*: W sobotę chciałem z nim porozmawiać, ale dzień był bardzo emocjonalny i rozumiem jego rozgoryczenie. W niedzielę też do niego podszedłem i poprosiłem o
rozmowę, kiedy już ten kongresowy kurz opadnie. Wojtek powiedział, że chciałby ze mną rozmawiać o szefowaniu w klubie. Wierzę, że ta rozmowa będzie bardzo dobra i przede wszystkim normalna.
Ale jest takie stare przysłowie: w tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz.
Mam wrażenie, że jeszcze jest zdenerwowany.
Janik na pewno nie będzie szefem mojego gabinetu, a Nikolski szefem moich doradców.
Myślę, że tak.
Przede wszystkim w stronę wygranych wyborów.
Realizacja deklaracji, którą złożyłem tuż przed wyborami. Po pierwsze bardziej Sojusz. Po drugie bardziej Lewicy. Po trzecie bardziej demokratyczny.
Nie będzie już żadnych skrętów na lewo, do centrum ani w żadną inną stronę. To nic nie daje.
Ja jestem konsekwentny w tym, co mówiłem. Jednak przede wszystkim będziemy bronić praw pracowniczych. Sprawa stosunków państwo - Kościół też jest w naszym programie, ale nie chodzi mi tu o
żadną walkę z Kościołem, bo państwo jest dla wszystkich, i wierzących, i niewierzących.
Po pierwsze reforma kodeksu pracy. Dzisiaj są w Polsce ludzie, którzy choć mają pracę, to pracują tak na prawdę za jałmużnę. My jako lewica chcemy to zmienić. Będziemy domagać się
płacy minimalnej na przyzwoitym poziomie. Bardzo ważna jest dla nas sprawa bezpłatnej edukacji na każdym poziomie: od przedszkola aż do uczelni wyższej. Studia zaoczne też muszą być
bezpłatne.
Gdy Zapatero zgłaszał tę propozycję, był już premierem, proszę mnie więc o to zapytać, gdy ja nim zostanę. Dzisiaj mówię, jakie dla mnie, szefa SLD, sprawy są najważniejsze, i nie bez
kozery wskazuję, że są to sprawy socjalne.
Tak, to bardzo dobry pomysł.
p
*Grzegorz Napieralski, nowy przewodniczący SLD