Państwowa Komisja Wyborcza (PKW), na bazie aktualnych danych ludnościowych, dokonała wyliczenia normy przedstawicielskiej, mówiącej o tym, ile mandatów powinno być przydzielanych w poszczególnych okręgach wyborczych. Wszystko po to, by „koszt” uzyskania mandatu był względnie podobny w każdym z okręgów. Z zestawienia PKW wynika, że norma przedstawicielska jest wypaczona w aż 21 na 41 okręgów sejmowych. W 11 należałoby odjąć po jednym mandacie, w 9 dodać po jednym, a w okręgu Warszawa II dodać 2 mandaty. Z kolei w przypadku okręgów senackich PKW stwierdza, że w województwach małopolskim i mazowieckim liczba wybieranych senatorów jest zbyt niska, a w województwie śląskim zbyt wysoka. Wnioski z analiz PKW przesłała już do marszałek Sejmu Elżbiety Witek.
Zapytaliśmy ekspertów, jak na podział mandatów wpłynęłyby zmiany sygnalizowane przez PKW. - mówi Jarosław Flis, socjolog polityki. - dodaje ekspert.
Podział mandatów
Z kolei Marcin Palade z Centrum Analiz Wyborczych dokonał przeliczeń na podstawie średniej sondażowej z połowy października 2022 r. (szczegóły na infografice). - mówi Marcin Palade. I podkreśla, że wszystkie partie z bloku senackiego liczone razem (czyli KO, Hołownia, lewica i PSL) wychodzą na potencjalnej korekcie neutralnie.
O ile więc przy podziale mandatów na razie trudno mówić o jakiejś rewolucji, o tyle systemowo problem się pogłębia. Jak sprawdziliśmy, przed wyborami parlamentarnymi z 2019 r. PKW sygnalizowała potrzebę korekt w 10 okręgach (w 5 odjąć po jednym mandacie, a w kolejnych 5 - dodać). Z kolei przed wyborami z 2015 r. zmiany powinny były zajść w 8 okręgach (w 4 z nich odjąć, a w 4 dodać po jednym mandacie). I od lat ustawodawca nic z tym nie robi, a konsekwencje mogą być poważne.
- ocenia Jarosław Flis.
Marcin Palade podchodzi do sprawy ostrożnie. - przypomina.
Teraz to od ustawodawcy zależy, czy do korekt normy dojdzie czy nie. Partie polityczne z reguły są niechętne korektom, bo najczęściej nie ma to wpływu na podział mandatów (ale też do czasu), a mogłoby to naruszyć interesy posłów z tych okręgów, z których jakiś mandat trzeba byłoby odjąć. Jak mówi nam ważny polityk PiS, jego partia raczej nie wyjdzie z inicjatywą. - mówi.
Od sprawy dystansuje się też Borys Budka z PO. - mówi i dodaje, że choć wykrzywienie normy może budzić wątpliwości, to jego zdaniem nie stanowi to jednak podstawy do unieważnienia wyborów.