"Narodowy absmak" - to zdaniem Jarosława Kaczyńskiego powinniśmy czuć po obchodach 70. rocznicy wybuchy II Wojny Światowej.

Reklama

"Doprowadzono do tego, że głównym bohaterem wydarzeń stał się prezydent Rosji, pan Putin" - mówił prezes PiS myląc przy tym funkcję sprawowaną przez rosyjskiego przywódcę, który nie jest już prezydentem, ale premierem Rosji. "Do tego mieliśmy specyficzny kontekst tego, co działo się równocześnie w Moskwie. Było to całkowicie nie do przyjęcia. Było prowokacją. Skandalem."

"Pan Putin snuł tutaj pewną opowieść. To była opowieść właściwa dla nacjonalizmu rosyjskiego. Opowieść o państwie stalinowskim jako zwykłym państwie, które broni swoich interesów. W to były wprowadzone wtręty bardziej życzliwe wobec Polski. Ale tylko wtręty (...) wysoce niesatysfakcjonujące. To musimy odebrać jako wydarzenie, które nie tylko nie przybliża nas do tego punktu rzeczywistej moralnej normalizacji stosunków między Polską a Rosją, ale nas od tego punktu oddala" - mówił prezes PiS.

>>>Putin nie przeprosił, ale pouczał

"Były próby relatywizacji, nieadekwatnych porównań, ale była też inna próba narracji pana Putian, w imieniu niemieckiego nacjonalizmu, o krzywdzie niemieckiej w traktacie wersalskim jako przyczynie II Wojny Światowej. To klasyczna opowieść tego trendu. Tego sposobu myślenia. Przyjmowana przez wielu w Europie, ale nie do zaakceptowania dla Polski. Formowanie jej w Gdańsku, w taką rocznicę jest całkowicie nie do przyjęcia. Bardzo cenimy sobie to, że pani kanclerz Angela Merkel w żaden sposób (...) tego nie podjęła" - mówił Kaczyński.

Prezes PiS rzucił przypuszczenie, że służby specjalne i dyplomacje Francji, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych mogły przewidzieć takie zachowanie Putina, i właśnie dlatego nie zobaczyliśmy przywódców tych państw na Westerplatte. "Może nie było politycznej woli uczestniczenia w takim wydarzeniu?" - pytał Kaczyński.

czytaj dalej



Prezes PiS skrytykował też Donalda Tuska, za słowa o tym, że każdy naród ma prawo do własnych ocen. "Między państwami cywilizowanymi powinna istnieć aksjologiczna wspólnota oceny pewnych zdarzeń. W ramach tej wspólnoty ocena Katynia może być tylko jedna. To jest ludobójstwo. Prezydent Polski całkowicie słusznie porównał je do Holokaustu. Były oczywiście pewne różnice(...) Ale wydarzenia te są tego samego typu, tylko skala jest inna" - mówił Jarosław Kaczyński o słowach swojego brata.

>>> Żydzi protestują przeciw słowom Kaczyńskiego

"Nie może być tak, że polski premier przyznaje komuś prawo do innej oceny tego typu wydarzeń. To był moralny błąd i polityczny" - przekonywał prezes PiS.

Do słowa "błąd" odwołał się też pytając o to, po co w ogóle zaproszono Putina do Polski? "Żeby rozmawiać o gazie? (...) To się musiało stać 1 września? (...) Tu jest pytanie o profesjonalizm polskiej dyplomacji, samego premiera i ministra spraw zagranicznych. I ta ocena musi być najniższa z możliwych. Nie ma żadnej racjonalnej odpowiedzi na pytanie, po co został tu zaproszony w tych warunkach Putin" - zakończył Kaczyński.

"Konferencja Jarosława Kaczyńskiego to żałosny pisk zazdrości i zawiści. Dlaczego to pan Kaczyński nie zorganizował takich obchodów? Nie przyjechaliby goście?" - na żywo na serwisie Twitter skomentował słowa prezes PiS Sławomir Nowak, szef gabinetu politycznego premiera Donalda Tuska.