"Sytuacja na rynku stoczniowym jest . Zamówienia spadły o 52 procent. Liczą się tylko trzy kraje: . Upada właśnie ostatnia stocznia duńska, padają stocznie niemieckie. Ja więc nie wierzę, by ktoś w Gdyni czy Szczecinie chciał jeszcze produkować statki, skoro " - mówi nam Steinhoff.
Jego zdaniem katarski inwestor, o ile oczywiście dokona transakcji, zajmie się raczej . Jak dodaje, , nadmiernie rozbudzając nadzieje stoczniowców.
>>> Rząd zamawia statki w Chinach. Bo są tańsze
Także były wiceminister gospodarki w rządzie PiS Piotr Naimski twierdzi, że zapłacenie za stocznie to dopiero początek problemów inwestora.
"To wymaga dodatkowych i wytrzymania współzawodnictwa dużych konkurentów w Europie, a przede wszystkim w Azji" - mówi Naimski.
Tym jednak, co będzie dalej, rząd zamierza się martwić dopiero . O ile Katarczycy przeleją pieniądze, co wcale nie jest takie pewne.
"W liście przekazanym poprzez ambasadora Kataru było zapewnienie, że . Teraz musimy poczekać, bo to jest w tej chwili decyzja inwestora" - tłumaczy rzecznik ministerstwa skarbu Maciej Wewiór.
>>> Gdańscy stoczniowcy ruszą na dom premiera
W pomyślny finał transakcji . Już domaga się dymisji ministra skarbu. Chce także, by rząd ujawnił, jej zdaniem nierozerwalnie związany ze sprawą stoczni, kontrakt na kupno z Kataru skroplonego gazu LNG.
czytaj dalej
Takie żądanie stawia też prezydent. Lech Kaczyński chce sprawdzić, czy to prawda, że . Poza tym prezydent chce też wiedzieć, czy w kontrakcie z Katarczykami jest jakikolwiek zapis o zainwestowaniu w polskie stocznie.
Czy umowa zostanie ujawniona? Przedstawiciele resortu skarbu odsyłają w tej sprawie do . "To ta spółka podpisywała kontrakt, proszę ich o to pytać" - mówi nam jeden ze współpracowników ministra Grada.
Zdaniem Steinhoffa ujawnienie kontraktu to dobry pomysł. "Sygnały, że ten gaz jest droższy od ceny rynkowej, są niepokojące i powinny zostać wyjaśnione" - przekonuje.
>>> Nowy inwestor dla stoczni jest poważny
Ale zdaniem Naimskiego cena, jaką płacimy Katarczykom za gaz, wcale nie jest zła. "Zapłaciliśmy za ten gaz tyle, ile w aktualnych warunkach trzeba było zapłacić. To biznesowy kontrakt" - zaznacza. Jak podkreśla, . "Zależy im na współpracy strategicznej z państwami, które uważają za perspektywiczne ze swojego punktu widzenia" - mówi. I opowiada scenkę z początku negocjacji z Katarem za czasów poprzedniego rządu: "Od początku były one bardzo obiecujące. My traktowaliśmy ich poważnie, co nie zawsze ma miejsce w ustabilizowanych krajach Europy Zachodniej. A w pewnym momencie któryś z nich powiedział: <My to chcielibyśmy współpracować z wami strategicznie. Bo nasz kraj jest krajem religijnym i wy też jesteście ludźmi religijnymi. Polska jest katolicka i my myślimy, że będzie nam się >"