Dlaczego we wtorek? Bo właśnie wtedy odbywa się posiedzenie Rady Ministrów. Dziś na specjalnie zwołanej konferencji prasowej Drzewiecki gęsto tłumaczył się dziennikarzom. "" - mówił. Dodał, że o tym, iż biznesmen Ryszard Sobiesiak jest skazany wyrokiem sądu za korupcję, dowiedział się także z prasy.
>>> Drzewiecki: Jestem niewinny i nie odejdę
Sobiesiak to człowiek, z którym usunięcie przepisu o dodatkowych opłatach z ustawy o grach losowych omawiał poseł PO Zbigniew Chlebowski, odwołany już szef klubu parlamentarnego tej partii. W ich rozmowach, prowadzonych również na cmentarzu, . Jednak minister twierdzi, że Zbigniew Chlebowski nigdy z nim nie rozmawiał na temat ustawy o grach losowych.
"Pana " - tak tę znajomość tłumaczył Mirosław Drzewiecki. Dodał, że znajomość ta miała "charakter sportowy".
. Dociskany przez dziennikarzy, czy był to błąd, a jeśli tak, to kto w jego resorcie go popełnił, najpierw milczał, a potem powiedział, że będzie się nad tym mocno zastanawiał.
>>> Tusk przesłuchał Drzewieckiego
Drzewiecki dodał, że Ryszard . Przekonywał też, że nigdy nie rozmawiał z Sobiesiakiem telefonicznie o ustawie.
Drzewiecki przyznał też, że Sobiesiak . "Prawdą jest, że na jednym ze spotkań pan Sobiesiak rozmawiał ze mną na ten temat, że ma bardzo dobrze wykształconą córkę, (...) że dobrze się zna na branży hotelarskiej i w związku z tym czy w naszym zasięgu jest jakaś dobra praca, która dawałaby szansę wykorzystania jej możliwości. (...) " - przyznał minister sportu.
Na pytanie, czy nie ma powodów do dymisji, Drzewiecki odparł: "". Jeszcze rano w rozmowie z "Newsweekiem" minister zapewniał, że premier ma do niego zaufanie, a on sam nie myśli o dymisji.
>>> PiS donosi na premiera i ministra sportu
Afera hazardowa wybuchła, gdy CBA ostrzegło prezydenta, premiera, władze Sejmu i Senatu, iż na zmianach w ustawie o grach losowych .
, ale - według "Rzeczpospolitej" - o skreślenie z projektu zapisu o dopłatach mieli zabiegać u polityków PO biznesmeni z Dolnego Śląska: Ryszard Sobiesiak i Jan Kosek.