Dziennik Gazeta Prawana logo

Biznesmen Krzysztof B. o Gawłowskim: Byłem jego niewolnikiem

3 marca 2020, 12:39
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Stanisław Gawłowski, Renata Listowska-Gawłowska
<p>Stanisław Gawłowski</p>/PAP Archiwalny
"Teraz odczuwam to z perspektywy czasu, że byłem jego niewolnikiem" – powiedział biznesmen Krzysztof B. o Stanisławie Gawłowskim w odczytanych we wtorek w szczecińskim sądzie zeznaniach w wątku tzw. afery melioracyjnej. Mówił, że wykonywał dla obecnego senatora prace, za które nie otrzymywał zapłaty.

Odczytanie kolejnych protokołów z przesłuchań biznesmena z Darłowa Krzysztofa B. rozpoczęło we wtorek w Sądzie Okręgowym w Szczecinie kolejną rozprawę w wątku tzw. afery melioracyjnej, w której oskarżonym jest obecny senator Stanisław Gawłowski i 31 innych osób.

Krzysztof B., który już w czwartek odmówił składania wyjaśnień, podtrzymał wszystkie zeznania z odczytywanych protokołów. Mówił w nich m.in. o przekazaniu Gawłowskiemu ok. 170-200 tys. zł na kampanię wyborczą. Wskazywał, że zrobił to, ponieważ obawiał się o przyszłość swojej firmy i wynik przetargu na wrota sztormowe, prowadzonego przez Zachodniopomorski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie.

We wtorek sędzia Grzegorz Kasicki odczytywał m.in. zeznania B., w których biznesmen stwierdził, że poza przekazaniem pieniędzy zapłacił także za oklejenie dziesięciu busów plakatami wyborczymi Gawłowskiego, za co miał zapłacić 5 tys. zł, które nie zostały mu oddane. wskazywał B. w zeznaniach z 2018 r.

Przedsiębiorca mówił też o pracach, które miał wykonywać na działce należącej do siostrzeńca Gawłowskiego, Sebastiana L. Chodziło m.in. o karczowanie i porządkowanie działki o powierzchni 20 ha, za które także miał nie otrzymać pieniędzy. stwierdził podczas jednego z prokuratorskich przesłuchań B.

Jak powiedział, obecny senator miał twierdzić, że pieniądze należne za te prace B. miał "poodrabiać" przy realizacji różnych inwestycji. powiedział przedsiębiorca podczas przesłuchania.

Zaznaczył też, że Gawłowski wraz z rodziną często bywał w należącym do niego barze w Darłowie i korzystał z wypożyczalni skuterów, ale "bardzo rzadko płacił". B. powiedział, że nie żądał od polityka pieniędzy, ponieważ – jak wskazał – "było mu głupio".

B. podkreślał podczas zeznań, że zarówno z nim, jak i z jego rodziną kontaktowali się dziennikarze. Stwierdził, że materiały na jego temat były nierzetelne i przygotowywane "na zamówienie Gawłowskiego".

Do wyjaśnień biznesmena odniósł się podczas wtorkowej rozprawy Gawłowski, składając oświadczenie. Mówił m.in., że "nie jest możliwe, żeby z przetargów, które wygrywał B. w Zarządzie Melioracji mógł udzielić jakichkolwiek korzyści materialnych innym osobom" i nie jest możliwe, aby przedsiębiorca mógł wręczyć ponad 1 mln zł łapówek, ponieważ "w tamtym czasie rentowność przedsiębiorstw była ujemna". Senator oświadczył też, że nigdy nie zażądał pożyczki od Krzysztofa B., nie otrzymał nigdy od niego żadnej korzyści majątkowej ani takiej nie żądał.

Krzysztof B. złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze.

We wtorek w sądzie ma się też odbyć przesłuchanie byłego starosty koszalińskiego Romana S.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj