Podczas konferencji w Szczecinie Tusk podkreślał, że jest wdzięczny i ma duże uznanie dla ludzi, którzy w ostatnich latach "walczyli o godność, sens, polityczny ład i moralność w Polsce, o wolne sądy i konstytucję", dla ludzi którzy maszerowali w marszach Komitetu Obrony Demokracji, dla Wolnych Sądów, Obywateli RP, Akcji Demokracja, Młodzieżowego Strajku Klimatycznego. - W bardzo trudnej sytuacji, przy zwątpieniu wielu ludzi utrzymaliście wiarę wielu Polaków i Europy, że Polska nie przeszła na ciemną stronę mocy - powiedział.

Reklama

Tusk mówił, że ci, którzy walczą o konstytucję i niezawisłe sądy nie mają barw partyjnych. - To jest w interesie wszystkich, bez wyjątku, Polaków. Nawet jeśli dzisiaj ta władza tego nie rozumie - podkreślił.

"To nie jest kwestia odwetu"

- Praworządność, konstytucja, rządy prawa, niezawisłe sądy, niezależna prokuratura jest także w ich interesie. Jeśli nie rozumieją tego dzisiaj, to będą to dobrze rozumieli za dwa, trzy lata, jak ważne jest, żeby sądy i prokuratura nie były zależne od władzy politycznej. Bo władza się zmieni. Dla tych, którzy sobie na różne rzeczy zasłużyli wielką szansą jest to, że będą znowu niezależne sądy i niezawisła prokuratura, że nie będzie odwetu - mówił lider PO.

Wskazywał, że niektórzy nie umieją odróżnić woli zwycięstwa od żądzy odwetu. Zapewnił, że sam ma wielką wolę działania na rzecz zwycięstwa w wyborach.

Sprawiedliwość, prawo, odpowiedzialność - także karna - dla tych, którzy łamali prawo, to jest zupełnie co innego, ale to nie jest kwestia odwetu polityków na politykach - powiedział Tusk. - Wierzę głęboko, że także nasi oponenci w odpowiedniej chwili to zrozumieją, że to jest także w interesie ich i ich przyjaciół - dodał.

"Mamy pieniądze z Europy mimo PiS-u, a nie dzięki PiS-owi"

Jeśli mamy Fundusz Odbudowy, o którym premier Morawiecki myśli, że to jest pomysł na kolejne wygrane wybory, to mamy te pieniądze z Europy mimo PiS-u, a nie dzięki PiS-owi – mówił Tusk. Byłbym ostatnim, który by powiedział, że tu się dzieje samo zło. Uważam, że dzieje się bardzo dużo zła, ale oczywiście dzięki ludziom – bo byłbym hipokrytą, gdybym powiedział, że dzięki tej władzy – uważam, że mimo tej władzy, a dzięki ludziom, dzięki Polakom, trochę dzięki Unii Europejskiej nie wszystko zostało zmarnowane - powiedział Tusk.

Nawiązał też do Funduszu Odbudowy i budżetu europejskiego, podkreślając, że "gigantyczny projekt finansowy" to "wielka szansa, która stoi przed Europą". Jak stwierdził, pandemia pokazała, że "nie tylko jako Europa, ale jako ludzkość" jesteśmy w krytycznym momencie i musimy "wytężyć nasze siły i możliwości intelektualne, organizacyjne, logistyczne, polityczne, ale też w jakimś sensie moralne", aby potraktować to jako szansę i obowiązek narodu jako całości "i zgodzić się, że te wielkie europejskie pieniądze mają zbudować nowoczesną i odporną na kryzysy i katastrofy Polskę, a nie utwierdzić PiS u władzy".

- Rząd PiS-u, rząd Morawieckiego oblał pierwszy egzamin. Ja nie wyobrażałem sobie, nie domagałem się, nawet by mi do głowy nie przyszło, żeby oni chcieli to konsultować z takimi ludźmi, jak ja. Nie przepadają za mną. Ale żeby nie chcieć porozmawiać z samorządami, żeby nie chcieć porozmawiać z przedsiębiorcami? – pytał b. premier.

Stwierdził, że będzie to "zmarnowanie szansy" nie tylko na lepszą przyszłość, ale też na uniknięcie "wielu katastrof, które czyhają w dzisiejszym czasie i w Europie, i na świecie".

- Ta nasza praca czy ta nasza walka pozytywna musi być walką o przywrócenie wspólnotowego traktowania, także Europy, także pieniędzy europejskich, naszych poświęceń i wysiłków wszystkich Polaków na rzecz uchronienia Polski przed kryzysem. To nie jest partyjna zabawa. To musi być ogólnopolski program unowocześnienia naszej ojczyzny, a nie finansowe machinacje i egoistyczna partyjna gra – powiedział Tusk.

