O istnieniu Bieruta Polacy dowiedzieli się dopiero w dniu powołania PKWN w 1944 roku. Wśród komunistów też nie był znany. Od śmierci w łagrach, tak jak Gomułkę, uratowało go polskie więzienie w Rawiczu. Prezydent PKWN urodził się w 1892 roku w Rurach Jezuickich pod Lublinem. Z zawodu był zecerem. Do Komunistycznej Partii Polski wstąpił w 1921 roku.

Pod skrzydłami KGB

Meandry jego życia skryte są w archiwum na Łubiance. Wiadomo, że dzięki dobrej znajomości niemieckiego i rosyjskiego z usług Bieruta korzystał Komintern (Międzynarodówka Komunistyczna). Jako jego funkcjonariusz pracował za granicą na Bałkanach i w Czechosłowacji. Stąd uznawany jest za współpracownika KGB, choć jego syn temu zaprzecza.

Najdalej w tropieniu tych powiązań poszedł Pobóg Malinowski, który w swej "Historii Polski" wydanej na Zachodzie napisał, że w Zakopanem w 1940 roku Bierut brał udział w spotkaniu oficerów Gestapo i KGB poświęconym zwalczaniu polskiej irredenty!

Po wybuchu II wojny światowej Bierut pracował w Mińsku dla sowieckiego podziemia. Stamtąd na polecenie Findera przywiózł go do Warszawy Janek Krasicki. W noc sylwestrową z 1943 na 44 rok Gomułka, chyba na swe nieszczęście, mianował go Przewodniczącym Krajowej Rady Narodowej. Dalsze jego awanse były konsekwencją tamtego wyboru oraz faktu, że spodobał się Stalinowi. O ile Gomułka próbował czasem sprzeciwiać się Gruzinowi, to Bierut był zawsze posłuszny. Rywalizację pomiędzy oboma faworytami Stalin zręcznie wykorzystywał zgodnie z zasadą: divide et impera. Owo "dziel i rządź" należało do kanonów jego polityki.

Wymagania z Kremla

Stalin, który nie wierzył nikomu, Polskę i swych wielkorządców otoczył pajęczyną kagiebowsko-wojskową. Nasz kraj poza dywizjami frontowymi w latach 1944-46 był kontrolowany przez trzy dywizje KGB. Rozstrzygnęły one o wyniku tak zwanej wojny domowej. Wśród namiestników tej policji najbardziej złowrogo w pamięci zapisał się generał Sierow vel Iwanow. On to wywiózł do Moskwy 16 przywódców polskich. Ta akcja nawet nie była konsultowana z PPR i Bierutem! Stalin rozczarowany był bowiem słabością polskich towarzyszy. Po ucieczce do lasu wcielonych do LWP pułków 27 dywizji wołyńskiej AK powiedział Bierutowi wprost: "pieriestroitsia ili ustupit". Tę groźbę serio potraktował Bierut i jesienią 1944 roku przyspieszył reformę rolną. Obok oddziałów wojska skierował w teren 1500 aktywistów partyjnych. Parcelację majątków powyżej 50 ha przeprowadzili w tempie ekspresowym. Reforma rolna, nacjonalizacja przemysłu, kwaterunek w miastach - miały dać poparcie władzom ze strony robotników i chłopów.

Po wygranych czy, mówiąc wprost, sfałszowanych wyborach w 1947 roku nastąpił etap konsolidacji reżymu. Polegał on na rozgromieniu legalnej opozycji i poszukiwaniu wrogów już nie tylko w poakowskim podziemiu oraz wśród duchowieństwa, ale i we własnych szeregach. Władza PZPR siedziała na sowieckich bagnetach. W naszym kraju zainstalowano 10 tysięcy doradców radzieckich, głównie w wojsku i bezpiece.

Papiery na każdego

Bierut w 1947 roku został przez Sejm wybrany na prezydenta, a w 1948 roku został przewodniczącym Sekretariatu Komitetu Centralnego PZPR, czyli I sekretarzem KC PZPR. Rządził przy pomocy haków - dokumentów, którymi szantażował współpracowników. I tak np. Stanisław Radkiewicz, szef bezpieki, podpisał przed wojną lojalkę, w której wyrzekł się komunizmu. Papier ten trzymał w domu Gomułka. W czasie rewizji znalazł go ppłk Światło i przekazał Bierutowi, a ten Radkiewicza owinął wokół palca.

Takie haki były niezbędne, gdy przyszedł czas na aresztowania komunistów. Zgodnie z teorią Stalina o narastaniu walki klasowej wraz z rozwojem socjalizmu, gorliwie szukano wrogów we własnych szeregach. Nastała epoka terroru. Krajem rządziła trójka: Bierut, Berman, Minc. Kierowali Komisją Bezpieczeństwa. Decydowali o aresztowaniach i wyrokach. Swe życie wówczas uratował generał Komar, który sprytnie wyznał, że na czele jego siatki szpiegowskiej stał... sam Bierut!

Wszystkie te zeznania aresztowanych trafiały na biurko Stalina i Berii. Pod koniec życia dyktatora zagrożony był nawet sam Berman, któremu nie pomogło, że pięknie tańczył na Kremlu wraz z Mołotowem. Wtedy to Bierut osłonił go, wykazując się odwagą.

Smutny koniec dyktatora

Po śmierci Stalina Bolesław Bierut zdołał jeszcze aresztować prymasa Stefana Wyszyńskiego. Jego wizerunku nie poprawia ani odbudowa Warszawy, ani budowa przemysłu, podporządkowanego zresztą imperialnym celom Moskwy.

Zmarł w marcu 1956 roku właśnie w Moskwie. Zabiła go nie grypa, lecz rewelacje Chruszczowa na temat Stalina. Ulica jego śmierć skomentowała powiedzonkiem: wyjechał w futerku, powrócił w kuferku. Na pogrzebie były tłumy. Maria Dąbrowska obserwując je, napisała: "Możliwe, że śmierć wyzwala w naszym narodzie wspaniałomyślne uczucia".