalny przemysł pogardy". To "systematyczne, przemyślane i planowe działanie polityków PiS-u" - ocenił.
- oświadczył Grabiec.
Kaleta: To żenujący spektakl
W Polskim Radiu 24, wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta stwierdził, że był to "żenujący spektakl, który urządziła opozycja podczas uroczystości państwowych". -zaznaczył wiceszef MS.
Mówiąc o "gorszących scenach" dodał, że sam fakt, że nich doszło to jedno, ale większe oburzenie budzi fakt, że po tej "zadymie", politycy opozycji, w tym "przede wszystkim Małgorzata Kidawa-Błońska dziękowała tym ludziom za to zdarzenie". stwierdził.
Kaleta zwrócił też uwagę na "poważne wątpliwości, co do tego, kto tam był". zaznaczył wiceminister.
Mówił także o informacjach na temat autobusu, który - jak relacjonował - "przyjechał z tymi ludźmi do Pucka i mieszkańcy pytali skąd państwo przyjechaliście". - oświadczył Kaleta.
Zwrócił także uwagę na entuzjazm setek mieszkańców witających z radością prezydenta Andrzeja Dudę w Wejherowie, mimo, że była tam - jak mówił - "grupka kilkunastu zwiezionych osób, która wyposażyła się w megafony, czy gwizdki, by zagłuszać to, co się dzieje". Według wiceministra opozycję "boli" entuzjastyczne podejmowanie prezydenta przez mieszkańców.
ocenił Kaleta.
Polityk Solidarnej Polski wyraził przekonanie, że "Polacy, tak jak licznie witają pana prezydenta w różnych miejscach naszego pięknego kraju, tak również - tak jak w Wejherowie - pokażą, że ta autentyczność, jest właśnie po stronie zwykłych Polaków, którzy mieszkają w konkretnych miejscowościach, nie trzeba nikogo zwozić, i z uśmiechem witają pana prezydenta".