Narracja obozu rządzącego mówiącą o tym, że premier został oszukany, nie trzyma się całkowicie kupy - ocenił Bosak podczas konferencji prasowej w Sejmie z udziałem posłów Konfederacji Grzegorza Brauna i Janusza Korwin-Mikkego. Według Bosaka, "literalnie postanowienie o tym, że powstanie mechanizm badania praworządności, jest zawarty w lipcowych konkluzjach ze szczytu Unii Europejskiej, które podpisał premier Mateusz Morawiecki".

Reklama

Państwa członkowskie nie osiągnęły w poniedziałek jednomyślności ws. wieloletniego budżetu UE i decyzji ws. funduszu odbudowy w związku z pandemią. Polska i Węgry zgłosiły zastrzeżenia w związku z rozporządzeniem dotyczącym powiązania środków unijnych z tzw. praworządnością, które zostało przyjęte większością kwalifikowaną państw członkowskich.

Mimo to, zdaniem Bosaka, "w poniedziałek zostały zrealizowane ustalenia z lipca", które podpisał również premier Morawiecki. Weto polskiego rządu do wieloletniego budżetu Unii Europejskiej nie wstrzymuje wykonania mechanizmu praworządności. On zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2021 roku, dokładnie zgodnie z postanowieniami podpisanymi przez polskiego premiera - ocenił wiceprezes Ruchu Narodowego.

Jeżeli ktoś tutaj kogoś oszukał, to premier Mateusz Morawiecki oszukał polską opinię publiczną, przedstawiając w polskim Sejmie narrację o wielkim negocjacyjnym sukcesie w aspekcie finansowym i obronie polskich interesów, i polskiej suwerenności. Taki sukces nigdy nie miał miejsca - przekonywał.

Bosak podkreślił, że Konfederacja była "jedyną siłą polityczną, która w trakcie debaty sejmowej pokazywała punkt po punkcie, w jaki sposób polskie interesy narodowe w Unii Europejskiej zostały naruszone". Bosak przekonywał, że szef polskiego rządu powinien podać się do dymisji, "jeżeli nie potrafił zinterpretować konkluzji, które sam podpisywał (w lipcu)", a także wtedy, jeżeli działał umyślnie.

Korwin-Mikke także opowiedział się za dymisją premiera Morawieckiego. Jeżeli został oszukany, to znaczy, że nie wiedział, co podpisuje, co rzeczywiście jest powodem, żeby się podał do dymisji - powiedział.

Prezes partii KORWiN stwierdził, że Unia od dawna usiłuje narzucić Polsce "leworządność" i, jego zdaniem, nie wolno było zgadzać się m.in. na podpisanie w 2007 roku Traktatu Lizbońskiego, który został ratyfikowany w 2008 roku przez ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Nie chodzi o żadną praworządność. Unia Europejska usiłuje narzucić nam leworządność, coś zupełnie sprzecznego z naszymi prawami. A prawdą jest, że PiS nie przestrzega praworządności i łamie tę praworządność, jaka jest w Polsce, ale tak samo będzie łamało leworządność, jaką wprowadziła Unia Europejska - ocenił Korwin-Mikke.

Polityk przekonywał, że "jesteśmy systematycznie oszukiwani". PiS udaje, że nas broni przed ekscesami Unii Europejskiej, a naprawdę samo do nich zachęca - stwierdził. Korwin-Mikke przypomniał, że "bracia Kaczyńscy zachwalali Traktat Lizboński jako wspaniałe osiągnięcie". Nie zawetowano Traktatu Lizbońskiego, i w wyniku tego Unia narzuca nam coraz więcej i coraz więcej, systematycznie, jak buldog, który zaciska na szczęki na naszym gardle - powiedział Korwin-Mikke.

Braun przekonywał, że decyzje podjęte w lipcu przez premiera Morawieckiego są "kolejnym etapem abdykacji z suwerenności" Polski, a fakt, że Mateusz Morawiecki się w to zaangażował, świadczy według Brauna o tym, że jest to ze strony szefa rządu "albo głupota, albo zdrada stanu". Według posła Konfederacji, "właściwe sądy i prokuratury powinny wyjaśnić, czy doszło do zdrady dyplomatycznej na którymkolwiek z etapów tego działania".

Naród polski wstępował do Europy ojczyzn zapewniany, że sprawy wewnętrzne, zwłaszcza dotyczące naszych tradycji cywilizacyjnych, prawno-ustrojowych, będą zastrzeżone do wyłącznych decyzji tutaj, w Warszawie, władz Rzeczypospolitej Polskiej - oświadczył prezes Konfederacji Korony Polskiej.

Sprawą wieloletniego budżetu UE i funduszu odbudowy mogą się zająć w tym tygodniu szefowie państw i rządów na szczycie unijnym.