Jarosław Kaczyński podczas wiecu we Włocławku kpił, że "można mieć takie poglądy, dziwne co prawda, ja bym to badał, ale można".

Reklama

Słowa z wiecu "nieprzekładalne na regulacje prawne"

Pan podpisuje się pod tym, co powiedział prezes Kaczyński? – pytał Andrzej Stankiewicz w Radiu ZET Ryszarda Czarneckiego.

Szanuję wszystkich Polaków, obojętnie od tego, co robią w sowim życiu prywatnym – tłumaczył polityk PiS.

Ale ja pytam, czy pan się podpisuje pod tym, co powiedział Kaczyński. Czy pan też tych ludzi wysyłałby na badania? – dopytywał prowadzący.

Proszę w ten sposób tego nie formułować. Jest kwestia spotkania, wiecu, gdzie używa się takich czy innych sformułowań, które się nie przekładają na regulacje prawne i tyle – odpowiedział europoseł PiS.

Rząd PiS w ostatnich siedmiu latach nie jest autorem żadnej ustawy, regulacji, rozporządzenia, które w jakikolwiek sposób by uderzało w osoby związane z mniejszościami seksualnymi – dodał Ryszard Czarnecki.

Zbulwersowanie opozycji

Reklama

Swojego zbulwersowania nie ukrywała z kolei Agnieszka Pomaska z Koalicji Obywatelskiej.

Nie wiem, czy można usłyszeć coś bardziej obrzydliwego - ten rechot Jarosława Kaczyńskiego i jego publiczności, bo myślę, że to było najmocniejsze w tym wszystkim, że nie tylko Jarosław Kaczyński bawił ze swoich słów, ale też cała publiczność uważała, że to, co mówi jest zabawna, a to nie jest zabawne. To jest absolutne średniowiecze. Każdy z nas zawsze uczył się i wynosił z domu, że słabszym trzeba pomagać, że mniejszością trzeba pomagać, że dyskryminacje to jest coś złego, a tu Jarosław Kaczyński wychodzi i rechocze z tych, którzy nie mają w Polsce łatwo. Jeśli zobaczymy na rankingi tolerancji, to jesteśmy na końcu Europu. Nie ma drugiego kraju w Unii Europejskiej drugiego kraju, który w taki sposób traktowałby mniejszości. To też wystawia świadectwo nie tylko Jarosławowi Kaczyńskiemu, ale całej jego formacji. Po prostu wstyd – mówiła posłanka KO.