Poseł Michał Szczerba podkreślił na piątkowej konferencji prasowej, że wraz z posłem Dariuszem Jońskim dotarł do nowych dokumentów, które pozwalają sformułować tezę, że mamy do czynienia nie tylko z niedopełnieniem obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, ale z narażeniem Skarbu Państwa na wymierne straty.
- powiedział Szczerba.
Jak mówił, "dotarliśmy do dokumentów, które potwierdzają, że były minister zdrowia Łukasz Szumowski i były wiceminister resortu Janusz Cieszyński nie dopełnili obowiązków narażając Skarb Państwa". - zaznaczył poseł KO.
- powiedział Szczerba. Jak ocenił, "jest to sytuacja skandaliczna".
Poseł Dariusz Joński podkreślił, iż jest przekonany, że "byłe, ścisłe kierownictwo Ministerstwa Zdrowia działało świadomie i z premedytacją przelewając handlarzowi broni 200 mln złotych" na dostawę respiratorów. - poinformował Joński.
Andrusiewicz odpowiada posłom KO
Rzecznik MZ Wojciech Andrusiewicz, pytany o to w piątek na konferencji prasowej odparł, "iż niezwykle ciekawe, że dwóch posłów po tym, jak zostali ekspertami od leczenia respiratorowego, teraz stają się ekspertami od Prokuratorii". - ironizował Andrusiewicz.
- zaznaczył rzecznik MZ.
Według niego, "całe postępowanie toczyło się w zgodzie z obowiązującym prawem". powiedział rzecznik resortu zdrowia. - dodał.
Na początku czerwca "Gazeta Wyborcza" napisała, że "należąca do handlarza bronią spółka E&K, od której Ministerstwo Zdrowia kupiło 1,2 tys. respiratorów za 200 mln zł, nie dostarczyła jeszcze ani jednego aparatu". Według "GW" MZ kupiło respiratory od firmy E&K po wyjątkowo wysokich cenach – za 1,2 tys. aparatów zapłaciło 44,5 mln euro, czyli ok. 200 mln zł. To średnio 165 tys. zł za sztukę, podczas gdy np. wysokiej klasy respirator firmy Draeger kosztuje 70-90 tys. zł. Cena respiratorów z dodatkowymi opcjami i oprzyrządowaniem to 110-120 tys. zł. Dostawy miały się zacząć w kwietniu i zakończyć w czerwcu.
Resort zdrowia na początku lipca informował, że łącznie planuje odebrać od dostawcy 200 respiratorów. W związku z niedotrzymaniem przez niego terminu dostaw sprzętu, który miał trafić do MZ w kwietniu i w maju, resort odstąpił od umowy i otrzymał zwrot przedpłaconych pieniędzy w kwocie ponad 14 mln euro. Na firmę nałożono też kary umowne w wysokości 10 proc. wartości niezrealizowanego zamówienia, a za opóźnienie w dostawie w wysokości 0,2 proc. wartości dostawy za każdy dzień zwłoki.
W połowie czerwca posłowie KO złożyli w prokuraturze zawiadomienie o możliwości narażenia przez ministra zdrowia Skarbu Państwa na straty w związku z zakupem respiratorów. To efekt kontroli poselskiej w Ministerstwie Zdrowia, którą posłowie podjęli po ujawnieniu kontrowersji związanych z zakupem sprzętu medycznego przez resort zdrowia w trakcie epidemii koronawirusa. Do Polski trafiło 200 respiratorów z przedpłaconych w połowie kwietnia – 1241 sztuk. Posłowie twierdzą, że na koncie resortu brakuje 70 mln zł z przedpłaty, która powinna być zwrócona od czterech miesięcy.