Wicerzecznik PiS podkreślał, że o powiązanie praworządności z budżetem toczy się spór między Polską, Węgrami a Komisją Europejską. Samą praworządność określił jako pojęcie "nieostre, polityczne i uznaniowe".

Reklama

Z tą praworządnością jest jak z yeti, wielu o niej słyszało, a nikt jej konkretnie nie widział, nie mówiąc już o tym, żeby ją konkretnie zdefiniować - ocenił Fogiel.

Nie zgodzimy się na to, żeby zamiast zapisów traktatowych, uzgodnień, stosować jakieś uznaniowe, polityczne kryteria - mówił.

Zastępca rzecznika PiS zaznaczył, że Polska nie zgodzi się, żeby decyzje dotyczące reform m.in. w zakresie sądownictwa "zapadały poza Polską".

Kwestia weta na przestrzeni lat funkcjonowała w Unii Europejskiej i jej wcześniejszych formułach, wielokrotnie stawała w czasie negocjacji, używały jej Francja i inne kraje i nikt specjalnie z tego powodu szat nie rozdzierał - powiedział Fogiel.

Po to są zapisy traktatowe, żeby z nich korzystać i też jestem przekonany, że instrument odbudowy to dobry mechanizm, który ma pozwalać na szybszy wzrost gospodarek UE i chęć jego uruchomienia będzie motywatorem, żeby nie bawić się w jakieś polityczne gierki tzw. praworządnością, tylko żeby zabrać się do roboty - dodał.

Zapewnił, że rząd będzie domagać się respektowania tych ustaleń, które zostały przyjęte podczas szczytu RE latem.

W ubiegłym tygodniu wypracowane zostało między prezydencją niemiecką a Parlamentem Europejskim porozumienie w sprawie mechanizmu powiązania dostępu do środków unijnych z praworządnością, które zostało skrytykowane przez rządy Polski i Węgier.

Polityczne porozumienie ws. wieloletniego budżetu musi zostać jeszcze przegłosowane przez komisję budżetową PE, a później cały Parlament Europejski oraz zostać jednomyślnie przyjęte przez państwa członkowskie w Radzie UE. Decyzja dotycząca rozporządzenia, które mówi o uzależnieniu dostępu do środków od praworządności podejmowana jest w Radzie UE większością kwalifikowaną.

Liczący 750 mld euro fundusz odbudowy został uzgodniony na lipcowym szczycie w Brukseli. Porozumienie zakłada, że będzie się na niego składało 390 mld w dotacjach i 360 mld euro w pożyczkach.

Z przedstawionych wyliczeń wynika, że na lata 2021-2022 Polsce przypadnie 18,9 mld euro, natomiast w 2023 r. dodatkowe do 4,1 mld euro. Ta ostatnia kwota będzie jednak ostatecznie uzależniona od wskaźników bezrobocia w Polsce.