"Gazeta Wyborcza" napisała, że powołany do walki z rosyjską dezinformacją zespół w państwowym NASK przed wyborami skupiał się też m.in. na tematach ważnych dla PiS. Sprawdzał np., co Polacy piszą w internecie o tym, że Mateusz Morawiecki wysłał córkę do prywatnej szkoły, albo jak reagują na aferę wizową.
"Wierzchołek góry lodowej"
Do doniesień odniósł się wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Poinformował, że w związku z prowadzonym audytem w instytucjach podległych Ministerstwu Cyfryzacji, "pojawiają się nowe informacje świadczące o tym, że mogło dochodzić do naruszenia różnego rodzaju procedur".
Prowadzimy działania, które potwierdzają, że Dział Przeciwdziałania Dezinformacji podejmował kroki, które wspierały jedną partię polityczną, które wspierały Prawo i Sprawiedliwość w kampanii wyborczej. Różnego rodzaju informacje, które się pojawiają dzisiaj w prasie są zgodne z rzeczywistością - poinformował Gawkowski. Ocenił, że to "wierzchołek góry lodowej", a na ostateczne informacje i podsumowanie "przyjdzie jeszcze czas".
Szef resortu przekazał również, że PiS "mogło korzystać z nielegalnego finansowania kampanii, bo tak należy odczytywać informacje, które były przetwarzane w Dziale Przeciwdziałania Dezinformacji". - Mogło to też skutkować nadużyciem finansowym, bo korzystanie ze źródeł finansowania przez partię polityczną, która korzysta z instytucji państwowych jest zabronione przez kodeks wyborczy. Mam nadzieję, że Państwowa Komisja Wyborcza zajmie się tym i sprawdzi, czy nie doszło do nielegalnego finansowania partii politycznej - podkreślił.
"Decyzje przychodziły z KPRM"
To co już wiemy to to, że decyzje przychodziły z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, czyli KPRM, myślę, że przy wiedzy pana premiera, wprost oczekiwała takich informacji, które później były adresowane już w NASK do realizacji - zaznaczył.
Minister, dopytywany o konsekwencje, np. zawiadomienie prokuratury, wobec osób zaangażowanych w opisane działania odpowiedział, że "konsekwencje są tam, gdzie była władza, a władza była w KPRM". Dodał, że "co do całości audytów i procesów kontrolnych, decyzje o jakichkolwiek działaniach i wskazywaniu, czy coś zgłaszamy do prokuratury, będą podejmowane". - Na tę chwilę pokazujemy, że ten proces był autentyczny i rzeczywiście miał miejsce - powiedział.
Dział Przeciwdziałania Dezinformacji w NASK powstał w 2022 r. jako "pierwsza tego typu jednostka w Polsce" - podano na stronie NASK.
Dziennikarz. W mediach od ćwierć wieku, pamiętający czasy, gdy papierowe gazety były jeszcze czarno-białe. Dziś zachwycony możliwościami, które daje internet. Uważa, że media powinny być jednocześnie i wolne, i szybkie. Oprócz polityki interesują go tematy społeczne i naukowe. Miłośnik gry słów i półsłówek - także w tytułach. W dzienniku.pl od kwietnia 2020 roku. Prywatnie dumny właściciel niebieskiego busika i przyjaciel psa Kluska.