Biedroń zorganizował przed urzędem pocztowym w Warszawie konferencję prasową, której tematem była organizacja wyborów prezydenckich, które miały się odbyć w trybie korespondencyjnym 10 maja. Wybory ostatecznie się nie odbyły, jednak wydrukowane zostały m.in. pakiety wyborcze, które wyborcom miała dostarczyć Poczta polska. Za organizację głosowania - zgodnie z ustawą z 6 kwietnia o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. - odpowiadał minister aktywów państwowych. Ustawa weszła w życie 9 maja.

Reklama

- Musi nadejść czas, w którym politycy będą płacić za swoje błędy i zaniechania. Musi nadejść taki czas, żeby politycy, którzy dysponują naszymi pieniędzmi, będą odpowiadali, tak jak odpowiada zwykły Kowalski, przed wymiarem sprawiedliwości i nie możemy się do tego przyzwyczajać - mówił.

- 10 maja odbyły się niby wybory. W tych niby wyborach była niby kampania. W tej niby kampanii w niby wyborach najwięcej maczał palce pan minister, pan wicepremier Sasin. Tam maczał swoje palce, tam PiS maczał swoje macki, tam PiS utopił 68 mln zł - naszych, podatników pieniędzy - mówił.

Na tablicy polityk przedstawił też wyliczenia, zgodnie z którymi za 68 mln zł można byłoby kupić 4 mln obiadów dla dzieci w szkołach, można by kupić 1000 respiratorów dla szpitali czy wybudować 12 żłobków.

- W imieniu polskiego społeczeństwa dzisiaj wysyłamy do pana ministra, wicepremiera Jacka Sasina fakturę, opiewającą na prawie 70 mln zł - mówił polityk i dodał, że wydrukowane 30 mln karty do głosowania pójdą na makulaturę i z tego tytułu państwo odzyska ok. 100 tys. zł. "Ta faktura dzisiaj wędruje do pana ministra Sasina, ale ona jest sumieniem polskiego społeczeństwa, które za każdym razem, kiedy politycy coś spartaczą, to przychodzi zapłacić społeczeństwu, a nie takiemu symbolicznemu Sasinowi" - dodał.

Biedroń mówił także, że jeśli Sasin nie zapłaci faktury w terminie, to stanie przed Trybunałem Stanu. "Za takie niegodziwości, za taką niegospodarność powinno się odpowiedzieć" - podkreślał.

Po konferencji kandydat Lewicy i jego sztabowcy weszli do budynku poczty i nadali list do ministra aktywów państwowych.

Sam Sasin w środę na antenie RMF FM mówił, ze wydrukowane pakiety wyborcze znajdują się w magazynach Poczty Polskiej. - Kto zapłaci? normalnie tego typu rzeczy jak koszty wyborów reguluje budżet państwa - powiedział.

Wicepremier podkreślił, że wybory mogły się odbyć 10 maja, gdyby nie działania ze strony opozycji.

- Opozycja od Platformy do Konfederacji zrobiła wszystko, żeby te wybory zablokować. I to im się udało, dzięki temu, że mają większość w Senacie - powiedział Sasin.

Z informacji, do których dotarł portal tvn24 wynika, że faktury, które w związku z przygotowaniami do organizacji majowych wyborów prezydenckich Poczta Polska podpisała z co najmniej czterema firmami, opiewają na 68 896 820 zł; wg portalu, Poczta wypłaciła z tego już ponad 26 milionów złotych.