Zaznaczył, że jego zdaniem parlamentarzyści powinni, mimo swoich uzasadnionych wątpliwości, wziąć udział w tej uroczystości ze względu na szacunek do wyborców Andrzeja Dudy i instytucji państwa.

Reklama

Zwołane na 6 sierpnia posiedzenie Zgromadzenia Narodowego rozpocznie się o godz. 10 w Sejmie. Prezydent Andrzej Duda złoży wówczas przysięgę i obejmie urząd prezydenta na drugą kadencję. W związku z epidemią koronawirusa i przypadkami zakażenia stwierdzonymi także wśród parlamentarzystów podczas Zgromadzenia mają obowiązywać szczególne środki ostrożności.

Po pierwsze ja nie jestem członkiem Zgromadzenia Narodowego, ale nie ma mnie po prostu w Warszawie, dlatego że obiecałem dzieciom, że się nimi zajmę, właściwie chyba po właściwie 18 weekendach pracy bez przerwy - powiedział Trzaskowski na antenie Polsat News.

Pytany, czy warto przesunąć urlop, szczególnie że byłby to gest pojednania wobec wyborców Andrzeja Dudy, Trzaskowski podkreślił, że "trzeba mówić jasno jak było, ale nie bojkotować tego wydarzenia". Tylko jeśli pracuje się przez tyle weekendów i coś się obiecuje dzieciom to dla mnie ma to pierwszeństwo - dodał. Zaznaczył, że dla bardzo dużej części społeczeństwa czas koronawirusa oznaczał zwolnienie tempa i więcej czasu spędzonego z dziećmi. Myśmy przyśpieszyli. W związku z tym trzeba się czasem zająć dzieciakami. To nie jest żaden bojkot, ja rozmawiam też z przewodniczącym Borysem Budką i wiem, że wiele z moich koleżanek i kolegów się wybiera - zaznaczył prezydent Warszawy.

Podkreślił, że obecnie jest "czas rozmowy z wyborcami, a nie demonstracji", zauważył, że z Andrzejem Dudą "już rozmawiali ze sobą".

Idąc na rozmowę do prezydenta dałem jasne świadectwo, że ja nie zamierzam niczego bojkotować, że zamierzam się zachowywać w sposób normalny i właściwy. Jasno rozmawialiśmy z panem prezydentem w cztery oczy o tym, jak wyglądały te wybory i że z mojej ocenie one nie były równe. (...) Jest pewien szacunek dla państwa i instytucji to nie oznacza pełnej zgody z Andrzejem Dudą - oświadczył Trzaskowski.

Podkreślił, że rozumie "rozterki kolegów, którzy mówią, że skoro prezydent łamał konstytucję - a łamał konstytucję - to można mieć zastrzeżenia, by być tam, gdzie prezydent będzie znowu na tę konstytucję przysięgał".

Pytany, czy uważa wybór Andrzeja Dudy na drugą kadencję za ważny i legalny, Trzaskowski potwierdził. Dodał, że wolałby, aby SN "pochylił się z większą troską nad protestami", bo ma poczucie, że "prześliznął się on" nad przedstawionymi w nich argumentami. Zaznaczył, że chodzi mu o jasne postawienie granic, bo ma obawę, że PiS będzie je przekraczał i przesuwał.