Sprawa Nowaka

Tusk pytany był także o sprawę Sławomira Nowaka. - Werdykty sądów potwierdziły, że nie było powodu, by dalej trzymać w areszcie Sławomira Nowaka; z politycznych pobudek, z powodu partyjnych gier wewnątrz PiS-u inscenizuje się proces i skazanie, i robi to prokurator generalny - odrzekł Tusk.

Reklama

W poniedziałek w siedzibie Prokuratury Krajowej w Warszawie odbyła się konferencja prasowa Prokuratora Okręgowego w Warszawie Mariusza Dubowskiego. Przypomniał, że prokuratura zarzuca Nowakowi m.in. "pranie brudnych pieniędzy w łącznej kwocie 5 mln zł, jak również płatną protekcję w czasach, gdy pełnił funkcję Szefa Gabinetu Politycznego Prezesa Rady Ministrów i funkcję Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. Dubowski mówił, też że akt oskarżenia wobec Nowaka niebawem zostanie skierowany do sądu.

Tusk był na konferencji prasowej proszony o komentarz. Jak powiedział były premier, jego niedawne słowa i złe przeczucia "znalazły potwierdzenie w kolejnych decyzjach sądów" i "próbach prokuratury" w odniesieniu do Sławomira Nowaka. Dodał, że wcześniej mówił o tym, że sprawa Nowaka wygląda "na taką represję polityczną, ponieważ bardzo długo trzymano go w areszcie bez wyroku i bez perspektywy, żeby w ogóle zacząć sprawę".

- I werdykty sądów potwierdziły to, że nie było powodu, żeby dalej go trzymać w areszcie, jak tego chciał prokurator. Więc nie sądzę, żeby to co się zdarzyło kilka dni temu i dzisiaj podważało moje słowa czy moją intuicję, wręcz przeciwnie - mówił Tusk w kontekście ostatnich wydarzeń związanych ze sprawą Nowaka.

Stwierdził też, że obecnie "prokuratura jest polityczna", a zgodnie z normalnymi procedurami to sąd po rozprawie decyzje czy ktoś jest winny czy nie. Tusk stwierdził też, że jest często pytany, jak ocenia wypowiedzi Zbigniewa Ziobry w sprawie Nowaka. - Każdy kto jest dziennikarzem, kto ma elementarną wiedzę nie powinien mnie pytać, tylko wygłosić swój komentarz, że dzieje się jawny skandal, z ewidentnych politycznych pobudek, z jakiś partyjnych gier wewnątrz PiS-u de facto inscenizuje się proces i skazanie i robi to prokurator generalny, a nie sąd - powiedział Tusk.

Podkreślał, że prawda nie jest kompromisem między faktem a kłamstwem. - I także w tej sprawie wydaje mi się, że to wszystko jest dość oczywiste, jeśli chodzi o nadspodziewaną aktywność ministra Ziobro w tej kwestii - dodał Tusk.

W prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie śledztwie Nowak usłyszał dotychczas 17 zarzutów, w tym zarzut założenia zorganizowanej grupy przestępczej działającej w Warszawie, Gdańsku i na Ukrainie oraz kierowanie tą grupą, przyjęcia kilkumilionowych korzyści majątkowych oraz płatnej protekcji w związku z pełnieniem funkcji szefa Ukravtodoru, żądanie i przyjmowanie korzyści majątkowych w latach 2012-2013 w zamian za stanowiska w spółkach Skarbu Państwa, prania brudnych pieniędzy, płatnej protekcji w związku z pełnieniem funkcji Szefa Gabinetu Politycznego Prezesa Rady Ministrów oraz Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. W areszcie przebywał od lipca 2020 r. do 12 kwietnia 2021 r.

Stocznia Szczecińska

Dzisiejsza opozycja będzie musiała wypracować jakiś pomysł, czy jest do przywrócenia do życia Stocznia Szczecińska - powiedział w poniedziałek w Szczecinie b. premier Donald Tusk. Zaznaczył, że być może jest to niemożliwe - jeśli do tej pory się nie udało, to z pewnością są ku temu powody.

Mam sobie do zarzucenia jedną rzecz (w kwestii stoczni) – że nie udało mi się skłonić tych kluczowych inwestorów – to, jak wiadomo, byli eksporterzy gazu pod nasz terminal. Tak, rzeczywiście, negocjowałem z nimi, staraliśmy się uzyskać gwarancje na poważne inwestycje w przemysł stoczniowy w Szczecinie lub w Trójmieście. Tak, nie udało mi się dopiąć tego do końca. To mam sobie do zarzucenia – mówił Tusk w odpowiedzi na pytanie, "czy ma sobie coś do zarzucenia w kwestii stoczni".

