Dziennik Gazeta Prawana logo

Katarczycy milczą, jak zaklęci

31 sierpnia 2009, 06:53
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
To nie Arabowie kupili stocznie
To nie Arabowie kupili stocznie/Inne
Ministerstwo Skarbu nie otrzymało wczoraj informacji, czy katarski fundusz QIA kupi stocznie w Gdyni i Szczecinie. O północy upływał termin, w którym Katarczycy mieli się zdecydować, czy wezmą udział w transakcji. Jednak milczeli. Według TVN24, decyzję poznamy dopiero dziś po południu.

"Czekamy" - tak lakonicznie rzecznik prasowy ministerstwa skarbu Maciej Wewiór odpowiadał w niedzielę na nasze pytania, czy padła jakakolwiek deklaracja ze strony potencjalnych inwestorów. Jeżeli bliskowschodni fundusz do dziś nie podejmie wiążącej decyzji o zaangażowaniu się w nasze stocznie, wówczas .

>>> Stocznie kupią Katarczycy, ale... inni

To już drugie podejście rządu w sprawie sprzedaży stoczni. Wiosną aukcję na zakup majątku przedsiębiorstw wygrał tajemniczy inwestor: fundusz Stichting Particulier Fonds Greenrights. Ale transakcja nie doszła do skutku, bo firma po cichu wycofała się z umowy i nie zapłaciła za przedsiębiorstwa w Szczecinie i Gdyni.

>>> "Grad poniesie konsekwencje za stocznie"

Jednak miał się pojawić kolejny katarski inwestor, tym razem powiązany z rządem tego kraju. "Ze strony partnera katarskiego zainteresowanie jest na tyle intensywne, że ciągle trwają rozmowy nad możliwością finalnego zakupu składowych stoczni w Gdyni i Szczecinie ze względu na bardzo realną szansę strategicznej współpracy inwestycyjnej między Polską a Katarem" - mówił w ubiegłym tygodniu premier Donald Tusk. Szef rządu sugerował też, że tym razem na pewno padnie wyznaczona odpowiedź.

Ale . Tak samo trudno było o oficjalną wypowiedź członków rządu. Milczał telefon ministra skarbu Aleksandra Grada, podobnie nie można było uzyskać komentarza rzecznika rządu Pawła Grasia. "Proszę pytać o sprawy stoczni w resorcie skarbu" - usłyszeliśmy w biurze rzecznika gabinetu Tuska.

>>> Stoczniowcy nie wierzą w nowego inwestora

Czy dlatego, że po raz kolejny rząd Donalda Tuska poniósł fiasko w rozmowach z potencjalnym inwestorem dla upadających polskich stoczni? "" - ocenia Marek Gróbarczyk, europoseł PiS ze Szczecina i były minister gospodarki morskiej w gabinecie Jarosława Kaczyńskiego. Jego zdaniem rozmowy ostatniej szansy były tylko inscenizacją, która miała dać możliwość wyjścia z twarzą politykom PO ze stoczniowej porażki. "Nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że to Grad kupował Katarczykom bilety do Polski, aby potem mógł pokazać, że spotykał się z nimi i walczył do końca o stocznie" - ironizuje Gróbarczyk.

>>> Stoczni nie uratują nawet Katarczycy?

Znacznie łagodniej wypowiada się na temat problemu z zakładami Tadeusz Aziewicz, poseł PO i szef sejmowej komisji skarbu: ". Mści się na nas stracony czas w latach 2005 - 2007, kiedy w czasie koniunktury można było coś zrobić ze stoczniami".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj