W sobotnim wywiadzie dla DZIENNIKA były premier zadał nokautujące ciosy własnej partii SLD. Bez ogródek stwierdził, że dla Sojuszu ratunku już nie ma. "SLD rozbije się i podzieli" - powiedział Cimoszewicz. Przyznał jednocześnie, że podoba mu się projekt Celińskiego i Balickiego.

Reklama

A ten wydaje się poważny. Bo jego początkiem nie będzie ani logo, ani nazwa partii. Ale program, który powstanie dzięki debatom publicznym na temat tego, jak powinna wyglądać Polska za kilka lat. A te prowadzone będą najpierw na uniwersytetach, później w internecie.

"Dziś nie ma żadnych przywódców politycznych, którzy byliby skłonni zaproponować Polakom taką refleksję. I myślę sobie, że jest to zajęcie dla osób takich jak ja, które mają swoją wiedzę, doświadczenie" - zaznaczył Cimoszewicz. I dodał: "Dlatego powiedziałem Celińskiemu i Balickiemu: tak, mogę to robić". Zastrzegł jednak, że nie jest zainteresowany tworzeniem w tej chwili partii.

Projekt polityków SdPl jednak utworzenie partii zakłada. "W perspektywie zmierza to do partii politycznej. Powiedziałem o tym Cimoszewiczowi" - potwierdza Celiński. Szacuje, że jeśli wszystko pójdzie dobrze, potrzeba na to roku lub półtora. Razem z Balickim prowadzą rozmowy o przyłączeniu się do ich projektu także z innymi politykami. Rozmawiali już m.in. z Bogdanem Lisem.

Jednak to właśnie Cimoszewicz ma być najważniejszą postacią nowego projektu i to on miałby też dostać propozycję startu w wyborach prezydenckich.

Główny konkurent nowego projektu, SLD, choć twierdzi, że rywala się nie obawia, asekuracyjnie zadaje już ciosy jednak. "Chciałbym oczywiście, ale wiem, że jest to niemożliwe, żeby starsi nam za bardzo nie przeszkadzali, bo czynią to zarówno w swoich wypowiedziach, jak i działalności" - komentował w sobotę Olejniczak. I zaznaczył: "My wzięliśmy ster w ręce w momencie wielkiego kryzysu na lewicy, w którym współuczestniczyli Cimoszewicz i Miller".

Reklama

Z kolei Joanna Senyszyn nie zważając na ostatnie sondaże, w których jej partia dostała 6 proc., twierdzi, że na lewicy na nową partię miejsca nie ma.

Frasyniuk: Cimoszewicz chce się angażowć na pół gwizdka

Kamila Wronowska: Podoba się panu projekt Celińskiego i Balickiego z Cimoszewiczem w roli głównej?

Władysław Frasyniuk*: Pomysł jest sensowny. Bo taktyka ostatnich lat pokazała, że składanie różnych podmiotów politycznych nie przekłada się na zsumowanie elektoratu. A Balicki z Celińskim mają szansę zbudować formację socjalliberalną na gruzach tego, co w tej chwili funkcjonuje na lewej stronie sceny politycznej. Czy Cimoszewicz jest do tego dobrą twarzą? Czytałem z nim wywiad w DZIENNIKU. Mam wrażenie, że on nie ma w sobie takiego motorka. Więc raczej on chce powtórzyć scenariusz Aleksandra Kwaśniewskiego, czyli angażować się na pół gwizdka.

Dlaczego?

Rozważa start do Parlamentu Europejskiego. A nie da się robić polityki i w Brukseli, i w kraju. Dobrym tego przykładem jest Janusz Onyszkiewicz. Zdecydowanie lepiej byłoby dla tego projektu, gdyby sami pomysłodawcy go realizowali. Oni mają w sobie największe przekonanie, najwięcej energii. Nie wierzę w zapraszanych liderów.

Ale Cimoszewicz cieszy się na lewicy autorytetem. Jego obecność, nawet połowiczna, nie będzie atutem?

Cimoszewicz mógłby znacząco wesprzeć projekt. Ale on dziś ma takie podejście do polityki, że co najwyżej mógłby budować jakiś mały projekt obywatelski, a nie poważną partię.

A pan dostał propozycję przyączenia się do projektu?

Rozmawiałem z Andrzejem Celińskim. Ale szczerze powiedziawszy, ja nie nadaję się, tak jak i Cimoszewicz, do żadnego projektu. Bo jestem tylko w połowie zaangażowany w politykę. A żeby odnieść sukces, trzeba zaangażować się w ten projekt minimum na 120 proc.

* Władysław Frasyniuk jest politykiem Partii Demokratycznej