Dodał, że "elementarną przyzwoitością" byłoby, gdyby pytanie o pomysł na szczecińską stocznię zadać obecnie rządzącym, którzy "pierwszego dnia powiedzieli, że wszystko jest załatwione, Tusk wszystko zawalił, jesteśmy my, nie ma żadnych problemów". Wskazał, że podczas rozmów z przedsiębiorcami w Szczecinie powiedział, iż "stanie na głowie", aby "znaleźć autentyczną odpowiedź".

Zaznaczył, że na początku sprawowania funkcji premiera słyszał pytanie "czy uratuje stocznię", a więc problemy zaczęły się wcześniej. - Naprawdę starałem się, nie dałem rady - powiedział. Podkreślił, że niektórzy działacze PiS "starali się, w sensie – bardzo tego chcieli".

Dodał, że gospodarka morska, przemysł stoczniowy może być odbudowany w Szczecinie, podobnie jak udało się to w Trójmieście.

Poproszony o skomentowanie budowy tunelu w Świnoujściu, która jemu "nie udała się", odpowiedział, "nie mam żadnych kompleksów, jak spojrzę na swoje siedem lat premierostwa i sześć lat rządów PiS-u, jeśli chodzi o ilość inwestycji w Polsce i także na zachodnim Pomorzu".

Wskazał, że nie miał środków europejskich na budowę tunelu, który był wówczas nowym projektem. - Dzisiaj, jeśli dobrze pamiętam, tunel w Świnoujściu jest robiony chyba w 100 procentach chyba ze środków europejskich, które udało się wreszcie na to przedsięwzięcie zdobyć. Gdybym miał wtedy środki na ten projekt, hulaj dusza, nie byłoby żadnego problemu.

Podkreślił, że w czasie rządów PO "wybudowaliśmy najgęstszą - po niemieckiej i angielskiej - w Europie sieć autostrad i dróg ekspresowych w Polsce".

Campus Polska Przyszłości? Czuję się zaproszony

Donald Tusk stwierdził, że czuje się zaproszony na Campus Polska Przyszłości. Zaznaczył przy tym, że ma świadomość, że to nie jest miejsce dla polityków, ale - dodał - jeśli okaże się, że młodzi ludzie chcą z nim rozmawiać a Rafał Trzaskowski potwierdzi zaproszenie, będzie zadowolony z udziału w tym wydarzeniu.

Tusk wspomniał, że pierwszy raz o Campusie Polska Przyszłości usłyszał od Trzaskowskiego pół roku temu. - Opowiadał mi z wielką nadzieją, że to świetny pomysł, który może zaangażować młodych ludzi. Ja ją podzielałem - dodał.

Zdaniem lidera PO "akcja promocyjna przyniosła owoce, ponieważ młodzi ludzie zaczęli się zastanawiać, jak część wolnego czasu poświęcić na poważną rozmowę o Polsce". Zaznaczył, że "nie jest łatwe skłonić ludzi, by gdzieś pojechali, zarejestrowali się i chcieli przez dwa, trzy, czy pięć dni rozmawiać".

Tusk stwierdził, że na Campus Polska Przyszłości czuje się zaproszony. Oczywiście nie ma jeszcze żadnych precyzyjnych ustaleń - zaznaczył.

Zapytany, jaką przyszłość widzi dla Trzaskowskiego w PO odpowiedział, że rozumie skąd jest ta ciekawość. - Przyjeżdżam budząc pewne emocje i zainteresowanie, zostaję szefem Platformy, która ma tak kapitalnego, młodszego ode mnie lidera opinii publicznej, najpopularniejszego polityka, też z własnymi ambicjami uzasadnionymi, nieomal prezydenta - w trudnych warunkach nieomal został prezydentem rok temu, więc ludzie myślą, że to musi budować jakieś napięcie, a to buduje raczej, na pewno we mnie i na pewno w Rafale Trzaskowskim, świadomość, że z tego może być kapitalna synergia - powiedział Tusk.

Zaznaczył, że Trzaskowski "jest młody, ale to jest już dojrzały mężczyzna, to nie jest student, więc nikt mu też nie będzie wyznaczał roli".

- Będziemy świetnie współpracować, jest liderem opinii publicznej, prezydentem Warszawy - to jest jedna z najważniejszych politycznie pozycji w Polsce, wiceszefem Platformy. Mam nadzieję, że zobaczymy się na Campusie, który organizuje. Ja tu jestem naprawdę optymistą. Niczego nie ukrywam i nie mam zamiaru, że jest gorzej niż jest, bo jest bardzo dobrze między nami z całą pewnością - oświadczył Tusk.

Campus Polska Przyszłości to tygodniowe wydarzenie, które odbędzie się na przełomie sierpnia i września na terenie Kortowa, miasteczka akademickiego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Młodzi ludzie, którzy wezmą w nim udział, mają dyskutować o najważniejszych sprawach dla swego pokolenia, w tym polityce klimatycznej czy edukacji. Zaplanowano także spotkania z ludźmi sportu, kultury, nauki.