To jest mój autorski scenariusz w porozumieniu z przewodniczącym Tuskiem, włączający bardzo mocno Donalda Tuska do krajowej polityki – dodał Budka.

Reklama

ZOBACZ WIDEO:

Rada Krajowa zbiera się w sobotę o godz. 10 w hali Global Expo na stołecznym Żeraniu. Bezpośrednio przed nią, o godz. 8.30, obradować ma jeszcze Zarząd Platformy. Rada ma objąć m.in. wystąpienia Budki i Tuska.

W piątek po południu zebrało się Prezydium PO (to m.in. szef, wiceszefowie i sekretarz generalny partii), które zakończyło cykl rozmów "na szczycie", z udziałem b. premiera Donalda Tuska, Borysa Budki oraz wiceszefa PO, prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego. Podczas obrad Prezydium ustalono ostatnie szczegóły sobotnich roszad we władzach Platformy.

Budka zapewnił w piątek, że trzem liderom PO udało się osiągnąć porozumienie, choć nie chciał mówić o konkretach. Jutro przeze mnie, jako przewodniczącego, zostanie zaprezentowany konkretny scenariusz. Na razie przedstawiłem to rozszerzonemu Prezydium, jutro przedstawiam go Zarządowi Platformy - powiedział Budka po zakończeniu piątkowego spotkania.

Zaznaczył, iż jest to jego "autorski scenariusz", uzgodniony w porozumieniu z Donaldem Tuskiem, "włączający go bardzo mocno do krajowej polityki". Myślę, że jutro bardzo dużo pozytywnych rzeczy się wydarzy - podkreślił Budka.

Wiceszef PO Tomasz Siemoniak ocenił w piątek, że będzie to "jedno z najważniejszych posiedzeń Rady Krajowej w historii Platformy Obywatelskiej".

Donald Tusk przewodniczącym PO?

Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, iż porozumienie zakłada wybór Donalda Tuska na wiceprzewodniczącego partii w miejsce Ewy Kopacz. Następnie z funkcji szefa partii miałby zrezygnować Borys Budka, a Zarząd Krajowy jeszcze tego samego dnia powierzy Tuskowi, jako najstarszemu z wiceszefów, pełnienie obowiązków przewodniczącego partii.

Sprawą otwartą jest przyszłość Budki w partii. On sam nie chciał w piątek nic mówić na ten temat. Politycy PO, z którymi rozmawiała tego dnia PAP, najczęściej przewidywali, że zostanie jednym z wiceszefów. W takim wariancie zrezygnować z pełnionej obecnie funkcji musiałby jeszcze jeden z obecnych wiceprzewodniczących: Rafał Trzaskowski, Tomasz Siemoniak lub Bartosz Arłukowicz.

O ustąpieniu prezydenta Warszawy mowy jednak nie ma; również Siemoniak mówił w piątek dziennikarzom w Sejmie, że nic nie wie o tym, by zmiany we władzach partii miały objąć jego. Wiceprzewodniczący i członkowie zarządu zależą od Rady Krajowej, to Rada Krajowa ich wybiera. Nic nie wiem jednak na temat jakichkolwiek zmian, które mnie miałyby obejmować - powiedział Siemoniak.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz to więc - zdaniem polityków Platformy - rezygnacja Arłukowicza. Jest europosłem, przewodniczy komisji ds. walki z rakiem w Parlamencie Europejskim, ma co robić - podkreślił w rozmowie z PAP jeden z posłów Platformy.

W piątek w mediach znów pojawiły spekulacje o tym, że Budka mógłby jeszcze zostać szefem klubu Koalicji Obywatelskiej. W to jednak mało kto wierzy w partii. Obecny przewodniczący klubu Cezary Tomczyk to bowiem jeden z najbliższych współpracowników Trzaskowskiego. Rafał nie dopuści do odwołania Tomczyka - uważa cytowany już wcześniej poseł związany z PO.

Reklama

Kolejną kwestią do rozstrzygnięcia pozostaje termin ewentualnych przedterminowych wyborów powszechnych szefa Platformy. Jeszcze w ciągu dnia w piątek politycy PO najczęściej wskazywali jesień tego roku. Wtedy Platforma ma wybierać władze niższych szczebli - od kół, przez powiaty, regiony, aż po nowy skład Rady Krajowej.

Budka powiedział jednak, że zgodnie ze statutem PO, kadencja przewodniczącego trwa od dwóch do czterech lat, co oznacza, że w razie jego ewentualnej rezygnacji, osoba pełniąca obowiązki musiałaby dokończyć jego kadencję, czyli pozostać na fotelu szefa przynajmniej do początku przyszłego roku. Budka został wybrany na przewodniczącego Platformy w styczniu 2020 r.

W środę gotowość do udziału w wyborach bezpośrednich nowego przewodniczącego ogłosił Rafał Trzaskowski. Niewykluczone więc, że za jakiś czas dojdzie w Platformie do wyborczego starcia Trzaskowski-Tusk. Mnie ta deklaracja cieszy, bo oznacza, że jesteśmy w pełni demokratyczną partią, gdzie do wyborów stają dwie wielkie osobowości - podkreślił w rozmowie z PAP jeden z obecnych szefów regionów.