W szczecińskim Sądzie Okręgowym odbyła się w środę pierwsza po przerwie związanej z epidemią rozprawa w wątku tzw. afery melioracyjnej, w której oskarżonym jest m.in. obecny senator Stanisław Gawłowski.

Reklama

Wyjaśnienia byłego dyrektora Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie Tomasza P., składane w czasie przesłuchań, które miały być odczytywane podczas kolejnych rozpraw, zostały ujawnione bez odczytywania. Ma to – jak wyjaśnił sędzia Grzegorz Kasicki - uprościć procedurę. P. nie chciał ich uzupełniać.

We wcześniejszych zeznaniach Tomasz P. oświadczył m.in., że otrzymał 200 tys. zł od innego oskarżonego w tej sprawie, przedsiębiorcy Krzysztofa B. Jego zdaniem kwotę nakazał biznesmenowi przekazać Gawłowski.

Senator odniósł się w środę do wyjaśnień P. wskazując w oświadczeniu , że wynika z nich m.in., iż nigdy nie wpływał na przetargi rozgrywane i odbywane w Zarządzie Melioracji, ani nie interesował się rozstrzygnięciami przetargów.

Również z nagrań, podsłuchów wynika jednoznacznie, że nigdy nie interesowałem się przetargami organizowanymi przez zarząd i nigdy nie osiągałem z tego tytułu jakichkolwiek korzyści i nie domagałem się (ich) – mówił Gawłowski.

Przesłuchiwany w środę był także siostrzeniec senatora, Sebastian L., oskarżony o poświadczenie nieprawdy w dokumentacji jednej z inwestycji w Darłowie. Według prokuratury, podpisał protokół odbioru końcowego, mimo tego, że budowa nie była jeszcze zakończona.

Sebastian L. nie przyznał się do winy, twierdząc, że nie sporządzał protokołu, a podpisał go na prośbę przedsiębiorcy Krzysztofa B., u którego pracował jako kierownik robót. Ten miał go zapewnić, że roboty są zakończone.

Siostrzeniec Stanisława Gawłowskiego wyjaśniał, że Krzysztof B. miał kłopoty z pieniędzmi, długo nie płacił mu wynagrodzenia, narzekali na niego także podwykonawcy. Zaznaczył także, że B. często namawiał go na umawianie spotkań z jego wujem.

"Inicjatywa rozmowy z moim wujkiem zawsze wychodziła od B., to było nachalne i perfidne, chciał się spotykać co kilka dni, można powiedzieć, że w 90 proc. chciał umawiać spotkania za moim pośrednictwem" – mówił L.

Wskazał też, że jego zdaniem przez stworzenie firmy "Hydrobudowa Bałtyk", w której udziały mieli on sam, Krzysztof B. oraz pasierb Gawłowskiego biznesmen chciał nawiązać bliższy kontakt z obecnym senatorem, wówczas sekretarzem stanu w Ministerstwie Środowiska.

Krzysztof B. przyznał się podczas procesu do wręczenia łapówki Gawłowskiemu. Według biznesmena, obecny senator wymusił od niego pieniądze na finansowanie kampanii wyborczej.

Wątek "afery melioracyjnej" dotyczy nieprawidłowości przy 26 inwestycjach Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie. Aktem oskarżenia objęto 32 osoby, którym prokuratura zarzuca 94 czyny - najważniejsze dotyczą łapownictwa i tzw. prania brudnych pieniędzy. Część osób złożyła wnioski o dobrowolne poddanie się karze; ich wątek został wyłączony do rozpoznania przez sąd rejonowy.

Gawłowski oskarżony jest m.in. o przyjęcie łapówek w wysokości co najmniej 733 tys. zł w gotówce, a także w postaci nieruchomości w Chorwacji i dwóch luksusowych zegarków. Miał też nakłaniać do wręczenia łapówki dyrektorowi Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie, ukrywać pochodzenie z przestępstwa chorwackiej nieruchomości, ujawnić informację niejawną i popełnić plagiat w pracy doktorskiej.

Następna rozprawa ma się obyć w czwartek – zaplanowano przesłuchania kolejnych oskarżonych. Sędzia Grzegorz Kasicki wyznaczył też trzy następne terminy – rozprawy mają się odbyć 3 lipca, 5 sierpnia i 10 września. Według wstępnych ustaleń w lipcu i sierpniu mogą zakończyć się przesłuchania oskarżonych i rozpocząć przesłuchania pierwszych spośród blisko 180 świadków.

Reklama