Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezydent: Wybory muszą być wcześniej

19 października 2008, 09:38
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wiele wskazuje na to, że do urn pójdziemy wcześniej niż wynika to z kadencji Sejmu. "Wybory muszą się odbyć najpóźniej wiosną 2011 roku lub pod koniec 2010" - mówi Lech Kaczyński. Jego zdaniem władze trzeba wybrać zanim Polska obejmie przewodnictwo w Unii, czyli przed lipcem 2011 roku.

Lech Kaczyński widzi dwa najlepsze terminy - wiosna 2011 roku lub koniec 2010. "Nie mam nic przeciwko temu" - zapowiedział podczas wizyty w Lublinie. Zauważa przy tym jedną istotną kwestię - przypadające na 2010 rok wybory prezydenckie i samorządowe.

"Mielibyśmy jeszcze wtedy taką sytuację, że w tym samym czasie byłyby i wybory samorządowe. Jakby się zdarzyło, że jedni by wygrali wybory prezydenckie, parlamentarne i samorządowe, to czy nie za dużo by było władzy w jednym ręku" - zauważa prezydent Kaczyński.

Polacy jednak nie obawiają się przejęcia całej władzy przez jedną partię. Dwie trzecie z nas chce pójść do urn wcześniej - wynika z sondażu Pentora dla tygodnika "Wprost". Wspólne wybory prezydenckie, parlamentarne i samorządowe w 2010 roku zaproponowała ostatnio PO. Polacy podchwycili ten pomysł i jak się okazuje, prą do urn z pełną determinacją.

Tylko co dziesiąty ankietowany nie wie, czy chce w 2010 roku decydować o losie polityków i samorządowców. Za wspólnymi wyborami prezydenckimi, parlamentarnymi i samorządowymi jest aż 66 procent. Przeciwników jest zdecydowanie mniej, bo 23 procent - wynika z badań Pentora.

>>>Platforma skróci sobie kadencję?

Pomysł zorganizowania wyborów za dwa lata podrzucił kilka dni temu senator Platformy Obywatelskiej Jarosław Gowin.

"Rozważałbym taką zmianę ordynacji, żeby jednego dnia w 2010 roku przeprowadzić wybory prezydenckie, parlamentarne i samorządowe. Innymi słowy, żeby stanąć na ubitej ziemi i pozwolić Polakom zdecydować, czy chcą, żeby Polską rządziła Platofrma" - mówił Gowin w RMF.

Jednak wygląda na to, że senator wyszedł w swojej partii przed szereg. Nie zgadza się z nim szef klubu PO Zbigniew Chlebowski.

"To nie jest najlepszy pomysł. Nie wchodzi to w rachubę. Wcześniejsze wybory mogłyby się odbyć może wiosną 2011 roku, bo 1 lipca 2011 roku Polska obejmie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej" - stwierdza poseł Platformy w Radiu ZET.

Inaczej widzi to Przemysław Gosiewski z PiS. Mówi wprost: "Prawo i Sprawiedliwość uważa, że trzeba odsunąć od władzy fatalny rząd. Jeżeli wcześniejsze wybory będą możliwe, będziemy je poważnie rozważać. Rząd Platformy szkodzi państwu" - ripostuje parlamentarzysta.

Spokój w tej sprawie zachowuje SLD. Wojciech Olejniczak z niechęcią podchodzi do pomysłu zorganizowania wcześniejszych wyborów. "To nie ma sensu. Wszystko musi mieć swój kalendarz. Nie uciekniemy od problemów" - podsumowuje polityk lewicy w Radiu ZET.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj