Poseł Michał Szczerba podkreślił na piątkowej konferencji prasowej, że wraz z posłem Dariuszem Jońskim dotarł do nowych dokumentów, które pozwalają sformułować tezę, że mamy do czynienia nie tylko z niedopełnieniem obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, ale z narażeniem Skarbu Państwa na wymierne straty.

Reklama

Otóż zgodnie z artykułem 18 o Prokuratorii Generalnej wszystkie podmioty, w tym Ministerstwo Zdrowia, są zobowiązane do tego, żeby uzyskać opinię prawną Prokuratorii Generalnej przed podpisaniem umowy dotyczącej czynności prawnej, jeżeli przekracza ona kwotę 100 mln złotych - powiedział Szczerba.

Jak mówił, "dotarliśmy do dokumentów, które potwierdzają, że były minister zdrowia Łukasz Szumowski i były wiceminister resortu Janusz Cieszyński nie dopełnili obowiązków narażając Skarb Państwa". I nie wystąpili do Prokuratorii Generalnej przed podpisaniem umowy ramowej z handlarzem bronią na kwotę do 250 mln złotych, oraz nie dopełnili obowiązków nie występując do Prokuratorii Generalnej w sprawie umowy wykonawczej na kwotę blisko 45 mln euro, czyli to jest blisko 200 mln złotych - zaznaczył poseł KO.

Mamy dokumenty, które potwierdzają, że 10 lipca wiceminister Janusz Cieszyński występuje do Prokuratorii Generalnej o zabezpieczenie roszczenia, a następnie kilka dni później informuje Prokuratorię Generalną, żeby tego zabezpieczenia roszczenia nie realizowała - powiedział Szczerba. Jak ocenił, "jest to sytuacja skandaliczna".

Poseł Dariusz Joński podkreślił, iż jest przekonany, że "byłe, ścisłe kierownictwo Ministerstwa Zdrowia działało świadomie i z premedytacją przelewając handlarzowi broni 200 mln złotych" na dostawę respiratorów. To oznacza, że popełnili przestępstwo, a to oznacza, że razem z posłem Szczerbą w przyszłym tygodniu złożymy wniosek do prokuratury - poinformował Joński.

Andrusiewicz odpowiada posłom KO

Rzecznik MZ Wojciech Andrusiewicz, pytany o to w piątek na konferencji prasowej odparł, "iż niezwykle ciekawe, że dwóch posłów po tym, jak zostali ekspertami od leczenia respiratorowego, teraz stają się ekspertami od Prokuratorii". Jak rozumiem grono ekspertów w Polsce dotyczące tego sektora prawnego nam się poszerza o kolejnych dwóch doświadczonych prawników. Gratuluję panom - ironizował Andrusiewicz.

Co do naszych postępowań, to wszystko jest transparentne, to o czym państwa na bieżąco informujemy od początku, kiedy ta umowa została zawarta - zaznaczył rzecznik MZ.

Według niego, "całe postępowanie toczyło się w zgodzie z obowiązującym prawem". Na bieżąco wszystkie instytucje, które powinny być o tym informowane, były o tym informowane - powiedział rzecznik resortu zdrowia. A panów posłów, którzy przychodzą, celebrują się przed Ministerstwem Zdrowia, odsyłam do jakiejś bardziej pożytecznej pracy - dodał.

Na początku czerwca "Gazeta Wyborcza" napisała, że "należąca do handlarza bronią spółka E&K, od której Ministerstwo Zdrowia kupiło 1,2 tys. respiratorów za 200 mln zł, nie dostarczyła jeszcze ani jednego aparatu". Według "GW" MZ kupiło respiratory od firmy E&K po wyjątkowo wysokich cenach – za 1,2 tys. aparatów zapłaciło 44,5 mln euro, czyli ok. 200 mln zł. To średnio 165 tys. zł za sztukę, podczas gdy np. wysokiej klasy respirator firmy Draeger kosztuje 70-90 tys. zł. Cena respiratorów z dodatkowymi opcjami i oprzyrządowaniem to 110-120 tys. zł. Dostawy miały się zacząć w kwietniu i zakończyć w czerwcu.

Resort zdrowia na początku lipca informował, że łącznie planuje odebrać od dostawcy 200 respiratorów. W związku z niedotrzymaniem przez niego terminu dostaw sprzętu, który miał trafić do MZ w kwietniu i w maju, resort odstąpił od umowy i otrzymał zwrot przedpłaconych pieniędzy w kwocie ponad 14 mln euro. Na firmę nałożono też kary umowne w wysokości 10 proc. wartości niezrealizowanego zamówienia, a za opóźnienie w dostawie w wysokości 0,2 proc. wartości dostawy za każdy dzień zwłoki.

W połowie czerwca posłowie KO złożyli w prokuraturze zawiadomienie o możliwości narażenia przez ministra zdrowia Skarbu Państwa na straty w związku z zakupem respiratorów. To efekt kontroli poselskiej w Ministerstwie Zdrowia, którą posłowie podjęli po ujawnieniu kontrowersji związanych z zakupem sprzętu medycznego przez resort zdrowia w trakcie epidemii koronawirusa. Do Polski trafiło 200 respiratorów z przedpłaconych w połowie kwietnia – 1241 sztuk. Posłowie twierdzą, że na koncie resortu brakuje 70 mln zł z przedpłaty, która powinna być zwrócona od czterech miesięcy.