Zdaniem prof. Kazimierza Kika , na przykład w sprawie ministra Ćwiąkalskiego, kiedy to szybka dymisja została odebrana jako błąd.
"Poza tym widać, że i Tusk nie chce stworzyć precedensu, że poddaje się tego rodzaju politycznym manipulacjom, bez żadnej dyskusji, debaty, przeprowadzenia dochodzenia. Gdyby afera hazardowa nie miała znamion insynuacji i gry politycznej, to Tusk podjąłby decyzję szybciej. Powinnyśmy jednak pamiętać, że . Jego zachowanie teraz jest więc pewnego rodzaju przedstawieniem dla publiczności" - uważa Kik.
Prof. Ryszard Markowski z PAN podkreślił, że premier nie mógł nie polecieć z wcześniej umówioną wizytą do Berlina i . Markowski zaznaczył, że dla niego zarówno wyjaśnienia Zbigniewa Chlebowskiego, jak i ministra sportu Mirosława Drzewieckiego w sprawie prac nad tzw. ustawą hazardową były nieprzekonujące. "Jestem jednak w stanie sobie wyobrazić, że . Dlatego można poczekać, zobaczyć jak się wszystko wyjaśni" - dodał.
Eugeniusz Kłopotek (PSL) uważa, że . "Niewątpliwie jest to dla premiera bardzo trudny moment. W obronie ministra Drzewieckiego jest kilka punktów słabych, na co premier zresztą zwrócił uwagę. Podzielam jednak obawy premiera Tuska, że . Mam wrażenie, że afera hazardowa jest odpowiedzią Mariusza Kamińskiego na zapowiedź ministra Czumy, że chce za pośrednictwem prokuratury postawić zarzuty Kamińskiemu w sprawie afery gruntowej. Te sprawy muszą być wyjaśnione i to na pewno nie poprzez działanie sejmowych komisji" - powiedział Kłopotek.
>>> Co z Drzewieckim? Decyzja dopiero we wtorek
Joachim Brudziński (PiS) w zwłoce premiera widzi pewnego rodzaju oczekiwanie na reakcję społeczną. "Wszystko wskazuje na to, że premier chce podejmować decyzje w oparciu o badania opinii publicznej. Dzisiaj nie zdecydował się jasno określić swojego stanowiska, bo , jaką obserwowaliśmy na sobotniej konferencji prasowej" - uważa.
"Tusk zasłania się rządem, chce, aby odpowiedzialność za podjęcie decyzji rozłożyła się na cały rząd. Tymczasem to on właśnie odpowiada osobiście za skład tego rządu. . Jest czymś niezwykle niepokojącym, że premier polskiego rządu, zamiast podziękować funkcjonariuszom CBA, rzuca gromy pod adresem tej instytucji, próbując straszyć ich za wykrycie nieprawidłowości o skali wielokrotnie przekraczającej aferę Rywina. " - twierdzi Brudziński.
>>> Drzewiecki: Jestem niewinny i nie odejdę
Zdaniem Jolanty Szymanek-Deresz (SLD) . "Premier próbuje stworzyć pozory, że sprawa jest trudna, że musi się nad nią zastanowić do wtorku, ale wydaje mi się, że pozostawi ministra Drzewieckiego na stanowisku. Kiedy chodziło o dymisję prof. Ćwiąkalskiego decyzja premiera była natychmiastowa, podobnie w sprawie senatora (Tomasza) Misiaka. Natomiast . Przekonujemy się, że CBA angażowało się w politykę, kreowało akcje i świętowało sukcesy w sytuacjach, które samo stworzyło" - powiedziała posłanka SLD.
Grzegorza Dolniaka (PO) nie dziwi natomiast, że . "Rada ministrów jest do tego doskonałą okazją, stąd wtorkowy termin. Nie należy się też dziwić, że premier chce zapobiec upolitycznieniu CBA. Miał to być organ wolny od wpływu bieżącej polityki, politycznego koniunkturalizmu. Jeżeli dostrzegamy, że , to nie spełnia ono swej roli" - powiedział Dolniak.